|
Стенографическiй отчетъ изъ судовой росправы по дЪлу Ольги Грабарь и товарищей |
|||||||||
| Главная | Движения | Регионы | Деятели | Ссылки | Отзывы | Форум | |||
| |||||||||
| 4 |
|
Трибуналъ приступаетъ къ переслуханію поодинокихъ обжалованныхъ. ПредсЪдатель призываетъ первымъ о. Огоновского. ПредсЪдатель: Słyszałeś pan akt oskarzenia, — cóż pan ma przeciw tego powiedzieć? Огоновскій: Головно то, що могу смЪло сказати , що не чувствую себе виннымъ, именно противно; мимо того однако нахожусь пять мЪсяцей въ вязницЪ. Есть то кривдою невысказанною, взывающою строгой справедливости... НЪсколько судей присяжныхъ: Nie rozumiemy, prosimy to powtórzyć po polsku. Пpeдc. Wolno bronić się każdemu jak chce, a p. Ogonowski chciał po rusku i tego przyznanego prawa nikt mu nie odmawia, byłoby jednak dobrze mówić po polsku, aby się sprawa nie przeciągła, bo w przeciwnym razie musiałbym pańskie zeznania panom przysięgłym tłumaczyć na polskie. Oгoн. Я хочу выкорыстати лишь прислугующое мнЪ право. Суд. присяжн.: My prosimy tylko... Огоновскій: Лишь на выразное прошеніе судей присяжныхъ буду говорити по польски. (продолжаетъ по польски): Do tej winy wcale nie poczuwam się, przeciwnie mam przekonanie, że jestem zupełnie niewinny. Jestem kapłanem i pojmuję moje stanowisko, które wysoko cenię. Jako taki przysiągłem Naj. Panu na wierność. Dalej jestem wojskowym i tu znowu złożyłem Monarsze przysięgę, że gotów jestem nawet życie moje położyć w obronie państwa. Nagle staję się jednym pociągiem pióra napiętnowanym zbrodniarzem stanu; proszę mi wierzyć, iż nimbym miał się tego dopuścić, zrzuciłbym tę szatę, bo nie potrafiłbym być tak dwulicowym i obłudnym, bym temi ustami, któremi prawię mszę świętą, w której codziennie wznoszę modły za pomyślność Cesarza, zdołał coś mówić przeciw Cesarzowi. Noszę tę odzież z honorem, bo nie dopuściłem się żadnego czynu karygodnego |
| 5 |
przeciw Jego osobie tem bardziej przeciw prawu. — Żyję w Bukowinie, a to jest Austrya w miniaturze; tam żyją wszystkie szczepy i narodowości w zgodzie i nikomu nie przychodzą na myśl knowania o zdradę. Czemuż więc miałbym się ja tego dopuścić? Akt oskarżenia powiada, że chodzi tu o oderwanie części państwa, mianowicie Galicyi, Bukowiny i północnych Węgier od Austryi i że w tej sprawie ja mam być agitatorem! Nie trzeba być politykiem, aby poznać, że jeżeliby kiedyś— nie daj Boże! do rozbioru Austryi przyszło, to Bukowina nie była by przyłączoną do Rossyi, ale do innego państwa. Panowie, słyszałem z aktu oskarżenia cytowane ustępy z Pogodina i Fadejewa... (предсЪд. перериваетъ бесЪдника и свертаетъ увагу eгo, що онъ долженъ говорити къ суду, a не къ судіямъ присяжнымъ). Oгoн. W akcie oskarżenia jest mowa nie tylko o agitacyach panslawistycznych w Gałicyi, ale także o agitacyach w północnych Węgrzech i na Bukowinie, ja jednakowoż wcale o tem nic nie wiem, przeciwnie moje zachowanie, mogę z wszelką pewnością powiedzieć, było całkiem lojalne, i nieraz już dałem dowody moich uczuć. Akt oskarżenia powiada, że miałem być w porozumieniu z Mirosławem Dobrzańskim. Na zapytanie sędziego śledczego, czy był u mnie Mirosław Dobrzański powiedziałem, że był pierwszej niedzieli w październiku u mnie niejaki człowiek, mieniący się Dobrzańskim. Skończyłem mszę studencką po 10-tej godzinie, a ponieważ było więcej ludzi do spowiedzi, zostałem w cerkwi do godziny 10 1/3. Gdym wrócił żona oświadczyła, że przyszedł jakiś młody pan, jurysta ze Lwowa. W samej rzeczy zastałem jakiegoś zupełnie obcego mi młodego człowieka, który przedstawił mi się jako Dobrzański, jurysta ze Lwowa, i oświadczył, że należy do „Akademiczeskoho Kruźka", chwalił moją gazetę, przeprosił, że jako nieznajomy do mnie przychodzi, korzystając mianowicie z tego, że jestem redaktorem gazety. Zarazem oświadczył, że chciałby zwiedzić osobliwości czerniowieckie, a osobliwie metropolitalną rezydencyę. Ja odpowiedziałem, że chętnie służyłbym mu, lecz jestem przeszkodzonym, a to z powodu, że obchodziliśmy w tym dniu jubileusz 30-letniej słyżby dyrektora gimnazyalnego p. Wolfa; powiedziałem mu jednak, żeby, gdy zechce, odwidził mię po południu. On na to powiedział, że popołudniu musi odjeżdżać. Wziąwszy inną rewerendę i pas wyszedłem. Tyle tylko było widzenia się mego z Dobrzańskim. Więcej go nie widziałem. Prawda, w akcie oskarżenia są zarzuty, że u niejakiej Olgi Hrabar znaleziono 6 recepisów na listy do mnie adresowane. Tej pani Hrabar zupełnie nie znałem. Pana Adolfa Dobrzańskiego znam jedynie z imienia, bo niema Rusina, bez względu na przekonania polityczne, którenby począwszy od roku 1848 nie znał tego nazwiska. On był prenumeratorem mego pisma przez 3 lata, jednak w korespondencyi nie stałem z nim żadnej, gdyż przysełając nawet prenumeratę, uskuteczniał to przez drugie ręce i tak 2 razy za pośrednictwem „Słowa", a l raz za pośrednictwem „Prołoma." Ze Lwowa dostawałem często listy rekomendowane i nierekomendowane, lecz w tem nic dziwnego, gdyż tu miałem zwyż 60 prenumeratorów. Niektóre listy były pochlebnej treści, zachęcające do wytrwałości, niektóre nawet by częściej wydawać gazetę jak 2 razy miesięcznie; były to powiększej części anonimy. Te listy, jako treści dla mnie obojętnej rzucałem do kosza, a później do pieca, zachowując jedynie ważniejsze. W tej sprawie były one nie ważne, a skofiskowano około 300 takich listów. Pomiędzy innemi dostałem dwa bezimenne listy; w jednym było zawarte, że wszyscy Rusini podają proźbę za wpływem Dobrzańskiego o wyjednanie debitu dla ruskich gazet do Rossyi. Ja sądziłem, że to adwokat Dobrzański ze Lwowa, bo innego Dobrzańskiego nie myślałem. Później otrzymałem drugi list z uwiadomieniem, że pisma ruskie już dostały debit do Rossyi. List ten był bez pieczątki, sądziłem więc, że to mistyfikaeya. Chociaż dawno wyszedł pierwszy numer mojej gazety, jednakże nie wysyłałem do Rossyi żadnego numeru. Akt oskarżenia twierdzi, że redagowane mną pismo zajmuje stanowisko panslawistyczne. To odpieram stanowczo i twierdzę przeciwnie, że w mojem piśmie dawałem nieraz wyrazy uczuciam lojalności, i tak w pierwszym roku wydawnictwa w r. 1879 z powodu uroczystości srebrnego wesela wydałem ozdobny numer z wierszem gorącego uczucia; drugiego roku, z powodu przyjazdu Najj. Monarchy dałem również wyraz uczuciu patryotyzmu i lojalności, a ostatniego roku z powodu uroczystości zaślubin arcyksięcia Rudolfa i arcyksiężniczki Stefanii, umieściłem portrety Najdostojniejszej Pary i opisałem je. Sądzę przeto Wysoki Sądzie, że dałem aż nadto dostateczne dowody lojalności i moich patryotycznych uczuć. Czynione mi zarzuty odpieram stanowczo, i proszę wykazać nie artykuł, ale jeden wiersz tylko który przemawiałby na korzyść Rossyi. I owszem muszę podnieść, że agitacye rossyjskie na Bukowinie z mojej strony są nawet niemo-żebne. Na Bukowinie jest zwyż 250.000 Rusinów i ci z wyjątkiem 16.000 są prawosławnemi. Duchowieństwo unickie nie jest tam w poszanowaniu, ale w nienawiści. My jesteśmy tam nienawidzeni i to z następującej przyczyny: 1814r. zaprowadzono tam unię, i wtedy pierwszy proboszcz unicki miał 16 parafian; dziś liczba unitów w Czerniowcach jest większą niż prawosławnych, rok rocznie wzmaga się. Uniccy księża są tylko w czterech miejscowościach, a jest 16 kapłanów ruskich. Agitacya |
| 6 |
dla maie, jako znienawidzonemu, jest wręcz nie możebną. Jak dalece unici są tam znienawidzeni, posłuży przykład, że należeliśmy do „Ruskiej Besidy" w Czerniowcach, i że wykluczono nas właśnie dla tego, że szerzymy unię i odtąd stanowi §. 6 nowego statutu, że członkiem „Besidy" może być tylko Rusin — prawosławny. Proszę więc Wysokiego Sądu orzec, czy możliwą, jest agitacya i czy nie stała mi się krzywda? Byłem człowiekiem lojalnym, patryotą, a jednym zamachem pióra stałem się zbrodniarzem stanu i 5 miesięcy niewinny siedzę. Пpeдc. Od kiedy redagujesz pan „Rodymyj Łystok?" Oгoн. Od r. 1879. Akt oskarżenia podnosi, że przystąpiłem do redagowania „Rodymoho Łystka" dopiero, gdy pojawiły się ukrainofilskie pisma. Ja. konstatuję, że „Rodymyj Łystok" powstał prrzedtem, jak „Diło" i „Zorja." Zresztą prosiłem w czasie śledztwa, ażeby zażądano świadectwa, jak ja sprawowałem się i takowe miały nadejść od władzy politycznej, od gimnazyum i starostwa — proszę więc o odczytanie takowych. Пpeдc. Będą odczytane. Oгoн. Z aktów dowiedziałem się, że Eugeniusz Żelechowski zeznał na mnie, że jestem russofilem. Co Eugeniusz Żelechowski ma przeciw mnie, o ile ja podług jego zeznań mam być agitatorem, proszę odczytać. (Оживленныи толки въ сали). Пpeдc. Będą odczytane. Od którego roku jesteś pan w Czerniowcach? Oгoн. Od 1878 r. Пpeдc. A pierwej? Oгoн. Byłem w Stanisławowie wikarym przy parochu i katechetą przy seminaryum. Co do zarzutu Żelechowskiego, który nazywa mię rossyjskim agitatorem, mogę się powołać na wybitne osobistości polskie, gdyż na ruskie, byłoby może jednostronnością, a ci powiedzą kim jestem. I tak powołuję się na burmistrza i posła do Rady państwa Dr. Kamińskiego, który dla mnie, dla agitatora rosyjskiego, starał się nawet o wyrobienie prezenty. Dalej na teraźniejszego arcybiskupa ormiańskiego ks. Isakowieża, który mię zapraszał do domu, który nie miałby nic do czynienia z agitatorem rosyjskim. Dalej na inspektora okręgowego pana Bolesława Baranowskiego, który ze mną służył 4 lata. Niechaj ci powiedzą, jak ja się manifestuję. Ze Stanisławowa przeniosłem się 1878 r, du Czerniowiec, i tam byłem wikarym i katechetą, рrzу gimnazyum, przy seminaryum i szkołach ludowych, gdzie pierwszy objąłem służbę katechety i przez 4 lata bezpłatnie ją pełniłem, a gdzie przedtem chodzili wszyscy uniccy uczniowie na naukę religii prawosławnej. Propagator rosyjski nie czyni tego! Pismo moje chciałem w Stanisławowie założyć, lecz nie było tam współpracowników. W Czerniowcach znaleźli się mężowie głośni na polu literatury Danyło Młaka i Juryj Fedkowicz i ci mię zasilali. W skutek tego pismo rozwinęło się i postawiłem je na stanowisku, które nie uchybia artykułami. Niektóre z nich przetłumaczono na język niemiecki, czeski, a nawet o jednym artykule filozoficznym wyraził się chlubnie „Dziennik Polski" tudzież „Kłosy Warszawskie". Między ukrainofilskiemi pismami a moim niema różnicy, niema różnicy między mną a „Zorją", tylko, że ja w moim piśmie trzymam się więcej etymologii. Пpeдc. Znał pan pana Dobrzańskiego Mirosława? Oгoн. Nie znałem. Пpeдc. A ks. Naumowicza? Oгoн. Znałem. Пpeдc. Czy zostawał pan z nim w jakich stosunkach? Oгoн. Akt oskarżenia twierdzi, że otworzyłem dla niego szpalty w moim piśmie — to prawda, a otworzyłem je z gustem, a to z powodu, że jest pierwszorzędnym literatem ruskim, nie patrząc czem on jest, czy panslawistą, czy russofilem! Podobnie jak tutaj księża łacińscy nie odmawiają miejsca w swoich pismach takim osobistościom, jak jest Stalmach, chociaż wiedzą, że on jest protestantem. W korespondencyi z ks. Naumowiczem nie zostawałem żadnej, dopiero przy końcu zeszłego roku przysłał mi ks. Naumowicz jeden wiersz do pomieszczenia. Wiersz ten był cokolwiek za ostry, ale ja pomieściłem go z opuszczeniem niektórych ustępów. W późniejszym liście sam ks. Naumowicz sądził, że wiersz ten mógł sprowadzić nieprzyjemności i prosił, by go nie umieszczać, lecz już było za późno, ponieważ już był wydrukowany — i nie został skonfiskowany. Później otrzymałem drugi list, w. którym mi donosi, że jedzie do Warszawy odwiedzić córkę i będzie się tam widział z Galicyanami, więc prosił mię, abym mu przysłał „Rodymyj Łystok", moją i innych literatów fotografie zamieszkałych w Czerniowcach, a za to postara się o abonentów. Ja odpowiedziałem mu, że nie mam fotografii, a co do abonentów, to zgodziłem się. Tyle tylko było korespondencyi z ks. Naumowiczem. Пpeдc. Z Markowym wcale pan nie korespondował? Oгoн. Nie, albowiem sądzę, że nie było to korespondencyą, jeżeli się pisze o umieszczenie inseratów. Пpeдc. Od Naumowicza otrzymałeś pan tylko wiersz w pierwszym liście, a w drugim prośbę, by go nie umieszczać, a w trzecim uwiadomienie o podróży do Warszawy? Oгoн. Tak jest. Пpeдc. Okazuje się jednakowoż, że bliższe jakieś stosunki musiały być między panem a |
| 7 |
ks. Naumowiczem, jeżeli on mówi o celu podróży i prosi o fotografie. Oгoн. Nie widzę nic, coby mogło rzucić na mnie światło niekorzystne, gdyż on pisał tylko o fotografie i obiecał postarać się o abonentów. Пpeдc. Co się tyczy prenumerantów, pisze on także w liście z 16. grudnia „Ruskiej Sołdatce." Oгoн. Nie wiem kto jest „Ruska Sołdatka," wiem tylko, iż jej poezye były umieszczane w „Słowie", bliżej wcale jej nie znam. Пpeдc. „Ruska Sołdatka" jest Zofia Lewicka; od niej nie masz pan żadnej korespondencyi ? Oгoн. Żadnej. Пpeдc. Wspomniałeś pan tutaj, żeś dostał zawiadomienie, iż pismo pańskie dostało debit do Rossyi; czy starałeś się pan o to? Oгoн. Nie! Пpeдc. Czy wzywał kto pana, ażebyś przysłał cały rocznik swego pisma? Oгoн. Dostałem zawezwanie ze Lwowa, zdaje mi się od „Prołoma", w celu wysełki mej gazety za granicę. Пpeдc. Tylko za ostatni rok? Oгoн. Tak jest. Пpeдc. Odesłałeś pan? Oгoн. Chciałem się sam o to starać. Пpeдc. Więc uprzedzono pańskie życzenie? Oгoн. Tak! Jednakowoż nietylko takzwane moskalofilskie pisma dostały debity do Rossyi, ale także „Diło" i „Zorja", z którego to powodu nawet „Gazeta Narodowa" umieściła artykuł, jakoby „Diło" zaprzedało się Moskwie. Пpeдc. Czy była wyrażona cena prenumeracyjna? Oгoн. Było napisane na ćwiartce papieru atramentem po rusku obok: „Rodymyj Łystok" „6 rubłej." Więc bez oznaczenia z mojej strony, gdyż kosztuje tylko 5 złr. Пpeдc. Kiedy pan to dostałeś? Oгoн. 1. stycznia lub 1. grudnia. Пpeдc. Kiedy wyszedł pierwszy numer? Oгoн. 2. stycznia. Пpeдc. Czy ogłosiłeś pan potem cenę prenumeracyjną? Oгoн. Ogłosiłem, ponieważ widziałem, że podwyższono i zaznaczyłem, że cena w Austryi 5 złr., a w Rossyi 5 rubli; podałem jeden egzemplarz, chcąc o debit się postarać. Пpeдc. Więc ze Lwowa zawiadomiono pana kartą po rusku. Nie przjrpominasz pan sobie, co w pierwszym, a co w drugim liście było? Oгoн. W pierwszym, że w imieniu wszystkich pism ruskich wychodzi petycya o debit, a w drugim, że wszystkie pisma takowy dostały. Пpeдc. Czy przed pierwszym listem od pana Markowa? Oгoн. Tak jest. Пpeдc. Jednakże to nie jasne, czy przed czy po bytności Dobrzańskiego u pana w Czerniowcach? Oгoн. Najlepszym dowodem, że gdy u Olgi Hrabar było 6 listów, nie było między nimi do mnie żadnego. Пpeдc. Czy listy do pana miały podpisy ? Oгoн. Tak, lecz nieczytelne. Пpeдc. Może Olgi Hrabar? Oгoн. Wcale jej nie znałem. Пpeдc. To może od Mirosława Dobrzańskiego ? Oгoн. Także go nie znam. Пpeдc. Jest tu 6 listów, które odesłano od połowy listopada do stycznia do pana, mianowicie: pierwszy list 9. listopada z adresą: „Ogonowski w Czerniowcach"; drugi z datą 22. listopada; trzeci 16. grudnia; czwarty 6. stycznia; piąty 8. stycznia a szósty 13. stycznia. Oгoн. Ja wcale nie wypieram się, żem dostawał listy, lecz nie wiedziałem od kogo pochodziły. Пpeдc. Bezimienne? Jakiej że treści? Oгoн. Gdybym wiedział co mnie czeka, to bym był czytał dokładnie; dostawałem z pochwałami, z zachętą do pracy, to z prezentami. Пpeдc. Nie pisałeś pan żadnego listu do Olgi Hrabar? Oгoн. Nie. Пpeдc. Miałeś pan wiadomość kto wysełał listy? Oгoн. Zkądże mogłem wiedzieć? Пpeдc. Czy na rekomendowanych listach było imię nadawcy? Oгoн. Nie było wcale. Пpeдc. Otóż widzi pan, niektóre listy, o których pan wspominasz, były ze Lwowa i pisano w nich o debicie. Były także między niemi takie, które nie były we Lwowie pisane ale w Petersburgu. Oгoн. Takich nie otrzymywałem. W ogóle żadnych korespondencyj z Rosyą nie miałem. Пpeдc. Jest tutaj korespondencyą Mirosława Dobrzańskiego do Olgi Hrabar, gdzie napisano, że załączony list odszedł do Czerniowiec. Oгoн. Ja sobie tego nie wytłumaczę, chyba że jest to list o debicie. Пpeдc. Nie zdaje się prawdopodobnem; jak to z treści bowiem okazuje się, było to wezwanie do Olgi Hrabar od brata Mirosława, by ona pana zawiadomiła, byś nie myślał, że to Marków ze Lwowa poseła. Może otrzymane zawiadomienie z Petersburga było inne? Oгoн. Dostałem zawiadomienie na podanie o debit, nie dziw, że on, jako Rusin, postarał się o to dla tutejszych pism. Пpeдc. Tak jest, jednakże jak już w akcie oskarżenia powiedziano, Mirosław Dobrzański był w Czerniowcach 2. października. |
| 8 |
|
Oгoн. Tego nie powiedziałem. Пpeдc. Tegoś pan nie powiedział, tylko, i że się panu przedstawił jakiś prawnik należący do „Akadeiniczeskho Krużka", Chciałbym jeszcze zaznaczyć jedno, co do czasu. Powiedziałeś pan, że Mirosław Dobrzański był u pana w Czerniowcach właśnie wtedy, gdy obchodzono 30-letnią rocznicę dyrektora Wolfa, t. j. 2. października 1881 r. W owym czasie był pan Dobrzański w tamtych stronach i ztamtad udał się do Kołomyi, Stanisławowa i Lwowa. I czas równie zgadza się t. j. 2. października. Więc to nie kto inny był, jak tylko Mirosław Dobrzański. Oгoн. Nie mówię o tem, bo i cóż mię to obchodziło, że ktoś był n mnie ? Przypuszczam, że dostałem jakiś list, lecz w jakim że stosunku ja stoję z nim? Пpeдc. Nie mówiłem o tem. Proszę pana mi powiedzieć, skąd u pana wzięły się socyalistycznе gazety? Oгoн. Ja dostawałem gazety „Wolnoje Słowo" i „Hromada," wrzekomo w zamian za moje pismo, chociaż mej gazety nie posełałem. Пpeдc. Są podejrzenia, że pan Mirosław Dobrzański objeżdżał wszystkie miejscowości, i wyszukiwał wybitniejsze osobistości, osobliwie redaktorów w Stanisławowie, Kołomyji i Czeniowcach, później starał się, by wszystkie gazety debit w Rossyi otrzymały. To właśnie wskazuje na bliższe związki z panami, z którymi się widział. Oгoн. Jeżeli te starania od niego pochodziły, to zapewne chciał się przysłużyć swoim rodakom, bo jeśli do Rossyi przychodziły inne pisma tutejsze, to dla czegóż nie mogły przychodzić nasze? Gdybym był chciał uzyskać debit do Rossyi, to mógłbym był to uczynić przez rośsyjskiego konsula w Czerniowcach, — pocóż więc miałem się udawać aż do Olgi Hrabar. Пpeдc. W tem więc podejrzenie, że pan nie chcesz opowiedzieć rozmowy z Mirosławem Dobrzańskim, bo nieprawdopodobna, żeby ktoś jechał umyślnie do Czerniowiec i prosił, aby mu okazać osobliwości tychże i odjeżdżał nie zobaczywszy nawet miasta, i żeby z panem nic więcej nie mówił. To, że on potem postarał się o debit, zdradza, iż inna musiała być rozmowa. Oгoн. Wcale nie było żadnej rozmowy, bo jak powiedziałem, czas był krótki. W obecności jego ubrałem się w rewerendę i pas i wyszedłem. W domu zabawiłem tylko około 10 minut. Пpeдc. Znasz pan Eugeniusza Źelechowskiego? Oгoн. Znam z widzenia. Пpeдc. Jakie zatrudnienie jego? Oгoн. Jest profesorem gimnazialnym. Пpeдc. Otóż on zarzuca panu, że jesteś russofilem. Oгoн. To chyba z nienawiści. Пpeдc. Powód ? Oгoн. W 1878 r. zapuścił on się ze mną w literacko-religijną polemikę, dostał dobrą odprawę, wskutek czego powstała nienawiść. Пpeдc. A więc pan zaprzeczasz russofilizm? Oгoн. Zupełnie. Пpeдc. Jak okazuje się z aktu oskarżenia grawitacya pańska pojawia się w dzienniku przez pana radagowanym nie całkiem wprawdzie, ale w niektórych ustępach. Oгoн. To być nie może — prosiłbym zatem o odczytanie tegoż. Пpeдc. Będzie odczytanem, i to właśnie mogło być powodem, że pana przedstawiono jako takiego p. Mirosławowi Dobrzańskiemu, i że ten umyślnie, jedynie dla tego , przyjechał do Czernowiec, by się z panem zobaczyć i porozumieć. Oгoн. Mirosława Dobrzańskiego wcale nie znam. Пpeдc. Mam w aktach jego fotografię, to ją panu pokażę. Proszę pana u pana przy rewizyi znaleziono masę korespondencyj? Oгoн. Tak jest. Пpeдc. Ile rewizyj było u pana? Oгoн. Dwie: pierwsza 24. stycznia. Przyszedłem ze szkoły o godzinie 12, potem udałem się do kasyna, a o pierwszej powróciłem do domu, gdzie zastałem komisarza i dwóch panów. Sądziłem , że to w sprawie parafialnej, lecz gdy chcę się witać, komisarz robi minę urzędową, i powiada mi, że ma przedsięwziąść rewizyę. Пpeдc. Wtedy masę listów znaleziono, gdzież one? Oгoн. Wziął komisarz ze sobą. Пpeдc. Następnie druga rewizja? Oгoн. Drugiego dnia dostałem zawiadomienie, dla czego rewizya była przedsięwziętą. Było napisanem: Die Lemberger Polizei vеrаnstaltete die Untersuchung. Ta druga odbyła się 5. lutego, w niedzielę. Właśnie tego dnia jeździłem do Sadagóry, gdyż tamtejszy ksiądz odjechał był w celu odwiedzenia śmiertelnie chorego ojca. Po obiedzie przyszli panowie na rewizyę. Пpeдc. Dość na tem , była rewizya, i pan przedstawiłeś listy, a między nimi jeden od Longina Rakowskiego. Kto on? Oгoн. Proboszcz w Bednarowie, stacyi kolej i Arcyksięcia Albrechta. Brat jego jest mężem mojej siostry, jest więc moim szwagrem. Пpeдc. On pisze do pana w sprawie wydawnictwa dziennika pańskiego: Получилъ емъ четверте число „Родимого Листка".... хорошо все въ немъ, a тЪшитъ меня, що Ваше письмо забезпечене, я знаю, що Вы не для корысти выдаете, но хочете Вашимъ талантомъ прислужитися народу, за що Вамъ подяка отъ рода въ родъ; не зражайтеся чЪмъ нибудь, майте |
| 9 |
много зимной крови, вдЪтъ ажъ до аксіомату: ad imposibilia. Oгoн. Tu nic nie ma złego, jeżeli mówi, zе pismo jest zabezpieczone. Ten numer jest z pierwszego roku. Założyłem moje pismo z własnych funduszów, nie miałem obawy by się nie utrzymało, bo miało jako współpracowników ludzi zdolnych i prenumerantów dość licznych, tak że nie dziw, iż w czwartem numerze napisałem, że jest zabezpieczone. Wiadomo, iż żaden z ruskich redaktorów nie wydaje pisma dla pieniędzy i korzyści. Gdy liczba prenumeratorów się powiększyła przemieniłem pismo w zilustrowaną gazetę. Пpeдc. Drugi list to korespondencya z ks. Naumowiczem. Oгoн. Wyznałem to. Пpeдc. On pisze w tym liście: Богу дяковати, що Вы тое бросили, но если бысьте хотЪли помЪстити, прошу. На дняхъ я намЪряю Ъхати въ Варшаву посЪтити мою дочь, тамъ свидаюсь съ нашими хорошими (pięknymi) людьми и препоручу имъ предплату Вашой газеты, a надЪюсь, не безъ успЪха. Oгoн. Tu nie ma mowy o prośbie o prenumeratę. Пpeдc. Dalszy list jest takiej treści: Jedzie ks. Naumowicz do Warszawy i życzyłby sobie fotografie patryotów mianowicie: pańską, Danyła Młaki, Fed'kowicza, Szankowskiego, Ustyanowicza starszego i młodszego, w ogóle wszystkich i pisze: „того желаетъ извЪстная „Русская Солдатка." Oгoн. Co do tej Sołdatki, to wiem że ona pod tym pseudonimem pisała wiersze do „Słowa." Пpeдc. Jest ona w Warszawie zamieszkała, a wyznaje zasady panslawistyczne. Oгoн. Wątpię by one były panslawistyczne. Пpeдc. Czwarty list od Kulczyckiego z Wiednia. Oгoн. On jest na drugim roku teologii. Пpeдc. Pisze on tam o planie wydania fotografij patryotów ruskich, dalej dowiaduje się o sprawie Hnilickiej, i powiada, że „Vaterland" podał wiadomość o tem. Piąty list napisany przez Antoniego Wojciechowskiego. Oгoн. Ten jest na drugim roku teologii we Lwowie. Пpeдc. Pisze on tam, iż słyszał, że ruski konsul daje stypendyum dla filozofów, którzy by chcieli przyjąć sześcioletnią służbę w Rossyi i zapytuje czy to jest prawdą i czy nie mógł by mu pan tutaj być pomocnym? Прок. Konsula wcale nie znam i nie odpowiedziałem na ten list. ПредсЪдатель представляетъ шестый листъ отъ o. Корестенского въ ГрушевЪ, округа самборского; въ томъ листЪ высказуетъ авторъ потребу составленія біографiй русcкихъ патріотовъ и пересылаетъ о. Огоновскому портретъ бл. п. митрополита Яхимовича съ рЪчью его держаною 1848 года при открытіи „Русской Рады", которая своевременно была печатана въ „ЗорЪ Галицкой." ПредсЪдатель вопрошаетъ прокуратора, имЪетъ ли листъ той отчитати? Oгoн. Ważniejsze ustępy. Пpeдc. (читаетъ): „Podczas gdy słońce stało wysoko i narody inne już pracowały, Kusin spał i stał się pośmiewiskiem innych." Солнце уже высоко, сосЪды въ поли, a мы заспалы— хвитаймо ся працЪ, абы ся зъ насъ не смЪяли. W końcu proponuje wydać biografię Adolfa Dobrzańskiego, Dziedzickiego, Guszalewieża, Naumowicza, Ustyanowicza, Zubrzyckiego i innych. Oгoн. Jest to pomysł czysto literacki, któremu jednak nie uczyniłem zadość. Пpeдc. Więc pan tego nie zrobiłeś ? Oгoн. Nie. Пpeдc. Jest tu jeszcze jeden list, ostatni. Oгoн. Jest to żartobliwy list mego brata, zupełnie nie należący do sprawy, niema go nawet co odczytywać. СовЪтникъ Бушакъ: Z akta oskarżeniu, wyczytałeś pan, kto jest Mirosław Dobrzański ; jest bliski domysł, iż czyniąc pana grzeczność, ujmywał sobie pana dla swoich planów? Oгoн. Debit pocztowy, proszę wys. Trybunału, to obojętna rzecz, a chociażby Dobrzański był największym panslawistą, to nie moja w tem wina, musiałbym chyba zrobić z mej strony coś karygodnego, na co niema najmniejszej poszlaki. Coв. Бyшaкъ: Czy wiadome panu były familijne stosunki Dobrzańskiego? Oгoн. Wcale nie, nie miałem z nim żadnej styczności. Вотантъ Литвиновичъ: Jak wyglądał ten młodzieniec, który przedstawił się panu w Czerniowcach; proszę o jego rysopis? Oгoн. Wyglądał młodo, podobny do tego pana, co pomagał czytać akt oskarżenia, tylko miał bokobrody — (веселость такъ якъ при читаню акту обжаловавья помагалъ судов. практикантъ г. Бачинскій). ПредсЪдатель показуетъ обжалованному фотографію Мирослава Добрянского; о. Огоновскій заявляеть, що никогда бы не позналъ, понеже здЪсь мущина съ большими усами. Вот. Литвиновичъ: W jakim języku panowie rozmawialiście? Oгoн. W ruskim. Пpeдc. Pierwszy list otrzymałeś pan od Mirosława Dobrzańskiego 7. lutego, drugi 11. lutego i ten był bez podpisu? Oгoн. Był podkręt. Прокур. Czy nie przypomina pan sobie, że to była litera D.? Oгoн. Nie. |
| 10 |
Прокур. Listy Mirosława Dobrzańskiego były pisane atramentem niebieskim, otóż czy też i tak adresowane? Oгoн. Tak. Прокур. Nawiązuję do tego co tu było powiedziane i przedstawiani sobie, że skoro Mirosław Dobrzański pisał listy i posyłał takowe do Czerniowiec przez Olgę Hrabar, to musiały być do pana. Oгoн. Nie wiem. Прокур. Proszę o wytłumaczenie skąd to pochodzi, że Olga Hrabar chciała się starać o debit? Oгoн. Nigdy nie starałem się o to, panie prokuratorze. Прокур. Proszę pana, jakim sposobem przyszło do tego, żeby obcy człowiek przychodził i to w niedzielę do pana i bez wszelkich ogródek żądał, abyś pan, katecheta, członek okręgowej rady szkolnej, ni stąd ni z owad był mu przewodnikiem? Oгoн. Całkiem rzecz naturalna panie prokuratorze, ja sam młody inaczej bym nie zrobił. Jestem redaktorem , więc jako do takiego on się zwrócił. Прокур. Znalezione recepisy wskazują, że listy, które pan otrzymywał, były rekomendowane; świadczy to o tem, że treść ich musiała być bardzo ważną. Proszę pana obżałowanego powiedzieć, dla czego te listy były rekomendowane? Oгoн. Całkiem naturalnie; i ja gdy byłem młody pisałem różne wierszyki, posełałem różne korespondencye do pism i rekomendowałem, ażeby tem bezpieczniej dostały się do rąk adresata. Такъ якъ никто больше не поставилъ вопроса отцу Огоновскому, предсЪдатель проситъ его сЪдати и кончитъ переслуханье. О. Огоновскій проситъ o отчитанье сознаній Евгенія Желеховского и своихъ свидЪтельствъ. ПредсЪдатель заявивши, что то все послЪдуетъ перерываетъ росправу въ 5 3/4 ч. на нЪсколько минутъ. Съ ударомъ 6 часа, приступлено къ переслуханью г. Трембицкого. Пpeдc. Słyszałeś pan akt oskarżenia; co pan masz do powiedzenia? czujesz się pan winnym lub nie? Трембицкій начинаетъ говорити по русски но на заявленіе судей присяжныхъ будто не понимаютъ русского языка и на представленіе предсЪдателя, що переводъ его сознанiй на языкъ польскій, протягнулъ бы росправу, рЪшается онъ отвЪчати по польски и заявляетъ: Co się tyczy aktu oskarżenia czuję się zupełnie niewinnym, albowiem nie naprowadza tenże na mą niekorzyść żadnych faktów. Пpeдc. Przedstawię panu okoliczności, z których wypływa słuszne podejrzenie przeciw panu. Od kiedy zostajesz pan w Kołomyi? Тремб. Od 1875 r. Byłem nauczycielem szkoły ludowej. Пpeдc. Miałeś pan oprócz tego inne zatrudnienie? Тремб. Od r. 1881 redagowałem „Pryjatela ditej." Пpeдc. Przedewszystkiem podnosi akt oskarżenia przeciwko panu , że pan znany jesteś w Kołomyi jako panslawista , i że w ten sposób wyrażałeś się przed osobami mianowicie przed Mikołajem Czerniszewem, Antonim Hollendrem i inspektorem policyi. Właśnie idzie tu o to, że były agitacye na korzyść państwa rosyjskiego, w dalszym ciągu na oderwanie Galicyi i Bukowiny od Austryi. Тремб. Ja nie wiem co jest panslawizm; nie czytałem o tem żadnego dzieła i nie trudniłem się niczem na korzyść Rosyi. Przed nikim nie mówiłem, że jestem panslawista. Пpeдc. Zeznania świadków będą później odczytane; podnoszą one, że w tym duchu redagowałeś pan „Pryjatela ditej." Powiedz nam pan jaka treść tego pisma? Тремб. Jedynie popularno-naukowe artykuły pomieszczałem: z historyi, fizyki, bajki, opowiadania, powiastki, rozmaite zabawki dla dzieci , logogryfy , aritmogryfy; nigdzie niema ani słówka o polityce, i w programie tegoż pisma do starostwa i prokuratoryi w Kołomyi o polityce nie było mowy. Пpeдc. To będzie odczytanem później. Powiedz pan czy dostałeś debit do Rosyi? Тремб. Dostałem zawiadomienie o tem, jednakowoż o to zupełnie się nie starałem. Пpeдc. Stoi tutaj żeś pan dostał. Тремб. Ale ja o niczem nie wiem, nikt mię o tem nie uwiadomił ; przecież nie ma w mojej gazecie pomieszczenia kwoty prenumeracyjnej dla Rosyi, coby musiało być, gdybym się był o debit starał, i takowy uzyskał. Jednem słowem ja o debit nie prosiłem. Пpeдc. Czy wysełałeś pan swoją gazetę do Rosyi? Тремб. Nie, prócz kilku numerów bez kompletu w Listopadzie r. 1881, które wysłałem na ręce i na żądanie Markowa. Пpeдc. Co pisał Marków? Тремб. On prosił mię o moje pismo, i o inne jak: „Русская Рада." Пpeдc. I pan posłałeś ? Тремб. Ja posłałem w styczniu i otrzymałem nawet należytość iukwocie 8 złr. 50 ct., a to : za „Radę Russką" 3 złr., „Pryjatel ditej" 2 złr. 50 ct, „Świtło" l złr., „Staroobrjadec" 2 złr. Posłał on to wszystko do Petersburga do Pobiedonoscewa , co było na odcinku przekazu napisanem. Пpeдc. A iutym roku coś pan wysełał? |
| 11 |
|
Тремб. W tym roku żadnego numeru nіе posłałem. Пpeдc. Zostawałeś pan iukorespondencji z Markowem? Тремб. W ścisłej korespondencji nie zostawałem. Пpeдc. Co rozumiesz pan pod ścisłą, korespondencją, czj ciągłą? Тремб. Tak. Ale ja mało do niego pisał, chjba gdj miałem interes, a mianowicie wtedj gdj go prosiłem o odpisanie protokołu mego procesu z panem Janem Dobrzańskim o obrazę honoru. Пpeдc. Czj on pisjwał co do pana? Тремб. Nie. Пpeдc. Zechciejno sobie pan przjpomnieć. W lecie czj nie pisał on panu, że jakiś pan życzj sobie widzieć się z panem, i wzjwa pana bjś pan do Lwowa przyjechał? To bjło przj końcu lipca. Тремб. Tak jest, przjpommam sobie. Пpeдc. Czj pojechałeś pan? Тремб. Nie; odpisałem że nie mogę jechać, nie wiedziałem bowiem kto to i czego ode mnie żąda. Пpeдc. A on panu nic nie odpisał? Тремб. Odpisał, że może będzie u mnie. Пpeдc. Nie dowiedziałeś się pan, co to za jeden bjł ten pan? Тремб. Nie. Пpeдc. W śledztwie mogłeś się pan przekonać, że to był Mirosław Dobrzański. Тремб. Nie wiem, czj to on bjł. Пpeдc. Czj widziałeś się pan potem z nim? Тремб. Widziałem się, ale aż gdj do mnie przyjechał, na początku października. Пpeдc. Kiedj i jak to bjło? Тремб. Dnia nie mogę sobie przypomnieć. Пpeдc. Ale chciej pan nam wszjstko bliżej określić. Тремб. Bjło to przed wieczorem. Mnie nie bjło w domu gdj on przjszedł. Po powrocie moim powiedziała mi żona, że bjł tu jakiś pan, i miał bardzo ważnj interes do mnie, i że zostawił list. Roztworzjłem ten list i znalazłem tam bilеt Markowa z napisem: Господинъ Добрянскій желаетъ — czy бачитись czy познати, — tego dobrze nie pamiętam. Przj tjm bilecie bjło też 5 złr. Пpeдc. Czj panu żona więcej nic nie mówiła? Тремб. Mówiła, że on powiedział, że przyjeżdża z Wiednia i że ma bardzo pilnj interes do mnie, co mi się bardzo dziwnem wydało. Пpeдc. Gdzie żeś się pan miał z nim widzieć? Тремб. On powiedział, że wjjeżdża do Stanisławowa, i żebjm ja tam pojechał w celu widzenia się z nim. Пpeдc. Jakżeż to może być? Nieznajomy człowiek, nawet go pan nigdy nie widziałeś? Jakżeż go pan mogłeś poznać i gdzie go pan miałeś szukać? Gzy on nie napisał nic? Тремб. Tylko że go tam znajdę. Пpeдc. To nie możebne. Czy nie wspominał co o ubraniu, czy nie pisał on co o żółtych kamaszach? Тремб. Tak jest; pisał , że on tam na peronie będzie i że ja go poznam, gdyż będzie mieć żółte kamasze. Пpeдc. Więc pan pojechałeś; kiedy? Тремб. Pojechałem rano i zobaczyliśmy się na peronie na dworcu. Пpeдc. Czy jechałeś pan pospiesznym pociągiem ? Тремб. Zwykłym. Пpeдc. O czemże tam mówiliście? Тремб. O niczem. Wypiliśmy po dwie szklanki piwa (веселость) i pojechaliśmy razem do Lwowa. Пpeдc. To śmiesznie! Tak ważny interes: jedzie do pana ze Lwowa, wzywa pana do Stanisławowa, zostawia panu pieniądzy na drogę i o niczem nie mówicie ze sobą, tylko dwie szklanki piwa wypiliście (веселость). Тремб.Istotnie nic nie mówił. Пpeдc. To jakżeż , chyba z pana żarty stroił? Wołać i fatygować pana i o niczem nie mówić? Czy się pan nie pytał co to za interes? Тремб. Ja nie pytałem się z początku. Пpeдc. Czy powiedział on panu kto on jest? Тремб. Powiedział że jest Dobrzanski. Пpeдc. Cóż on więcej przecież mówił? Тремб. Mówił mi, że jest z Wiednia, później powiedział, że jest z Rosyi, że się nazywa Mirosław Dobrzański, że służy przy ministeryum spraw wewnętrznych, że żąda żebym się starał donieść mu o związkach socyalistów w Galicyi z nihilistami w Rosyi, czy tacy w Kołomyi nie przebywają, czy jedni z drugimi się nie znoszą, i jeżeliby jaka osoba z Rossyi przyjechała, ażeby mu donieść. Пpeдc. Skąd żeś pan miał to wszystko wiedzieć? Тремб. Wiedzieć?! Пpeдc. Czy w kołomyjskiem są socyaliści? skąd pan wie? Тремб. A są tam socyaliści. Z tamtąd pochodzi Pawlik, Pawlikówna... Пpeдc. Skąd to pan wszystko mógł wiedzieć? Тремб. Z opowiadania i gazet. Пpeдc. Przyznajesz pan sam, żeś pan miał mu donieść o ruchach socyalistów w Kołomyjskiem i Kossowskiem. Musiałbyś był pan sam |
| 12 |
tam pojechać i na miejscu się poinformować. Czy pan jeździłeś? Тремб. Nie. Пpeдc. Zkąd on do tego przyszedł, że pana zupełnie nieznajomego do takich komisów użył? Musiała być jakaś rekomendacya? Była jaka? Тремб. Ja nie wiem kto mię rekomendował. Пpeдc. No, a bilet Markowa? Тремб. Tak jest, Marków pisał i posłał go z biletem do mnie. Пpeдc. Czy on panu co przyobiecał? Тремб. Nic. Пpeдc. Jakżeż ? Przecież dał panu we Lwowie na drogę 20 złr.; więc to było na wydatki za pańskie trudy? Тремб. Nie, on mi dał na drogę. Пpeдc. Czekaj że pan. Przedtem dał panu piątkę, później we Lwowie 20, razem 25 złr., więc to było wynagrodzenie za pańskie trudy? Тремб. Ja nie wiem; on mi dał na drogę. Пpeдc. Czy przyobiecał panu co więcej? Тремб. Przyobiecał miesięcznie 25 złr. Пpeдc. Więc podjąłeś się tej funkcyi za wynagrodzeniem? Тремб. Tak jest, podjąłem się. Пpeдc. Czy pełniłeś pan tę funkcyę? Тремб. Tak jest; pisałem list, że w Kossowskiem są, socyaliści, ale wątpię, czy oni znoszą się ze socyalistami rossyjskimi, bo ani ja, ani nikt o tem nie wie. (Веселость). Пpeдc. Żeby to wszystko zrobić, trzeba się znać z tymi osobami. Тремб. W Kołomyjskiem są, socyaliści. Пpeдc. Zkąd pan wiesz? Тремб. Bo tam byli Pawliki i inni. Пpeдc. To nie nowina; on mógł o tem z gazet wiedzieć i my tu w Sądzie wiemy. Nie potrzebował pana do tego używać. Skoro był w Kołomyj mógł sam do Kossowa pojechać. Тремб. Fakt, że mnie prosił i że mi na drogę 20 złr. zostawił. Пpeдc. Zkąd pan mogłeś o tem wszystkiem wiedzieć ? Тремб. Z opowiadania. Пpeдc. Miałoż to wszystko podstawę? Wiele listów pisałeś pan o socyalistach? Тремб. Trzy czy cztery. Пpeдc. Jakiej treści? Тремб. Pierwszy o socyalistach. Пpeдc. Pan widziałeś się z Dobrzańskirn w październiku — tak? Тремб. Tak. Пpeдc. W którymże miesiącu ten list był pisany? Тремб. Nie pomnę. Пpeдc. Nie dał panu instrukcyi co do adresy? Тремб. Tak jest. Powiedział mi, żebym posełał do Wiednia na ręce M. Francisci. Пpeдc. Dla czegóż przez Wiedeń? Тремб. Ja nie wiem. On mi mówił wprawdzie, że on się z nim dobrze zna i że sam nie zawsze w Petersburgu przebywa. Пpeдc. Ileś pan wysłał listów pod adresą, M. Francisci? Тремб. Dwa. Пpeдc. Więc pan się z Mirosławem Dobrzańskim więcej nie widziałeś ? Тремб. Nie. Пpeдc. Odkąd ? Тремб. Od czasu, gdyśmy się we Lwowie na peronie rozstali. Пpeдc. Jaki mżę tytułem i na co dał on panu 20 złr.? Тремб. Na wydatki i na podróż. Пpeдc. Może to była anticypacya? Тремб. Nie wiem. Пpeдc. Czy dostałeś pan więcej pieniędzy? Тремб. Nie. Пpeдc. Czy dostawałeś pan jakie listy od niego? Тремб. Nie. Пpeдc. O czem żeś pan miał pisać? Тремб. O socyalistach. Пpeдc. Czyś go pan pokwitował z odbioru pieniędzy ? Тремб. Tak jest; napisałem mu kwit, że otrzymałem pieniądze. Пpeдc. A więcej pieniędzy pan nie otrzymałeś ? Тремб. Nie; pisałem list i reklamowałem go na poczcie. Пpeдc. To dopiero w połowie stycznia; jaką drogą otrzymałeś pan pierwszy jego list? Тремб. Otrzymałem przez Lwów list z Petersburga, w którym zapytywał mię, dlaczego mu nie piszę, i wzywał mię, abym przysłał kwit za listopad i żeby dalszą korespondencyę adresować na ręce Olgi Hrabar we Lwowie. Пpeдc. Więc pan pisałeś ? Тремб. Nie nie odpisałem. Uderzyła mię bowiem zmiana adresy, i że mi przedstawia jakąś kobietę. Otrzymałem później drugi list, gdzie się upomina dla czego nic nie odpisuję. Пpeдc. Więc przerwałeś pan z nim korespondenсyę ? Тремб. (По намыслЪ). Dostałem przez Lwów pieniądze. Пpeдc. I otrzymywałeś pan listy? Тремб. Pisał dwa listy i przysłał ini 25 złr. przez Lwów. Пpeдc. Za co? Тремб. Ja mu pisałem o socyalistach; prosił mię także, żebym mu wyszukał konika hucuła, chciał komuś prezent zrobić; ja mu powiedział, że taki konik będzie kosztował 40—60 złr. |
| 13 |
Пpeдc. Kiedyś pan otrzymał te drugie 25 złr.? Тремб. W grudniu 1881 albo w styczniu tego roku. Пpeдc. Za cóż on panu przysłał te 25 złr.? Тремб. Ażebyja mu napisał co o socyalistach . Пpeдc. Czy pan posłałeś mu kwit na te pieniądze? Тремб. Nie. Myślałem, że to za listopad, za co już kwit posłałem. Пpeдc. Dlaczegożeś pan ten kwit aż w połowie stycznia reklamował? Тремб.Myślałem, że Francisci wziął pieniądze na moje konto i chciałem się o tera przekonać. Пpeдc. Otrzymał pan na reklamacyę jaką odpowiedź ? Тремб. Nie. Пpeдc. Jakoś to nie bardzo jasno przedstawia się ta cała sprawa; żeby za takie usługi posełał kto po 25 złr.... Тремб. On mnie nie przysyłał regularnie. (Веселость). Пpeдc. Masz pan może jeszcze pretensyę do niego z tego tytułu? Тремб. Nie, pretensyi nie mam, lecz mu pisałem, że za listopad nie otrzymałem żadnych pieniędzy. Пpeдc. To wszystko wskazuje, że cel waszej podróży był inny. Тремб. Ja mu ostatni list napisałem od niechcenia, bo mi się podejrzanеm wydało, że każe pisać do siebie przez kobietę. Пpeдc. Ale pieniądze przez kobietę pan przyjąłeś? Тремб. Później ja mu już nic nie pisałem, bo on mi wypowiedział mą służbę. Пpeдc. Gdzież ten list wypowiedzenia ? Тремб. Nie mam go; szkoda, że go nie zatrzymałem, żałuję bardzo, bo byłby mi się przydał. Пpeдc. Ja także żałuję. To wszystko co pan o socyalistach mówisz, wydaje się pańskim wymysłem. Тремб. To nie jest wymysłem lecz faktem. Пpeдc. Dlaczegożeś pan, będąc w więzieniu, pisał kartkę do Mirosława Dоbrzańskiego, aby przysłał panu list własnoręczny, że zrywa z panem stosunki? Тремб. Żądałem tylko kopii pierwotnego listu. Пpeдc. Nie wierzę; usłyszymy jak świadek zezna. Тремб. I ja proszę, ażeby przesłuchać tego świadka, który stwierdzi, iż ja żądałem kopii tego listu,, który mi jak i inne zaginął. Пpeдc. Ile było u pana rewizyj ? Тремб. Dwie. Пpeдc. Czy pan pisałeś po pierwszej rewizyi do kogo? Тремб. Pisałem do redakcyi „Prołoma" i Wieże" z doniesieniem, że była u mnie rewizya tak i tak. Пpeдc. Proszę pana, co to znaczy : tak i tak? Тремб. Opisałem jak to było. Пpeдc. Czy pisałeś jeszcze pan do kogo? Тремб. Nie. Пpeдc. Czy znaleziono co u pana, coby miało związek z Rosyą? Тремб. Nie, gdyż nic nie było. Пpeдc. Proszę pana, więc pan nikomu nie wspominałeś o swej wycieczce do Lwowa, nawet żonie? Тремб. даетъ неясный отвЪтъ. Ha поставлены дальше нЪсколько вопросовъ, даетъ неопредЪленныи отвЪты, сознаетъ лишь, що вспоминалъ БЪлоусу o кони. На запросъ судіи, чому никому o томъ не вспоминалъ, сказалъ: „Pocóż miałem trąbić." Пpeдc. Bez trąbienia można było mówić, skoroby rzecz nie była podejrzaną. Więc pan napisałeś po pierwszej rewizyi do redaktora „Prołoma" i „Wieże"? Chciałeś pan donieść o tem współinteresowanym ? Тремб. Jak już powiedziałem było to doniesenie wcale niewinne, widziałem bowiem że szukają jakichś listów z Rosyi lub do Rosyi; a że korespondentką do redakcyi „Prołoma" się odniosłem, jest najlepszym dowodem, że niczego się nie bałem, gdyż byłbym donosił listem rekomendowanym . Пpeдc. Proszę pana, jaka to notatka (пoказуетъ ему нотатку.) To pańska? Proszę pana, w tej notatce masz pan adresy pomieszczone ? Тремб. Gdy mię aresztowano, zabrano mi tę notatkę. Пpeдc. A dlaczegoż pan starał się ukryć tę notatkę przy rewizyi? Тремб.Bo tam były adresy; po co mają ludzie znać... Пpeдc. Jak to ? To pan bałeś się dlatego, że tam był adres Olgi Hrabar? Тремб. Przez to się nic nie stało, nic z tego nie zrobiłem. Człowiek w nieszczęściu ratujo się jak może. Myślałem, że mię nie będą aresztować, gdy tego nie znajdą. Пpeдc. Czegóż się było obawiać? Тремб.Myślałem, że nie będą mię aresztować. (Прокураторъ проситъ o сконстатованіе того сознанія въ протоколЪ). Пpeдc. Nie mogę pojąć, jaki jest związek między adresami a aresztowaniem? Widać, żeś pan coś podejrzywał? Тремб. Mnie było to już podejrzanem, że Dobrzański zmienił w korespondencyi adres. |
| 14 |
|
Пpeдc. Со było podejrzane, czy korespon-dencya, czy osoba ? Тремб. Mnie już sama zmiana adresu do Olgi Hrabar wydała się podejrzaną. Пpeдc. A pieniądze otrzymywane za jej pośrednictwem nie były podejrzane ? Тrzęba było ich nie przyjąć. Тремб. Ja nie wiedziałem o co tu chodzi, kontent byłem, że ze mną zrywa. (ПредсЪдатель подписуетъ надоспЪвшую къ нему въ 5 минутъ передъ 7 ч. телеграму, констатуетъ, що обжаловавный не можетъ пояснити, для чого его адресы такимъ страхомъ переняли. Тремб. молчитъ. Адресы въ той нотатцЪ были: Ольги Грабарь, Евзебія Андрейчу-ка, Francisci и Якова Зосимовича въ ПетерсбурзЪ ул. Подольская). Пpeдc. Miał pan jakie stosunki z Andrejczukiem. Тремб. Andrejczuka znałem ztąd, że prenumerował moją gazetkę i gazetę Biłousa „Ruską radę"; on będzie świadkiem, to sam najlepiej powie. Пpeдc. Podczas rewizyi u pana znaleziono „Посланника св. Владиміра". Jest to książka, której treść, jako zawierająca znamiona czynu karygodnego, jest zakazaną i została nawet skonfiskowaną. Są tu dalsze broszurki, czasopismo: „Громада", pismo zakazane, redagowane w Genewie, o tendencyach socyalistycznych i nihili-stycznych; „Вольное Слово", które też w Genewie wychodzi i także jest zakazane z powodu tych samych teudencyj; jest dalej „Читальня IV. część", „Народный катехизмъ", która to książka również była skonfiskowaną i rozszerzenie takowej było wzbronione. Zkąd pan przychodzisz do posiadania zakazanych broszur w tak znacznej ilości ? Тремб. „Катехизмъ русскій" nie wiem, czy dostałem, czy kupiłem, ta książka była drukowaną 6 lat temu, a dopiero tamtego roku była skonfiskowaną; ja ją jeszcze przed konfiskatą nabyłem. Leżała ona między mojemi szpargałami. „Посланникъ cв. Владиміра" kupiłem sobie u księgarza Michty, który mi później powiedział, że ta książka jest skonfiskowaną. Przedtem o tem nie wiedziałem. „Вольное Слово" miało przedtem w Austryi debit, nie było zakazanem. „Hromadę" otrzymałem z Genewy, jako redaktor a nawet na opasce wyraźnie było napisane: „въ замЪнъ". Пpeдc. (Къ судіямъ присяжнымъ) : То znaczy „w zamian". Тремб. Jednakowoż ja później nie pose-łałem mojej gazety i nie otrzymywałem ich, a te co są w aktach, trzymałem między szpargałami. Пpeдc. Czy pan użytkowałeś z tych pism ? Тремб. Czerpałem z nich wiadomości o socyalistach mianowicie z „Hromady" genewskiej, pisząc o nich do Mirosława Dobrzańskiego. (Веселость). Пpeдc. (Показуетъ листъ). Czy go pan poznajesz ? Jest to list od Markowa. Nosi on datę 27. lipca 1881 i brzmi tak: „Милостовый государь! Въ важномъ дуже дЪлЪ прибудьте сей-часъ до Львова, если возможно поспЪшнымъ поЪздомъ, въ четвергъ, и сголосЪтся до мене, а если не можете, отвЪтЪть мнЪ телеграфично; справа тая не терпитъ зволоки; въ даномъ случаЪ всякіи идержки вамъ ся покрыютъ." Więc cóż ? Jeździłeś pan do Lwowa ? Тремб. Nie, niejeździłem, bo nie wiedziałem tej sprawy. Пpeдc. Jest tu druga korespondentka Markowa, w której on donosi, że obecność pana jest niezbędną. Прок. Przepraszam, z jakiej daty ta kartka? (ПредсЪдатель констатуетъ, що даты не можь отчитати). Пpeдc. Więc o tej sprawie pan nic nie wiedział? Тремб. Nic. Пpeдc. І nie dowiadywał się ? Тремб. Nie, czekałem aż ten pan sam przyjedzie do Kołomyi, jak mi o tem Marków pisał. (Отчитано два упомянутыи уже листы Маркова о визите Мирослава Добрянского. Въ ак-тахъ естъ еще рецеписъ отъ 4. ноября 1881 на листъ Францисци и рекламація ; наконецъ загадочный концептъ слЪдующего содержанiа. ПредсЪдатель читаетъ по польски: „ Excellencyо ! Dopomagam Polakom nauczycielom i chociaż są winni, ja zręcznie przekręcając faktu, staram się ich uniewinnić. Stałem się z Rusina Polakiem i niedopuściłem, aby, jak chciano, zgnieść tutaj nauczycieli Polaków. Owszem prześladuję Rusi-nów na każdym kroku, każę ruskie dumki śpiewać na nutę krakowiaka, suspenduję nieposłusznych Rusinów na każdym kroku — czyż nie zasługuję zostać za to drugim Sawczyńskim albo Czerkawskim? Nie należę do żadnych towarzystw, mówię po polsku i miewam patryotyczne odczyty". Пpeдc. То pan pisał? (Трембицкій признаесь до того, увЪряетъ однакожь, що было то безъ цЪли и що не сдЪ-лалъ и зъ того ніякого употребленія). Пpeдc. Wygląda to zawsze na jakieś wyszydzenie! Czy znałeś pan „Ruską Sałdatkę"? Тремб. Nie. Пpeдc. Możeś co pan słyszał o niej? Тремб. Słyszałem z opowiadania, iż ona umieszcza w ruskich dziennikach wiersze i podpisuje się „Ruska Sałdatka". Пpeдc. Korespondował pan kiedy z nią? Тремб. Nigdy. |
| 15 |
|
Пpeдc. Wie pan gdzie ona mieszka ? Тремб. W Warszawie. Пpeдc. Zkąd pan o tem wiesz ? Тремб. Znam ją ztąd, że gdy jeden z ruskich bursaków w Kołomyi, otrzymawszy złą klasę, musiał płacić czesne, nie mając funduszów, odniósł się inseratem do litościwych serc. Wkrótce otrzymał Biłous list z Warszawy od ks. Cybyka, w którym było 12 rubli a między tymi 10 od tej „Sałdatki." Biłous dał mi je, bo były przeznaczone dla tego chłopca, jako kasyerowi bursy, ażebym temu chłopcu wypłacił. Ja mu nie dałem od razu całej sumy, tylko częściowo. Uczeń ten poszedł później do nauczycielskiego seminaryum w Stanisławowie. Пpeдc. I pana się o resztę upominał? Тремб. Tak jest. Пpeдc. Pan zatrzymałeś je jednakowoż przy sobie? Тремб. Miałem z nim osobne rachunki. Заключая на томъ засЪданіе въ 7 ч. веч. заявляетъ предсЪдатель трибунала, що на же-ланіе судей присяжныхъ и соглашающихся съ ними защитниковъ, слЪдующіи засЪданія будутъ отбыватись только разъ въ день. — Початокъ завтрЪшнего засЪданія назначенъ вслЪдствiе того въ 8 ч. утр. |
| ||||
| Украинские Страницы, http://www.ukrstor.com/ История национального движения Украины 1800-1920ые годы |
||||