|
Стенографическiй отчетъ изъ судовой росправы по дЪлу Ольги Грабарь и товарищей |
|||||||||
| Главная | Движения | Регионы | Деятели | Ссылки | Отзывы | Форум | |||
| |||||||||
| 35 |
|
Предс. Proszę pana, wspominał nam pan tu wczoraj, że do Czerteża pojechał pan we Wrześniu zeszłego roku, i że pan tam był przez 5 do 6 dni. Наум. Tak, 5 do 6 dni. Предс. Mówiłeś pan dalej, żeś był pan słaby na piersi, proszę pana nam powiedzieć, kto tam był jeszcze w tym czasie ? Hayм. W tym czasie był tam p. Budiłowicz profesor z Warszawy, który odjechał następnego dnia; był tam też i Marków, ja tam się zostałem, a on przedtem wyjechał. Предс. Więo proszę pana, tam był Budiłowicz, Marków, pan — a Mir. Dobrzański? Наум. Był także. Предс. Był także Adolf Dobrzański i Olga Hrabar. Mówił pan także, żeś pan pojechał dla zdrowia, a w śledztwie inaczej pan powiedział, mianowicie pojechałeś dlatego, żeś miał czekać na pieniędzy, jak to z ojcem było umówionem; powiedziałeś pan także w śledztwie, żeś pan był wszystkiego 2 dni? Наум. Byłem 4 dni, a może dłużej. Пpeдc. A mimo to powiedział pan, żeś był tylko 2 dni; wyraźnie pan tak powiedział w śledztwie w §. 7.: „wyjechałem z domu, bawiłem kilka dni w Niżankowicach, potem pojechałem do Czerteża, gzie byłem 2 dni, i tam oczekiwałem na pieniędzy," — więc widać ztąd żem pana pojął, Proszę mi powiedzieć w ogóle, jak długo byłeś pan w samym Czerteżu? Наум. W samym Czerteżu byłem 6 dni. Предс. Więc pan ukrywał stosunek z M. Dobrzańskim, i mówiłeś pan, żeś pan był z nim wszystkiego tylko pół dnia. Skąd to pochodzi? Наум. Była to prosta pomyłka. Предс. Takich pomyłek dużo. Był Mir. Dobrzański u ojca pańskiego w Skałacie i czy pan wiedział o tem? Hayм. Nie wiedziałem. Предс. Wcale nic? Наум. Dowiedziałem się o tem od Mirosława w Czerteżu. Пpeдс. Widzi pan, to znowu sprzeciwia się twierdzeniu pana... (отчитуетъ протоколъ eгo сознаній, и указуетъ на противурЪчіе). Co to znaczy, że pan wspominając o ojcu, mówiłeś, że z ojcem wcale nie wdajesz się w polityczne rzeczy, skąd żeś paa wnioskował, że to coś politycznego? więc pan wiedział, kto on? Наум. Ja się później dowiedziałem, że on agent. Пpeдc. Właśnie to żeś pan powiedział, że p. M. Dobrzański w misyi politycznej był u |
| 36 |
ojca, że potem ojciec wysłał pana do Czerteża i że tam było kilka osób jak Antoni Budiłowicz, Marków, M. Dobrzański, pan i p. Olga Hrabar i wszystcy w jednym czasie, to właśnie wskazuje dalszy ciąg umowy a stąd podejrzenie że było umówionem to, co właśnie panu zarzucone. Hayм. Zjazd ten w celach politycznych nie był. Предс. Cóż pan rozumie przez politykę? Hayм. Ja rozumiał pod polityką załatwienie interesów literackich, gazeciarskich. Предс. Przyznaje pan, że korespondencya między panem a M. Dobrzańskim była, że listy posyłane były rekomendowane albo czasem za pośrednictwem trzecich osób. Cała korespondencya tajna była: lękano się jawnie posyłać, a lękają się tylko winni — więc wspomiana korespondencya miała za zadanie komunikować rzeczy niewinne? Наум. M. Dobrzański tak pisał. Ja z początku nie rozumiałem tego, dla czego tak tajnie, to mię właśnie dziwiło i to było przyczyną, żem w połowie grudnia zaniechał z nim korespondować. Предс. Właśnie nie zaniechałeś pan, bo jeszcze po rewizyi pan pisał do p. Mir. Dobrzańskiego; ten list przechwycono w Wiedniu dnia 10. stycznia; taka tajemnosć rzuca wielkie podejrzenie. Jest tam ustęp: der Brief aus Warschau hat mich nicht befriedigt. — Wczoraj przeczytałem korespondencyę, w której M. Dobrzański wyraża się z jakimś niepokojem. Hayм. Widać że p. Dobrzański czegoś się obawiał. Предс. Więc było się czego obawiać? (По павзЪ). Proszę pana, już wczoraj nadmieniłem, że są niektóre wyrazy, które mają inne znaczenie jak „Buch," „Zeitung"; — widać więc, że były jakieś umówione litery, — proszę mi to wytłumaczyć? Hayм. On czasem pisał, że ja sam nie rozumiał i często pisał w trzeciej osobie do mnie. Пpeдc. Może w tem co innego było, nie wyszukanie socyalistów? Jak się pan dowiesz p. Mir. Dobrzański jest propagatorem panslawistycznym, zbierał sobie takich ludzi tutaj, którzy są tegoż przekonania i miał nawet rozdawać takim, których wybadał, zapomogi. Наум. Moje korespondencje były tylko takie, jak powiedziałem. Пpeдс. Właśnie w tych listach mogła być podana taka umowa, by n. p. policya nie wpadła na trop. Hayм. M. Dobrzański używał takich wyrazów, by policya o teni nie wiedziała. Предс. Czynność pańska była w interesie państw Austryi i Rossyi, bo jedno i drugie stara się wyszukać takich ludzi, dla czegóż by to taka korespondencya, która stara się o wyśledzenie państwu szkodliwych osób, mogła budzić obawę? Наум. On mówił mi, że gdyby to wyszło na jaw, to miałby wielkie nieprzyjemności, on nawet kazał, żebym nikomu o tem nie mówił. Пpeдc. Więc ta skrytość przedstawia, że to co innego. Наум. On kładł wagę na to, bym nawet nie mówił ojcu. Предс. Czy znał pan Franсisci? Наум. M. Dobrzański kazał mi, bym nawet we Lwowie nie wyjawiał stosunków między nim a Mirosławem Dobrzańskim, nawet przed Markowem nie. Пpoк. Proszę o zanotowanie tego. Пpeдc. Paneś odsełał innym osobom listy. Czy miałeś pan polecenie od Mirosława, i czy pobierał pan miesięcznie 50 rubli za kwitami, gdyż forma kwitu była podana, więc widocznie zależeć musiało coś Dobrzańskiemu na tych kwitach, jeżeli przypisywał nawet formę, w jakiej mają być wystawione; wynika ztąd; że musiał jakiś rachunek składać. Hayм. отвЪчаетъ тихо и незрозумЪло. Предс. Właśnie w jednym liście jego jest mowa że można dostać subwencyę, i to od komitetu panslawistycznego z Petersburga, a w obec tego jest wielkie podejrzenie, że ruble były z tego komitetu, i że rachunek również do dyrekcyi komitetu wchodził. Hayм. Co mig mogły obchodzić takie rzeczy! Предс. W obec tego, jak pan zeznał, iż wyrazy w jego listach mają odmienne znaczenie od zwykłego, rzecz jest wielce prawdopodobną, iż chodziło o agitacyę panslawistyczną. Наум. не отвЪчаетъ ничого. Пpoк. Kiedy pan wyjechał do Czerteża? Hayм. Dokładnie nie wiem. Пpок. Do Wiednia pojechałeś pan 11 października. Hayм. Może we Wrześniu... Пpoк. Czy dostałeś pan tam list od ojca? Recepis na ten list był u ojca z datą 20 września na adres... Наум. Olgi Hrabar. Пpoк. Czy to ostatni dzień pobytu, czy pan dalej pozostał? — proszę wyjaśnić, bo mi na czasie zależy. 20 września pan pojechał, więc 21 września był pan w Czerteżu? Подсудимый не отвЪчаетъ. Пpoк. Co w tym liście było? Hayм. Przysłał mi ojciec pieniądze. Пpoк. Wiele. Hayм. Nie wiem. Пpoк. No to ja panu powiem: 15 złr. Dokąd udał się pan z tamtąd? Hayм. Do Niżankowic. Пpoк. Do kogo? |
| 37 |
|
Hayм. Do p. Hawryszkiewicza. Прок. Kto on jest? Hayм. Mój krewny. Пpoк. A czem jest? Hayм. Nauczycielem. Пpoк. Długo pan tam bawił. Hayм. Jeden lub dwa dni. Пpoк. A potem? Hayм. Do Lwowa, tu zabawiłem dwa dni. Пpок. Był pan u kogo z Dobrzańskich? Hayм. Nie, bo wtedy jeszcze nie było ich we Lwowie. Пpoк. Właśnie był. Hayм. Nie mógł być, bom go zostawił jeszcze w Czerteżu. Пpoк. Ale był, bo był meldowany w policyi. Hayм. Więc ja może prędzej przyjechałem. Пpoк. Właśnie o to chodzi, czy pan razem z nimi przyjechał. Наум. Nie. Пpoк. Było to może w sierpniu, a toby się zgadzało z twierdzeniem ojca pańskiego. Proszę pana, gdzie pan się ze Lwowa udał? Hayм. Do Skałatu. Пpoк. A ze Skałatu do Wiednia ? Hayм. Wprost. Пpoк. Czy wtedy nie wyjeżdżał kto z Czerteża do Wiednia? Hayм. Ja nie wiem, tylko Mir. Dobrzański pisał do Skałatu, bym mu podał czas, kiedy będę we Wiedniu, bo będzie tam także. Пpoк. Jakiż cel był jego jazdy, bo Wiedeń nie na jego rucie do Warszawy. Hayм. Zdaje się, by odwiedzić Wiedeń. Пpoк. A widziałeś się pan z nim we Wiedniu? Hayм. Nie. Пpoк. Lecz pan miał się widzieć. Нayм. On powiedział, jeślibym przedtem był we Wiedniu. Пpoк. Mir. Dobrzański mówił, że z Czerteża odbędzie podróż po Galicyi, czy nie wspomiał on, że ma innych agentów? Наум. Nie, on nawet mi mówił, żebym przed Markowom nie powiedział, w jakich stosunkach z nim pozostaję. Пpoк. Nie chce pan powiedzieć, jaka była treść korespondencji? bo pańskie tłumaczenie nie zasługuje na wiarę, gdyż mimo to, że ta korespondoncya wydała się panu podejrzaną, mimo to pan dalej korespondował. Hayм. W miesiącu grudniu przestałem korespondować. Пpoк. Dla czego pan, gdy pan napisał jedną korespondencyę, dalej korespondował? Hayм. On obiecywał mi stypendyum wyrobić, pod warunkiem, jeżeli pozostanę z nim w korespondencyi, a potem zostawił mię. Пpок. A więc w pole wyprowadził? Hayм. Tak. Прок. Czy powiedział panu z jakich funduszów panu przyseła po 50 rubli miesięcznie ? Hayм. Nie. Пpок. Czy przysełał rublami, czy austryacką monetą? Hayм. Austryacką monetą. Пpoк. Jakiemi banknotami, większymi czy miejszymi? Hayм. Większemi, zwykle było nad 60 złr. Пpoк. Dla czego Mir. Dobrzański, wysełając z Peterburga listy pieniężne do pana adresowane nie deklarował je, lecz jako zwykłe listy? Hayм. To przyczyna prosta, bo przysełka pieniędzy z Rosyi zwróciłaby uwagę i wzbudziła podejrzenie. Предс. Pan podałeś, żeś dostawał pieniądze na zakupno książek, a więc można pieniądze przesełać z Petersburga. Hayм. A ja dostawałem co miesiąc. Пред. To tem więcej podejrzane. Прoк. Słyszałem, że pan Mir. Dobrzański miał wielu agentów, a ci, nawet ludzie starsi, pobierali miesięcznie tylko po 25 złr., i ta suma stała. Pan zaś najmłodszy, niedoświadczony jedziesz do Wiednia i otrzymujesz 50 rubli, a wynosi to rocznie około 800 złr. jest to suma, muszę przyznać znaczna. Dzisiaj dla ludzi fachowych trudno o tak wysokie stypendyum. Proszę więc pana, zaco pan tak wysoką sumę otrzymywałeś? Hayм. Mir. Dobrzański wiedział, że tego o co się pytał nie wiedziałem, więc musiałem płacić, a korespondencyę moje drudzy pisali. Пpoк. Pan dostałeś za trzy miesiące, komuż pan płacił? Hayм. Koledze. Пpoк. Wiele? Hayм. Bardzo mało. Пpoк. Nie posełał pan pieniędzy do Skałatu? Hayм. Nie. Пpoк. Wspomiałeś pan, że Mir. Dobrzańskiemu zależało, by pan tajnych stosunków z nim nie zdradził, by jemu to nie zaszkodziło, a nie panu, a tymczasem rzecz się tak miała: pan i inni jego agenci pisaliście wprost pod jego adresą do Petersburga. On zaś pisząc do was, używał różnych tajemniczych dróg, bo nie adresował nigdy wprost do osoby, do której pisał, lecz posełał za pośrednictwem trzecich osób, przez kobiety i t. d. ua przykład: w jednym liście da Skałata pisze, że posłał przez Wiedeń, a pan wprost pisał. Czy to był taki jego sposób korespondencyi? Hayм. Pisałem listy bez podpisu, on często pomieszkania zmieniał. |
| 38 |
|
Пpокyp. Proszę pana, dla czego te listy niebezpieczne dla niego? Hayм. Mówił mi Mir. Dobrzański, a właściwie pisał, ażeby o tem nie wiedział nikt, dla tego, że mógłby mieć nieprzyjemności. Прокур. A nie określał, jakie to nieprzyjemności? i czy nie dał drogi, by uniemożliwić takie nieprzyjemności. Hayм. On w Rosyi nie bał się. Mnie się zdaje, że o tyle obawiał się tylko o ile jego korespondencye tyczyły się Austryi. Пpoкyp. To widzi pan zdaje się być zręczne, a jest przecież niezręczne. Proszę skonstatować, że o Rosyę nie bał się, tylko o Austryę. Czy nie doniósł w jakim celu on agitacyj potrzebuje? Наум. Nie pisał. Пpoкyp. Niech pan określi cel ciągłych korespondensyj M. Dobrzańskiego; czego on wymagał, czego chciał? panu wolno nie powiedzieć; może o osobistościach może na osobistości? Hayм. Nie mogę. Пpoкyp. Więc nie chce pan. Наум. Nie. Пpeдc. Pan prokurator przedstawił rzecz o listach, a ja spytam pana, czy w czasie, gdy pan był w Skałacie na świętach pani Olga Hrabar wysyłała listy do ojca, czy do pana? Hayм. Tylko do mnie. Предс. Konstatuję, że w spisie recepisów znalezionych u pani Olgi Hrabar jest 3 recepisy na listy: Naumowicz w Skałacie z 6. stycznia 1882 r., 8. stycznia 1882, i 15. stycznia 1882. Hayм. Ja to jeszcze wczoraj zeznałem. Пpoкyp. Pan wspominałeś tylko o jednym lub dwóch, a ja konstatuję trzy i czas. O Francisci nie wiedział pan nic? a o Riaszewskim? Hayм. On przyszedł do mnie we Wiedniu, przedstawił mi się, że jest Riaszewskim, powiedział parę słów, dalej powiedział, że mię zna i odjechał. Пpoкyp. Skąd on jest? Hayм. Podobno Polak z Warszawy. Пpoкyp. A kiedy on u pana był ? Наум. Właśnie, gdy ten list przyszedł. Пpoкyp. Przed tym listem jednak Mir. Dobrzański pisze do pana: „Riaszewski jest," — więc pan wiedział, że Riaszewski był we Wiedniu? Наум. Riaszewski mię się pytał, czy pisałem do M. Dobrzańskiego, i mówił mi, że im mniej się do niego pisze, tem lepiej; zarazem prosił mię, abym pisząc do Mirosława prosił go o przysłanie pieniędzy dla niego. Прокур. Skąd że to, jeśli pan nie wiesz, kto on jest? Hayм. Musiał więc znać mię. Пpoкyp. Czy miał list polecający? Hayм. Musiał mieć. Прокур. To właśnie chciałem wiedzieć. Hayм. Pewnie mu M. Dobrzański sam powiedział o mnie. Прокур. Jak długo był Riaszewski we Wiedniu ? Hayм. Może najdłużej tydzień. Прокур. Mówił pan, że M. Dobrzański mówił odnośnie do programu, że ma wpływy, czy nie mówił, że ma wpływy w komitecie słowiańskim? Hayм. Nie, on mówił, że ma wpływ osobisty, i powiadał, że zaręcza, że mi dobrze wyjdzie. Пpoкyp. Co do zdania sprawy o nihilistach powiada pan, że panu się to nie podobało. Pan miałeś śledzić nihilistów w mniejszych kółkach? Наум. Tak jest. Прокур. Śledzić nihilistów nie jest karygodnem, ale śledzić własnych kolegów i towarzystwa, to co najmniej podłem! Dla czego pan szpiegowałeś? Hayм. To nie było szpiegowanie , to było napisanie dat, to była ogólna charaterystyka członków. Пpoкyp. Dla czego pan w pierwszej chwili zanegował korespondencyę z M. Dóbrzańskim, a tylko zeznał pan, żeś o książki pisał? Hayм. Bo dałem mu słowo honoru, że zachowam tajemnicę nie wiedząc o korespоndenсyach, że są w rękach rządu. Пpoкyp. A więc dla tego t żeś nie wiedział pan o korespondencyach. Dla czego wstępywałeś pan do p. Adolfa Dobrzańskiego po drodze na święta? Наум. Bom go znał. Прокур. Czy był tam ojciec? Hayм. Nie. Предс. Może pan obrońca jakie pytanie postawi? Д-ръ Иcкpицкiй: Nim przystąpię do pytań, muszę zaznaczyć, żem usłyszał słowo, które pan prokurator powiedział, a które obraża cześć oskarżonego. W myśl §. 235 żądam usprawiedliwienia się. Предс. Mnie się zdaje, że pan prokurator cofnie to słowo. Пpoк. Ja tylko przedmiotowo wypowiedziałem ; ten wyraz wyrwał mi się w gorączkowym pośpiechu. Cofam go. Д-ръ Иcкpицкiй. Prosiłbym p. przewodniczącego , by był łaskaw przeczytać koniec jednej korespondencyi, wczoraj przeczytanej, gdyż byliśmy zmęczeni, i wszystko się zapomniało. Пpeдc. Było czytanem. Gdyby pan wniosek uczynił, to powtórzę. Д-ръ Иcкpицкiй. Obawiam się, by ta korespondencya nie była źle zrozumianą... |
| 39 |
Пpeдc. Wyjaśnienia należą do obwinionego. Д-ръ Искрицкій. Tu chodzi także o moją osobę, bo jestem ze Sanoka. Пpeдc. O ruskich sprawach w Galicyi nie ma nic. Tam tylko o wyborach wspomina się Д-ръ Искрицкій. Otóż widzę się spowodowanym wyznać.... Пpeдc. Pan nie ma żadnych wyznań czynić. Pan może zadawać pytania tylko... Д-ръ Искрицкій. Jestem powolny rozkazowi p. przewodniczącego. Nim jednak przystąpię do pytań pozwolę sobie przedstawić moje stanowisko. Zaraz po przyjęciu obrony uderzyła mię ta okoliczność, że akt oskarżenia nie zawiera faktów, czynów, — otóż była trudność przygotować się z obroną. Podnoszę to tem bardziej, że jako obrońca uważam za rzecz obowiązku i sumienia moich klientów bronić i przestrzegać, by im nie uszczuplone było prawo, które dąjе ustawa. Otóż ustawa w §. 245 daje obwinionym prawo na oskarżenie, na fakt oskarżenia odpowiadać ogólnym wywodem. Klient mój i wszyscy inni pozbawieni są tego prawa; już on podniósł bowiem, i niektórzy z nich podnosili, że nie wiedzą czem popełnili zbrodnię stanu. Na wstępie nie przedstawiono im faktów, w ozem mianowicie polega istota zarzucanej im zbrodni, boć to, co później im dawane pytania, szczególnie takie jak: byłeś tam i tam, nie są faktami, o które sa obwinieni. Otóż jak mówię, gdybym był miał możcość, byłbym przetrawił akt oskarżenia, wniósł rekurs i byłbym w apelacyi niezawodnie uzyskał zniesienie lub dopełnienie wniesionego przez Prokuratoryę aktu. Z tego powodu jestem spowodowany postawić do Wysokiego Trybunału prośbę, a względnie wniosek, by wezwać zastępcę oskarżenia, by nam przedstawił w czem ci oskarżeni mieli popełnić zbrodnię stanu t. j. aby Prokratorya była zniewoloną do poprawienia aktu oskarżenia. Wczorajsze przesłuchanie zrobiło wrażenie jakoby chodziło o szpiegostwo, a nie o zbrodnię stanu. Muszę przyznać się, że obrony względem szpiegostwa nie byłbym przyjął, i pan podsądny trudniąc się szpiegostwem nie musi mieć obrońcy. Пpoкyp. Ja nie widzę w tem żadnego wniosku, dlatego nie odpowiadam. Ja tylko się dziwię, że pan obrońca mając przed sobą akt oskarżenia, i widząc, że tam jest zacytowany §. 58 lit. c. pyta się jeszcze jaką zbrodnię zarzucono. Д-ръ Искрицкій: Rzeczywiste zdziwienie może być tylko po mojej stroтe: będę się starał to udnwodnić. §. 207 mówi co ma zawierać akt oskarżenia. Naznaczam iż robi różnicę między aktem a powodami — „Anklageschrift" — „Begrundung," Akt oskarżenia wedle tegoż §. punktu 2. ma zawierać podanie szczegółowych okoliczności — czynów oskarżonemu zarzuconych; w punkcie 3-cim wymaga zaś ustawa oznaczenia ustawowej nazwy zbrodni — przestępstwa oskarżonemu zarzuconego z wymienieniem wymogów istotę zbrodni — przestępstwa stanowiących. Między wymogami punktu 2, a temiź punktami zachodzi kardynalna różnica. Stanowczo twierdzę, że wniesionemu aktowi oskarżenia zbywa na wymogach z punktu 2 §. 207.: c. k. prokuratorja oskarża bowiem tylko w ten sposób iż twierdzi: „oskarżam was o zbrodnię stanu boście popełnili czyny mające znamiona zbrodni stanu," — czynów tych jednak wcale nie wymienia. Wszak oskarżając kogoś o przekroczenie kradzieży — twierdzi się tak: „oskarżam cię o przekroczenie kradzieży popełnione przez to , żeś wtedy a wtedy, temu a temu dla własnej korzyści wyciągnął chustkę z kieszeni." Nie podlega żadnej wątpliwości, że przedłożony akt oskarżenia nie wymienia szczegółowo okoliczności, któreby kwestyowano: wszak poglądy Pogodina, Fadijewa, Kotuzowa, Skobelewa, o których rozwodzi się akt oskarżenia nie można nazwać czynami. Podnoszę zarzucony brak podania szczegółowych okoliczności w akcie oskarżenia tem bardziej, ile że przez to utrudnione jest stanowisko Obrony. Obrona nie wiedząc, o co się oskarża, nie może przygotować się, jakby się należało. Chcąc zbić i wykazać mylność poglądów w powodach aktu oskarżenia na wiedzionych, potrzebne były by studya kilkoletnie. Ustawa dopuszcza poprawę, uzupełnienie aktu oskarżenia. Obstaję tedy przy wniosku, by Wysoki Trybunał wezwał prokuratoryę państwa do poprawy aktu oskarżenia, tak, by jasnem było w czem popełnił podsądny zbrodnię stanu, powody w tenorze wyszczególnionym w ustępie b, c, d, a wtedy rozprawa łatwiejszą będzie i dla Obrony lepszą do zebrania materyi. Пpoкyp. Ja uważam, że to jest tylko plaidoyestyczny sposób mówienia. Odpowiem w replice, bo zmuszać Prokuratoryę państwa do poprawienia aktu oskarżenia, tego ja nie znam. Пpeдc. Przerywam posiedzenie na 5 minut. Трибуналъ выходитъ ва нараду. Пpeдc. Trybunał uchwalił odmówić wnioskowi pana obrońcy co do zmiany i poprawienia aktu oskarżenia, a że pan obrońca podjął się obrony dopiero po prawomocności aktu oskarżenia i nie mógł z prawnych środków przeciw niemu skorzystać, temu nie winna prokuratorya państwa. Д-ръ Искрицкій: Czy pan przedsięwziąłeś jakie czynności do oderwania Galicyi, Bukowiny i Węgier od państwa austryackiego? Hayм. Żadnych. Иcкp. Czy może jakie inne do sprowadzenia niebezpieczeństwa dla państwa? |
| 40 |
Hayм. Tem mniej. Искр. Pan jesteś filologiem, jakiemi językami pan władasz? Наум. Polskim, ruskim, niemieckim, rossyjskim dobrze, francuskim, włoskim, angielskim słabo, a tylko rozumiem perski i turecki. Искр. Czy studyuje pan języki z zawodu i jak pan dawno im się poświęca? Hayм. Uczę się dla mojej przyjemności. Искр. Wiele pan czasu poświęca studyom, a w szczególności we Wiedniu? Hayм. Ja w ogóle studyom wiele czasu poświęcam; byłem na uniwerzytecie na językach klasycznych, czytałem nawet w seminaryum, a dla języka tureckiego miałem instruktora 3 razy tygodniowo w wieczór po godzinie. Nadto chodziłem 3 razy tygodniowo do orientalnej akademii, tak że 6 godzin tygodniowo miałem zajętych. Wieczorem przychodził nauczyciel. Искр. Jaki porządek był dnia pańskiego? Ile pan godzin był na uniwerzytecie, a ile w domu? Hayм. Wychodziłem z domu o 1/2 8 z rana, bo o 8 profesor Miklosicz miał godzinę. Resztę czasu poświęcałem na bibliotekę, a o 2 godzinie wracałem na obiad. Иcкp. W domu pan jadłeś obiad u pana Tapfera? w Neubau? Hayм. W domu zostawałem do 5-tej godziny, a wtedy wychodziłem albo na wykłady do orientalnej akademii, albo nauczyciel przychodził do mnie. O 8 godz. byłem prawie zawsze w domu oprócz kilka wypadków. Иcкp. A więc obiad, śniadanie i kolacyę w domu? A do restauracyi pan nie chodził lub do jakiej kawiarni? Наум. Chodziłem do Cafe Bellaria. Иcкp. Codziennie tam pan bywał i w jakim czasie? Hayм. Na drugiem śniadaniu około 11 godz. Иcкp. Czy bywało tam dużo ludzi ? Hayм. Prawie nikogo , bo to taki czas, że nikt nie chodzi do kawiarni. Wieczorem bywałem bardzo rzadko. A w restauracyi bywałem w Wenerze, więcej chodziłem z p. Tapferem do poblizkiej restauracyi gdzie odbywały się zebrania członków należących do „Verfassungs-Partei" lub „Demokraten-Partei", bo on był członkiem takowych. Иcкp. Widzi pan, studenci słowiańscy mają swoje kawiarnie, restauracyе, czy pan należał do nich? Hayм. Rzadko bardzo uczęszczałem, bo daleko mieszkałem na „Neubau." Иcкp. Prosiłbym o zanotowanie, że jadał w domu. Судія Литв. Czy pan oprócz instruktora do języka tureckiego miał jeszcze innego? Hayм. Nie. Литв. Ile pan płacił? Hayм. 10 złr. Литв. Z domu miał pan poparcie? Hayм. Dostałem, gdym wyjeżdżał. Литв. Ile? Hayм. 80 złr. Литв. Utrzymanie wiele pana kosztowało? Hayм. 40 złr. Литв. Więc to nie było pokryte z domu, lecz częścią ze stypendyum? Hayм. Tak jest. Искр. Powiedział pan, że pan pisał sprawozdania, doniesienia, korespondencye,— zapytuję pana, czy p. rozumiesz różnicę między sprawozdaniem a doniesieniem i czy było to co p. pisał sprawozdaniem czy doniesieniem? Hayм. Sprawozdanie. Искр. Czy stanowczo pan twierdzi, czy odwołuje pan, że doniesienie jest szpiegowaniem? Hayм. Ja to uważam za sprawozdanie. Искр. Przy tem stanowczo pan zostaje? Hayм. Tak jest. Иcкp. Proszę zanotować. Пpeдc. Zapisane, ale co powiedziane nie da się wykreślić. Иcкp. Pisałeś pan sprawozdania w jakim języku i czy tak, że mogły być wydrukowane w dzienniku „Новое Время"? Czy były komu komunikowane, czy forma była ogładzona tak, że mogły być użyte, czy może miały stanowić materyał do użycia? Hayм. Materyał. Искp. Czy pan M. Dobrzański mówił, że to ma być materyał? Наум. Tak jest, mówił że potrzebuje materyału. Искр. W jakim języku? Hayм. W rossyjskim i niemieckim. Иcкp. Proszę mi wytłumaczyć, skąd to pochodziło że pan M. Dobrzańskiemu posłałeś wycinki z rozmaitych gazet, ja n. p. z „Deutsche Zeitung," „Vienne," „Parlamentair;" czy p. to działał na ochotnika, czy on prosił? Hayм. On mi, to wyraźnie polecił. Искр. Które gazety posełał p. w tej korespondencyi? Hayм. Które miały interes. Искр. Gospodarczy ? Hayм. Co do stosunków w Rossyi. Искр. Co to znaczy? Hayм. Jeźli coś ciekawego dla Rosyi było. Иcкp. A o innych Słowianach nie ? Hayм. Tylko raz o powstaniu w Bosnii i Hercogowinie posłałem mu wycinek z „Parlamentar." Искр. Powiedział p., że pan był pytany względem wyjaśnienia, dlaczego p. M. Dobrzański posyłał pieniądze nie za recepisem pieniężnym, tylko zwykłym; p. odpowiedziałeś na to, że zapewne myślał, że to na policyę zrobiłoby wrażenie |
| 41 |
i byłoby dla pana niebezpieczne. Czy inne osoby jak np. pan redaktor Jan Dobrzański, albo ja, gdybym otrzymał list z Rosyi, czybym się obawiał, że będą myśleć, że dostaję rubli? Пpeдc. Proszę osób nie mieszać. Hayм. Ja jestem Rusinem, a niezaprzecze-nie są tacy, że każdego Rusina pobierającego z Rosyi pieniądze posądzają, że utrzymuje stosunki z Rosyą. Пpeдc. Obawiał się p. o stosunki polityczne, a dlaczego p. się obawiał? Hayм. Inny nie byłby w tem podejrzeniu, ale ja narodowości ruskiej, — bo fakt, że są utrzymujący korespondencyę... Пpок. Proszę o zanotowanie. Иcкp. Ja także. Иcкp. Pan zna rodzinę p. Adolfa Dobrzańskiego? Kiedyś p. ją poznał i gdzie? Hayм. W Czerteżu. Искр. Z jakich osób się składa? Пpeдc. Znasz pan wszystkie dzieci? Искp. Które dzieci? Hayм. M. Dobrzański, Olga Hrabar. Иcкp. Proszę wymienić rodziców, zięci, szwagrów i t. d. Hayм. P. Adolf Dobrzański, p. Dobrzańska, córka Olga Hrabarowa, syn Mirosław Dobrzański, córka Irena Homiczkowa, druga córka p. Helena Budiłowiczowa, trzecia córka p. Alexandra Gierowska i niezamężna córka p. Wiera Dobrzańska i Borys. Искр. Znasz p. Wierę? Hayм. Znam. Искр. Powiedział p. że gdyś pan pierwszy raz do Czerteża ... ale a propos . . . czy ojciec wysyłał pana do Czerteża, czy nie? Предс. Już to powiedział. Иcкp. Zastałeś p. gospodarza Adolfa, żonę, p. Olgę Hrabar i pana Budiłowicza; kto on? Hayм. Profesor w Warszawie. Искр. W jakim stosunku zostaje on do państwa Dobrzańskich ? Hayм. Jest zięciem. Иcкp. Czy były jeszcze jakie obce osoby? Hayм. Pan Marków. Искр. Więcej obcych nie było? Hayм. Tylko Marków i ja. Искр. Czy bytność Budiłowicza i p. Olgi Hrabar wzbudzały podejrzenie; czy było to coś podejrzanego, czy naturalnego? Hayм. Ta jużci bardzo naturalne: córka u ojca. Искр. A zięć z Warszawy? Hayм. Zawsze zięć! Искр. Czy on przyjeżdża co wakacyj? Hayм. On nazajutrz odjechał, więcej nie wiem. Иcкp. Jest to może pytanie nieco drażliwe ale proszę mi zaufać i bez żenady powiedzieć, czy czasami ojciec nie wspominał panu kiedy w rozmowie o Dobrzańskim i jego rodzinie, że kiedyś po ukończeniu studyów dobrzeby było ożenić się z panną Wierą Dobrzańska? Hayм. (съ усмЪхомъ). Nie, o tem ojciec nigdy mi nie wspominał. Искр. Mając lat 12 czy 14 byłeś pan w Rosyi w gimnazyum. Jaki był powód? dlaczego p. pojechał? dlaczego księżna Czerkaska opiekowała się panem? czy p. mając lat 12, 14, 16 sam sobą dysponował? Hayм. Nie, wedle woli ojca. Искр. Czy ojciec przed panem zdawał sprawę z swoich czynności? Hayм. Nie. Искр. Czy mówił: „tu pojedziesz?" Наум. Tam ci będzie dobrze. Искр. Czy to była rada, czy rozkaz? Hayм. Rozkaz, bo dziecka rodzice się nie radzą. Иcкp. A obecnie czy zmienił się stosunek, czy się teraz radzi ojciec? Hayм. Teraz się radzi. Иcкp. A może opinji zasięga ? Hayм. Powiada: „takbym chciał, możeby tak było dobrze." Искр. A więc porozumienie? Hayм. Zgadzanie się. Искр. To wada że p. mówi, że po polsku dobrze rozumiesz, a p. nie rozumie. Wczoraj p. powiedział, że Mir. Dobrzański obiecywał panu stypendyum i że nawet pisał list do Skałatu, w którym donosił o stypendyum? Hayм. Tak. Искр. Proszę tylko z namysłem, czy pan czytał list? Hayм. Czytał. Иcкp. Może p. podać treść? Hayм. M. Dobrzański pisze, że rad żem był w Czerteżu i zapewnia, że dostanę stypendyum; list był krótki. Иcкp. Byłeś pan w sądzie pytany 2 razy: pierwszy raz 15. lutego a drugi raz za miesiąc; pierwszy raz nie przyznawał się pan do stosunków z Mirosławem, powiedział pan tylko: że go znam, żem go poznał w Czerteżu (proszę nie przerywać) i napisał pan nawet własnoręcznie swoje zeznanie; czy pana do tego p. sędzia śledczy nakłonił, bo zrobiłeś to pan po przedstawieniu listów i korespondencyj, czy to na ochotnika? czy ktoś powiedział że jesteś pan oskarżony o zbrodnię stanu? Предс. Usuwam to pytanie, bo to już było odczytane. Искр. Proszę odczytać. Предс. §. 30 „pan korespondował z Mir. Dobrzańskim, bo znalezione listy..." Искp. Okazano listy? Hayм. Pokazano, tylko nie wszystkie. |
| 42 |
Предс. Ale ten? Наум. Tak. Искp. Pan powiedziałeś, „mogłoby na mnie ciężyć podejrzenie..." Наум. Pan sędzia odczytał krótki list, który można tłumaczyć na wszystkie sposoby. Иcкp. Proszę wytłumaczyć w swój sposób. Предс. Co pan rozumie, jeden list? Наум. Przedtem jeden list. Искp. Co pana spowodowało, żeś pan sam pisał? Hayм. Ja byłem zmęczony.. Искр. Ale jaki był stan duszy pańskiej, gdy panu przedstawiono korespoudencye, karty ? Czy pan byłeś czem skrępowany? Наум. Wtedy co tylko przyjechałem do Lwowa. Искр. To było w miesiącu?... Предс. 15. lutego po południu. Наум. Ja z Wiednia w niedzielę przyjechałem do Krakowa i tu pomieszczono mię w policyi, gdzie nawet stać nie było gdzie — ja zaś przyszedłem do protokołu nie spiąć 2 nocy — otóż dyktować nie mogłem, gdyż mi się bardzo myśli mieszały, tyłkom sam napisał. Искр. Proszę to zanotować. Пpeдc. Właśnie piszę. Искp. Przy którem przedstawieniu rzeczy pan pozostaje, bo ta kwestya zamieszała się. Наум. Ja zostaję przy teraźmejszem, gdyż jest prawdziwe. Przy pierwszem przesłuchaniu mianowicie mówił pan sędzia śledczy, że to nie jest karygodnem, więc myślałem, że tem prędzej wyjdę na wolność. Искр. Czy zna pan świętość protokołów sądowych? Więc pan pozostaje przy teraźniejszem zeznaniu? Hayм. Tak jest. Искр. Czy ma pan dobrą pamięć? Наум. Mam. Искр. Czy powtórzyłbyś pan jutro, coś pan dzisiaj powiedział? Наум. Powtórzyłbym. Искp. Nawet dosłownie? Hayм. Dosłownie może nie — ale mniej więcej. Предс. Czy przedtem pokazywano p. inne korespondencye ? Hayм. Nie. Пpeдc. Czy pokazywano inne, które u pana znaleziono, i które od ojca były? Hayм. Tak jest. Предс. Tak długo zapierałeś pan, aż pokazano panu korespondencye o 50 rublach. Наум. Więc mówię, że tam można wszystko znałeść. Предс. Co pan rozumie przez „wszystko" ? Hayм. Bo tam jest tylko kilka słów i te można tłumaczyć jak kto zechce. Ja zresztą sądziłem, że jest jeden tylko list w ręku sądu z czego nie można dojść prawdy. Искр. Chciej pan skreślić stan pańskiej duszy, kiedy panu zarzucono zbrodnię stanu — czemu pan nie mówiłeś, lecz pisał? Предс. Sprostował 15. lutego. Wtedy mianowicie przedstawiono i pytano o stosunkach, a przy ostatniem pytaniu pokazano list, zaś w §. 15 nastąpiło ogłoszenie sędziego śledczego, iż jest obwiniony o zbrodnię stanu. Na to odpowiedział oskarżony: „Ухвалу пріймаю, щобы не продолжати." Potem został odprowadzony do więzienia a po obiedzie znowu przesłuchany. Искp. Ale właśnie wrażenie po przedstawieniu listów?... Dla czego pan pisałeś odpowiedź sam ? Наум. Na 1. pytanie, czy ja należę do towarzystwa, które grozi upadkiem Austryi odpowiedziałem, że wcale o takiem towarzystwie nie wiem. Sędzia śledczy powiedział mi, że korespondencye o tem powiadają. Gdym zobaczył pierwszy list krótki, pomyślałem sobie, może być że z niego można tego dopatrzeć. Иcкp. Czy pan podpisując protokoły zeznań , czytał je drugi raz, czy zastanawiałeś się pan? Наум. Nie czytałem. W pierwszym dniu nawet byłbym wszystko powiedział, o co byliby mnie zapytali, byle się tylko pójść przespać. Искр. Więc pan nie czytałeś? Ja wyznam, że ja raczej nie rozumie tego, com dyktował, jak to com sam napisał. Czy zastanawiałeś się pan nad treścią napisaną? Hayм. Nie. Искр. Proszę skonstatować. Пpeдc. Dobrze. Искр. Byłeś pan pytany, coś pan myślał o charakterze M. Dobrzańskiego. W tej kwestyi proszę odpowiedzieć dokładnie, mianowicie na 4 pytania. Co paneś myślał o charakterze i stanowisku p. M. Dobrzańskiego, gdy pan bawił kilka dni w Czerteżu; bo widzi pan zdania o ludziach przez noc zmieniamy. Zapytuję więc pana w jakim świetle jego stanowisko przedstawiło się panu, gdy był we Wiedniu i gdy żądał do artykułów materyału, w jakim świetle później przy końcu grudnia, gdy panu robił wyrzuty, czemu pan nie pisze, żądał tajemnic i obecnie jakie pan masz wyobrażenie o wszystkich tych dziejach? Наум. Jeśli pierwiej... Искp. Pierwszy punkt... Предс. Niech pan nie przerywa. Hayм. Myślałem, że w Rosyi zajmuje wybitniejsze stanowisko a głównym jego zatrudnieniem, że pisze do gazet jak np. do „Новое Время;" o nim zaś samym jakie stanowisko jako urzędnik zajmuje nie wiedziałem. |
| 43 |
|
Искp. Ale o charakterze? miał pan do niego sympatyę? Hayм. W pierwszych czasach przedstawił mi się p. М. Dobrzański jako człowiek lekki, ale przeciw jego charakterowi nic zarzucić nie mogłem. Gdy przyjechałem do Wiednia nie wiedziałem, co myśli M. Dobrzański, lecz posyłanie tych korespondencyj częste co 2 lub 3 dni i różne środki ostrożności nie podobały mi się i zacząłem podejrzewać misyę jego zadania. Литвин. Że nie jest niewinną? Наум. Tak. Przy końcu jego listy wyglądały na listy awanturnika, nie mogłem go rozumieć ani przyjść do ładu, co teraz chciał, uważałem, go za awanturnika, który chciał na własną rękę coś robić. Пpeдc. Co? Hayм. Żaden z podsądnych nie powie — co? Иcкp. Czy straciłeś pan zaufanie, czy on mydlił panu oczy? Hayм. Przyszedłem do przekonania, że on mydlił oczy, że chciał mię zrobić swojem narzędziem, nie wiedzieć do czego. Защ. д-ръ Луб. Wie pan, że są komitety panslawistyczne? Наум. Nie wiem. Лy6. Gzy wiadome panu statuty? Наум. Nie. Луб. Czy wiadomo panu, że M. Dobrzański jest członkiem komitetu panslawistycznego? Наум. Riaszewski mi to powiedział. Предс. Proszę zapisać. — Może z panów przysięgłych kto da pytanie? Никто не даетъ. Ha томъ кончилось въ 10 1/2 ч. переслуханіе Влад. Наумовича. Предс. Niech przyjdzie Benedykt Płoszczański. Предс. Słyszałeś pan onegdaj czytany akt oskarżenia, który też i panu był doręczony. Co pan masz powiedzieć na zarzuty tam uczynione, w ogóle, czy czujesz się pan winnym zarzuconych mu czynów czy nie ? Площанскій вопрошаегь, имЪетъ ли coзнавати по польски или no русски, a пo сдЪланомъ ему предсЪдателемъ примЪчанію, що судiи не понимаютъ языка русского, рЪшается отвЪчати по польски. Предс. Proszę przedstawić w ogóle, co pan masz do powiedzenia. Площ. Po przeczytaniu aktu nie znalazłem nic, coby mię obwiniało. Предс. Wolno panu wypowiedzieć wszystko w ciągłym związku, albo ja będę panu poszczególne dawał pytania co do zarzuconych mu faktów. Плoщ. Długi czas zastanawiałem się nad tem, jak może wypaść akt oskarżenia, o jaką zbrodnię obwini mię pan prokurator. W papierach u mnie znalezionych nie było nic takiego, coby mie mogło kompromitować. Nie udzielałem się nikomu, nie obawiałem się rewizyi, a gdy dowiedziałem się o odbytej rewizyi w domu Dobrzańskiego, rozpowiedziałem o tem familii, z tym dodatkiem że ja się niczego nie obawiam. Korespondencyj żadnych nie prowadziłem, chociaż to dziwnem może się wydać, gdyż jako redaktor muszę mieć stosunki. Jednak dla braku czasu, dla familijnych stosunków i nieochoty do pisania żadnej korespondencyi nie prowadziłem. Co więcej nawet, tym którzy chcieli nawiązać ze mną bliższe stosunki korespondencyjne, nie odpisywałem na ich listy. Między innymi pisał do mnie też Mir. Dobrzański z Petersburga, chcąc zawiązać korespondencye ze mną. Na pierwszy list jego nie odpowiedziałem wcale, potem dostałem drugi list 2. lutego r. 1880 na który także nie odpisałem, a więc nie stałem ż nim właściwie w żadnych stosunkach. Przyznam się otwarcie że zapomniałem na jego listy. Odwołuję się na ojca jego lub jego siostrę, że żadnej korespondencyi z nim nie prowadziłem. Nie wiedziałem jakie on zajmuje stanowisko, a jak słyszałem jako młody emigrant rzeczywiście wielkiego zajmować nie może. Słyszałem, że on pisał wiele, przedsiębrał dużo, jednakowoż nie dowierzałem, żeby odgrywał taką rolę, jaką mu w akcie oskarżenia przypisują, i nie ociągałem się wcale dla tego z przyznaniem, że on u mnie był w lipcu, a ja inu rewizytę oddałem, czego zresztą towarzyski ton wymaga. Пpeдс. Pan odnosi to do Mir. Dobrzańskiego? Площ. Tak jest, do Mir. Dobrzanskiego, Korespondencyj żadnych nie prowadziłem, jak to już powiedziałem, nie odpowiadając na żaden jego list, a że on u mnie był, a ja u niego, to prosta konwencyonalność. Będąc w Petersburgu, wstąpiłem do niego, do czego w śledztwie się przyznałem. Co do zarzutu w sprawie hnilickiej powiedziałem zaraz w śledztwie, że nic o tem nie wiedziałem, że żadnego udziału nie brałem i nic o niej nie wiern. To samo co i do Zbaraża. Wprawdzie był u mnie przed dwoma lub trzema laty Załuski, by mu protest napisać (былъ то протестъ по дЪлу выбора до рады громадской въ ЗбаражЪ) lecz ja odesłałem do p. d-ra Dobrzańskiego, adwokata, a gdy później zaś wrócił, mówiąc że adwokata nie zastał w domu i prosił mię, żebym mu protest napisał, gdyż on zaraz jutro tego potrzebuje, powiedziałem mu, że to bardzo trudno i prosiłem pewnego młodego człowieka, aby on mu to zrobił. Tak się ma rzecz |
| 44 |
co do protestu przeciw wyborom do Rady gminnej w Zbarażu. Przy tej sposobności dowiedziałem się także, że gmina ta jest bardzo niezadowolona ze swego księdza Kosteckiego, i stara się u ks. metropolity aby on go usunął, bo inaczej przejdą na prawosławie, i że gotowi są to uczynić, jeżeli tylko ks. Kosteckiego nie usuną. Ja posłałem go do ks. metropolity, a ponieważ ks. metropolity nie było, posłałem go do ks. Malinowskiego, mówiąc że ten najlepiej będzie mógł w tej sprawie poradzie. Sam radziłem by się z ks. Kosteсkim pogodzili; i rzeczywiście ks. Malinowski tę rzecz załatwił. Nie pamiętam dokładnie, kiedy po tem zajściu dostałem list od Załuskiego z uwiadomieniem, że już się z ks. Kosteckim pogodzili, i że odstąpili już od swego zamiaru. Ten list pomieściłem jako korespondencyę w „Słowie", umieszczając artykuł z pochwałą dla ks. Kosteckiego. Chociaż nigdy do ks. Kosteckiego nie pisałem, to wtedy napisałem mu krótki list z radością, że ta sprawa już się raz skończyła. Od tego czasu ani słychu nie było o Zbarażu. O Załuskim nic nie słyszałem, z nim się nie znosiłem, jak to sam Załuski przyznać może. Tyle, co do tej sprawy. Co do sprawy hnilickiej, wyznałem już poprzednio, że nic nie wiem, i to wyznałem w śledztwie. W dalszym toku śledztwa dowiaduję się, że Szpunder był u mnie i że ja mu miałem radzić, do czego jednak przyznać się nie mogę, i co nawet do protokołu w śledztwie zeznałem. Mógł on być u mnie ze swoim synem, w celu wystarania się czegoś w instytucyi Stauropigiańskiej by go przyjąć do bursy; lecz ja pomyślałem sobie, że zapewne taki sam tutaj stosunek jak z Załuskim i nawet w myśli nie została mi ta sprawa. Wyczytałem ją jako zupełną nowość. Co do przejścia gminy Hniliczek na prawosławie, dowiedziałem się o tem z Gaz. Krak., a gdy zaś polskie dzienniki zanadto ostro tę rzecz wzięły i bardzo obrazliwie przeciw ks. Metropolicie i ks. Malinowskiemu a nawet p. namiestnikowi wystąpiły, wtedy wskutek tego został pomieszczony artykuł w „Słowie," że w Austryi każdy może wyznawać religię jaką chce, że o zmianie religii potrzeba tylko podać uwiadomienie do Starostwa, jednem słowem, że prawo nato dozwala. Żadnego udziału w tej sprawie nie miałem, żadnej rady nie udzielałem, dla tego żądałem w śledztwie konfrontacyi Załuskiego i Szpundera, co zostało mnie odmówionem. Co do zarzutu uczynionego mi w akcie oskarżenia, że w r. 1866 miałem nadać Słowu kierunek panslawistyczny, (отчитуетъ относительное мЪстце изъ акту обжалованья) muszę zauważać, że od r. 1863 do końca 1867 bawiłem w domu obywatelskim pana Garapicha w Zagórzu gdzie byłem prywatnym nauczycielem. Potem przyjechałem do Lwowa, i w roku 1868 wstąpiłem jako współpracownik „Słowa" na wezwanie byłego redak. i zastałem program Słowa już gotowy, w tym duchu musiałem więc dalej pisać. Żadnego więc nowego kierunku nie nadałem w r. 1866 „Słowu", bo niemogłem nadać, będąc wówczas u państwa Garapichów. Na wakacye wyjeżdżałem na wieś, zwiedzałem klasztory, przeglądałem stare papiery, zbierałem materyały do zestawienia monografij klasztorów, i z tych niektóre ogłosiłem drukiem, a resztę materyałów nie zużyłem, nie mając na to czasu. Znaleziono u mnie list panaWiseka z roku 1875, z którego wynika, jakobym ja należał do tajnego komitetu wsparcia Słowian Bosnii i Hercegowiny. Nic w tem złego nie widzę, i owszem, było to na korzyść Austryi. Jednakowoż rzecz ta się tak miała: Pan Wisek, dyrektor banku „Sławią" wezwał mię w r. 1875, żeby ze względu na to, że niektóre polskie pisma zaczęły zbierać składki na Turków, mieć trochę względu na Słowian i utworzyć komitet do zbierania składek na rzecz tychże. Ja na to nic nie odpowiedziałem. Tymczasem pan Wisek widząc że ja się nie spieszę, napisał podanie sam do c. k. Namiestnictwa, i nosił do niektórych panów, by je podpisali. Później, gdym się o tem dowiedział, było to już podane do Namiestnictwa, i dowiedziałem się także, że Namiestnictwo odmówiło utworzeniu komitetu z powodu, że stosunki materyalne w kraju na to nie pozwalają. Na tem cała rzecz się skończyła. Odwołałem się na świadka p. Jana Dobrzańskiego adwokata krajowego, który musiał wiedzieć o co rzecz chodzi, podpisując owo podanie. Dalej czyni mi zarzut prokuratorya, iż z powodu jakiegoś obchodu w Moskwie, wystosowałem do sławiańskiego komitetu telegram: „W dowód duchowej jedności z ludem wielkoruskim." W Moskwie stawiano pomnik dla Puszkina, który był wielkim przyjacielem Mickiewicza. Komitet zajmujący się tą sprawą wzywał rozmaite redakcye do udziału w uroczystości, między in-nemi redakcye polskie w Krakowie, w Warszawie i gdzie indziej. Zawezwał także i redakcye "Słowa". Na tę uroczystość ja nie pojechałem, gdyż nie mogłem, wysłałem tylko telegram. W tym telegramie, który znaleziono u mnie, a o którym ja sam nie wiem, czym go wysłał, czym nie wysłał (gdybym był bowiem wysłał, toby go nie znaleziono, gdyż kopij nie trzymam) nie było słów „z wielkorusskim narodem" t. j. rosyjskim, ale tylko z wielkim „ruskim narodem," i czy to się nazywa wielka Ruś czy mała Ruś zawsze jest Ruś. Dalej czyni mi zarzut prokuratorya, żo pobierałem subwencyę z zagranicy. O tej subwencyi gadają długo i szeroko, słyszałem nawet, o tem, że dom mój na grodeckiem miałem wystawić za ruble moskiewskie. Ja tymczasem mam długi, których bym nie miał, pobierając sabwencyę. Na budowę pożyczyłem pieniądze w instytacyach bankowych lwowskich, |
| 45 |
u Bilousa, i w tym względzie na jego świadectwo się powołuję. Dalej stoi w akcie oskarżenia, że ja sam zeznałem, iż w ostatnich czasach otrzymywałem ruble, mianowicie 100 rubli z Chełmu za pośrednictwem adwokata Dobrzańskiego. Wyjaśniając tę rzecz, muszę powiedzieć że było to tak: Z Chełmu przysłali uniccy księża na ręce adw. Dobrzańskiego artykuł długi, coś około 25 arkuszy, w celu pomieszczenia go w „ Słowie. Ponieważ mógł on być pomieszczonym tylko w dodatku, przysłali więc na koszta jego 100 rubli, do czego się przyznałem. Ponieważ wskutek rzeczonego artykułu prześladowano miemanych korespondentów, skonfiskowano ten numer i odebrano debit „Słowu". Zdecydowałem się więc pojechać do Petersburga do prokuratora, który zawiaduje duchownymi rzeczami, i przedstawić mu tę rzecz, a także do szefa departamentu prasowego. Do tego namówiono mię w Warszawie, gdyż tylko tam miałem jechać. Wielu księży chełmskich miało z powodu umieszczenia tego artykułu nieprzyjemności ale znaczenia politycznego w tem nie było. Miałem także jechać do Żytomierza, do ks. Włodzimierza Terleckiego i ten zamiar już we Lwowie objawiłem. Do Krakowa miałem wolny bilet, skorzystałem więc ze sposobności, by zarazem pojechać do Warszawy. On był przedtem u mnie, jadąc do Italii, i ja obiecałem mu przyjechać do niego. Potem pisał mi, że umiera, otóż dla tego pojechałem. Nie miałem nigdy z nim bliższych stosunków, jak również nie miałem żadnych stosunków z p. Budiłowiczem. Co do pomieszczania jego korespondencyj w moim dzienniku tego nie przypominam sobie. Stoi też wyraźnie w akcie oskarżenia, że Zofia Leontiewa Lewicka, panslawistka, zasilała moją gazetę artykułami. Pani Lewicka jestto stara wdowa, która ma passyę pisać wiersze, gra rolę (веселость) wielkiej przyjaciółki Słowian, nie mając innego zajęcia, i kogokolwiek spotka, czyta mu wiersze, aż do znudzenia. Wiersze te, które mi przysyłała pokazywałem przy sposobności znajomym, a tylko parę гаzу pomieściłem by jej dogodzić. O programie Mir. Dobrzańskiego i Budi-łowicza w wspomianyrn liście z dnia 6 czerwca 188ł do Olgi Hrabar, ja nie wiem. Trzymałem się jednego programu. Może być, że w ostatnich czasach cokolwiek „Słowo" nie odpowiadało swemu zadaniu; stało się mdłe dlatego głównie, że nie chciałem narażać go na konfiskatę. To też istotnie skonfiskowano je tylko raz za pomieszczenie artykułu, wyjętego z niemieckich gazet, a potem za „Gott erhalte", które pewien ksiądz zaintonował w cerkwi, podczas gdy wszyscy stali z otwartemi gębami... Пpoк. Jabym prosił o tem zaprzestać. Площ. Pytano mnie czy nie dostałem od kijowskiego komitetu subwencyi. Z tym komitetem nie stałem w żadnych stosunkach. Daję słowo człowieka uczciwego, że nie stoję z komitetami słowiańskiemi w żadnych stosunkach. Dawniej jeszcze, gdy ten komitet się zawiązywał, kiedy bibliotekę zakładali, proszono mię bym posłał książki. Czy komitet jaki dziś istnieje, daję słowo, nie wiem. Co do korespondencyi w „Moskowskich Wiedomostiach", o których autorstwo mię posądzano, a za które miałem od ministerstwa oświecenia otrzymać 500 rubli, przeczę stanowczo. Żadnej subwencyi nigdy nie miałem. Miałem pisać list, iż sobie uskładałem 100.000 guldenów, lecz ja nie wiem, czy kto ze zdrowym rozumem mógł coś podobnego pisać. Co do 500 rubli to dowiadywałem się o nich, i zaklinam się na wszystko święte, że ich nigdy nie otrzymałem. Byłem w ministerstwie, ale nikt o tem nie mógł mi powiedzieć, a chodziło mi o to, by się tylko przekonać. Co do kijowskiego komitetu panslawistycznego, to nawet niewiem, czy istnieje. Przykro mi więc bardzo, że ten akt oskarżenia czyni mi taki zarzut. Zrobiono mi zarzut, że „Słowo" jest pisane w duchu panslawistycznym, i że wszystkie dzienniki ruskie, które mają debit, są redagowane w tym duchu. Nie wiem, czy i „Gazeta Lwowska" jest panslawistyczną, gdyż i ona ma debit; (Веселость) podobnież i „Neue Freie Presse" i każda gazeta będzie miała debit, która nie nadto zjadliwie przeciw Rossyi występuje. „Słowo" ma debit od r. 1861 a więc od swego pojawienia się, a miał on być odjęty. Zdawało mi się, że Mir. Dobrz. może zaszkodził. Co się tyczy rękopismów u mnie znalezionych, i artykułu dotyczącego kwestyi słowiańskiej, to muszę panom wyjaśnić, że ten artykuł dał mi jeden z polskich emigrantów do umieszczenia; ja go jednak nie umieściłem; tenże emigrant powiedział mi że nie może znaleść utrzymania, i prosił mię, czy nie mógłby zasilać „Słowo" swoimi artykułami. Ja mu na to odpowiedziałem, że nie mam środków i że mam dosyć sił, a zarazem oświadczyłem mu żeby mi przyniósł swój artykuł, bym poznał w jakim duchu myśli pisać. W samej rzeczy przyniósł mi artykuł, i ja mu kazałem na drugi dzień przyjść po rezolucyę, lecz on nie przyszedł, a więc nie mogłem mu odpowiedzieć; Miałem też inne listy od księży, którzy przysyłali premuratę a zarazem i dodatki swoje, na które uwagi nie zwracałem. Miał napisać ks. Naumowicz do Mir. Dobrz. że „Słowo" jest najstraszniejszą bronią. Nie przeczę temu. Wychodzi od r. 1861, jest najstarszą gazetą po Lwowskiej, ale że jest straszną bronią, o tem nic nie wiedziałem. W akcie oskarżenia jest wzmianka o listach ks. Emila Lewickiego, które miały wpłynąć na zmianę „Słowa". Pisał, gdyż chciał mię pozyskać dla siebie; ja jednak nie zostawałem z nim w korespondencyi. Zresztą nic nie znaleziono, tylko to, co w r. 1880 wyszło. Nie przedstawiałem sobie, by M. Dobrzański taką |
| 46 |
rolę odgrywał, i w ogóle żadnej wagi dwóm jego pismom ne przypisywałem i zupełnie o nich zaроmnіаlem. P. prokurator powiada, że Nr. 134 ma program panslawistyczny. Zaiste, wielka przysługę byłaby mi wyrządziła prokuratorya, gdyby wszystko konfiskowała, a to nie konfiskuje, a potem — do odpowiedzialności pociąga. Trzymałbym się wtedy legalnej drogi, wiedziałbym co wolno pisać a co nie wolno. Jeżeli było coś szkodliwego, mogła zabrać, a ja nie byłbym drugi raz tego uczynił. Skądże ja mam teraz odpowiadać za to, co prokuratorya przepuściła?... Co do znajomości z p. Adolfem Dobrzańskim i jego pobytu w mym domu muszę oświadczyć, że poznałem go tutaj we Lwowie. Odwiedzał mię l—2 razy w tygodniu, później zaprzestał bywać. Odwiedzał mię także, idąc do kasyna, w którym wieczorem przesiadywał i w karty grywał. U mnie rozmowa tyczyła się rzeczy całkiem obojętnych. Niekiedy dawał mi do poznania by się zlać, by nie było tyle ruskich gazet, bo trudno, by tyle gazet się utrzymało. Było też jego życzeniem, by się pogodzić z partyą ukrainofilslca, i przyjąć znowu Markowa do redakcyi „Słowa". Marków bvł dłuższy czas przy redakcyi, ale przy końcu, jak słyszałem miał się wyrazić, że mu za mało płacę. Co do tego może miał słuszność; zresztą temperament jego gorący i może być, że czasami było jakie nieporozumienie. Gdyby był sam przyszedł i ze mną się rozmówił, byłbym może co poradził na to, ale ja o tera dowiedziałem się od ks. Guszalewicza. Później zaczął wydawać „Prołom," dzienniczek mały, ja mimo to nie wymówiłem mu miejsca, chociaż rozpoczął osobne wydawnictwo,—jednakowoż później pokazało się, że trudno służyć dwóm panom. Podziękowałem mu więc, i od tego czasu być może, że on był trochę rozgniewany na mnie a nawet wyrażał się ostrzej o mnie, między innymi może przed p. Adolfem Dobrzańskim. Ztąd to pochodzi, że tenże do mnie w tej sprawie przychodził. Nie było między nami mowy o czemś innem, prócz o p. Markowie i o pogodzeniu partyj. Пpeдс. Czy pan masz jeszcze co powiedzieć na to, co panu przedstawiłem? Плoщ. |