Стенографическiй отчетъ изъ судовой росправы
по дЪлу Ольги Грабарь и товарищей
Главная Движения Регионы Деятели Ссылки Отзывы Форум

"Стенографическiй отчетъ изъ судовой росправы по дЪлу Ольги Грабарь и товарищей."

Rambler's Top100

Семое засЪданіе
(дня 5 (17) іюня; — начало въ 8 ч. 20 мин. утр.)

Продолженіе переслуханія г. Mapкoвa.

76

Пpeдc. Czy ma pan jeszcze co do wczorajszego powiedzieć?

Mapк. Pozwolę sobie zrobić uwagę , że w akcie oskarżenia między innemi jest powiedziane, że byłem członkiem komitetu dla wsparcia Bośniaków i Hercegowińczyków. Ja muszę panom tę sprawę wytłumaczyć. Rzecz ta tak się ma: ten komitet zawiązał się był w roku 1875. Było to wtenczas, kiedy jeszcze Bośnia i Hercegowina były pod Turcyą, a nie pod panowaniem Austryi, co więcej, Austrya dawała nawet schronienie zbiegłym na jej terytoryum, a fundusze dla wsparcia zbiegów były uchwalone przez delegacyę i Radę państwa. Podówczas był w Cetynii Dr. medycyny Kaliez. Nie był on Rusinem, ale prawym Polakiem: odnosił się do nas bardzo przychylnie i pomieszczał nawet w dziennikach polskich artykuły pełne sympatyi dla południowych Słowian i pisał nam, żebyśmy zawiązali komitet do niesienia pomocy Bośniakom i Hercegowińczykom. Rzeczywiście, taki komitet się zawiązał i chciał się ukonstytuować i podał prośbę w tym celu do Namiestnictwa; prośba jednakowoż została odrzuconą i odpowiedziano, że ponieważ w kraju głód nie możemy pozwolić. Było jedno posiedzenie i na tem koniec. Takie było jego istnienie. Nie było to tajne jak prokuratorya zarzuca i ja nie byłem członkiem jakiego tajnego komitetu, ponieważ ten komitet nie rozwinął żadnego działa nią. Dalej zarzuca prokurator, że „Marków gesteht, dass er mit diesem Blatte („Prołom") sich uber die Partei der Ukraiuophilen und Russophilen stellen, eine Einigung derselben herbeifuhren wollte. Sein Programm lautet: er sei gesonnen die Interessen des russischen Volkes in Galizien, m der Bukowina und jenseits der Karpathen zu vertreten, um selbe vor der Entnationalisirung zu bewahren. Dass aber Markow bei diesem Programme nicht vеrlіеb, solches weit uber seine Grenzen fuhrte, ja gerade zu sich als Verfechter der panslavistischen Partei manifestirte, beweisen einzelne Artikel hes „Prołom", wie Nr. l, 7, 8, 10, 11 ex 1881 und der gleichzeitig von ihm redigirten Zeitschrift „Wiecze" wie Nr. 4, 6, 7, 10, 11, 14, 18, 23, 26 ex 1881 (abgesehen von den der Beschlagnahme im Jahre 1881 erlegenen je 7 Nummern dieser Zeitschriften)," i mówi, że to było moim programem. Tam jednakowoż wyraźnie jest powiedzianem: „защита правъ русского народа въ ГаличинЪ, БуковинЪ и Уграхъ." Jest tam ten wyraz russisch przetłumaczony tak, jak sobie tłumaczą niektórzy polscy dziennikarze, tłumacząc wyraz „русскій" na „moskiewski." Dalej opiera się zarzut prokuratoryi przeciwko mnie i na tem, że „Prołom" został skonfiskowany. Ten artykuł musi być w prokuratoryi i ministeryum sprawiedliwości. Można zobaczyć, czy tam jest choć jedno słówko o panslawizmie a właśnie ten zarzut mi prokuratorya robi. O ile ja sobie przypominam „Prołom" był 3 razy skonfiskowany. Raz za otwarte pismo do pana namiestnika Potockiego, gdzieśmy wzywali go o pomoc przeciw pogwałceniu ruskich praw przez Polaków...

(предсЪдатель перерываетъ): proszę tego nie mówić, bo to jest skonfiskowane.

Mapк. Potem był artykuł o Kulikowie, że tam Decykiewicz przyjechał.

Пpeдc. To też skonfiskowane; co skonfiskowane nie należy przed szerszą publiczność.

Mapк. Ja konstatuję fakt tylko, że rzeczyście „ Prołom" i „Wicze" były tylko 3 razy skonfiskowane, lecz nie za panslawizm, jak mi to akt oskarżenia zarzuca. Dalej zarzuca mi prokuratorya, że „Prołom" i „Wiecze" zaczęły więcej ostro pisać od czasu gdy pojawił się Mir. Dobrzański u mnie, ale nie powiedział prokurator (звертаясь до прокуратора) о ile ja sobie przypominam, od którego roku, dnia i w którym numerze. „Prołom" wychodzi raz w tygodniu; pan Mirosław Dobrzański był w lipcu 1881 roku, a numer 14 wyszedł po piętnastym lipca, a zatem przed pobytem pana Mirosława. Ostatni numer „Prołoma", w którym ja najjaskrawiej występuję był numer 10. Przed przybyciem wyszło zatem 6 numerów, po przybyciu 3 numera. Nie wiem jak wobec tego faktu można twierdzić, że „Prołom" pisał dobitniej po przybyciu, jak przed przybyciem!.. Zważywszy więc tę okoliczność, że „Wiecze" było redagowane w znaczniejszej części przez ludzi obcych, nie wchodzących w skład redakcyi, a robili to z grzeczności, że ono wychodziło na tydzień raz, że byłem zarazem redaktorem, administratorem, expedytorem , korrektorem, współpracownikiem i wszystkim innem — nie dziw proszę panów, że w takiej robocie, nie miałem ani chwilki czasu, pracując 12—14 godzin dziennie, nie można się zatem też dziwić w obec tego, że ktoś nadesłał

77

jakiś nieszczęśliwy artykuł, a ja dałem do druku ponieważ być może, że gdybym był dobrze przeczytał , to byłbym nie jedno wyrzucił. Schodziłem się z różnymi ludźmi, z Polakami, znali mię wszyscy i wszędzie, i nikt mi zarzutu nie czynił, że nie mam racyi...

Пpeдc. Więc skończył pan już?

Mapк. Skończyłem

Пpeдc. Proszę pana, pan przyznał, że byłeś przy redakcyi „Słowa" — jak długo?

Mapк. Do końca kwietnia zeszłego roku.

Пpeдc. Czy znał pan program „Słowa," jako pisma ruskiego?

Mapк. Znałem to pismo, jako broniące interesów narodu ruskiego.

Пpeдc. A czy znał go pan w r. 1866?

Mapк. Ja byłem wtenczas w III gimnazyalnej klasie, zatem nie mogłem znać. Przyznam się, żem nie umiał jeszcze czytać „Słowa".

Пpeдc. Proszę pana, w tym roku 1866 następuje zmiana programu,— "Słowo" przyjmuje nowy program, i trzyma go się stale. Ten program idzie dalej, nie tylko jak pan powiedziałeś, aby bronić interesów Rusinów tutaj, na Bukowinie i Węgrzech, lecz wywołuje inny ruch. My zaraz zobaczymy ten artykuł.

Mapк. Ja się o tem dowiedziałem dopiero z aktu oskarżenia.

Пpeдc. Tak stoi w akcie oskarżenia; może nam pan coś bliższego o tem powie?

Д-ръ Лубинскій: Już podczas rozprawy kilku podsądnych było zapytywanych o ten program umieszczony w akcie oskarżenia, i żaden z nich nie mógł dać żadnego objaśnienia. Być może, że klient mój przypomni co sobie, gdy mu będzie wszystko przedstawionem; wyjęte bowiem pojedyncze ustępy z pojedynczych artykułów , nie przedstawiają organicznej całości, a okoliczność ta może wpłynąć niekorzystnie na wyjaśnienie sprawy panom sędziom przysięgłym, gdy tak Obronie, jak i jej klientom zależy na wyjaśnieniu sprawy. Trudno pojedynczy ustęp uważać za dokument, dla tego też proszę, żeby ten artykuł był w całości przedstawiony, a nie jeden luźny ustęp z niego, jak to jest w akcie oskarżenia i żeby był oskarżonym w pełnym tenorze odczytanym, aby go mogli sobie przypomnieć i dać należyte wyjaśnienie.

Пpeдc. вопрошаетъ прочихъ защитниковъ, соглашаются ли на тое внесеніе. Защитники заявляютъ свое согласiе.

Д-ръ Искрицкій. Ja proszę Wysokiego Trybunału mam tutaj przed sobą cały rocznik „Słowa," i przedkładam go. (Звертаючbсь до прокуратора): Może przysłużę się tem Świetnej Prokuratoryi?...

Прокур. Skorzystam, i proszę o odczytanie. Równocześnie proszę o przyjęcie oświadczenia co do zaszłej pomyłki w powołaniu daty tego numeru „Słowa", w którym artykuł cytowany w akcie oskarżenia pomieszczony się znajduje, i prostuję, że nie w N-rze z 27. czerwca, jak to jest w akcie oskarżenia, ale z 27. lipca 1866 r.

Предс (переглядая предложеный рочникъ „Слова" вопрошаетъ д-ра Искрицкого): W którym to ustępie? Czy w wstępnym artykule czy w dopysy?

Д-ръ Иcкp. Nie wiem... (свертаясь къ прокуратору): niech p. prokurator powie! (въ продолженiи рЪчи говоритъ дальше): w tej samej sprawie pozwolę sobie zrobić przedstawienie, że ten sam błąd przychodzi w mowie p. Hausnera, więc w obec tego konstantuję, że p. prokurator nie cytował go z oryginału t. j. nie widział Słowa, lecz po prostu zacytował z „Gazety Narodowej " a to z umieszczonej tamże mowy pana Hausnera wraz z jego pomyłką.

Пpeдc. Jest to numer 59 Słowa z daty 27 lipca 1866 r. — передаетъ его вотанту г. Литвиноввчу, который читая относительную статью переводитъ ею на языкъ польскій:

„Отъ Львова. (Поглядъ въ будучность). Сими днямя рознесли въ сторонахъ нашихъ вЪсть, будьтобы депутація ІІольска*), [*) БесЪда тутъ o депутаціи, котора вЪроятно за согласіемъ соймового ВыдЪла краевого въ часъ самого опаснЪйшого приближеньяся Прусаковъ подъ ВЪдень, выЪхада будьто „для поясненья справъ катастральныхъ Галичины" до ВЪдня. Членовъ тои дЪпутаціи наводили польскіи газеты поименно, a были ними „кн. маршалокъ Левъ СапЪга, гр. Голуховскій, г. Кржечуновичъ и пр." Кто тіи „и пp.", никто доселЪ сказати намъ не зналъ.] корыстаючи зъ трудного положенія правительства по причинЪ настоящой несчастливой войны, вымогла въ ВЪдни приреченіе, що Галичина удостоится канцлерства въ особЪ гр. Голуховского, намЪстникомъ же именованый быти имЪетъ мужъ правительственный, умЪвшій во время послЪдной соймовой сесіи позыскати собЪ великую популярность y нашой польской публики. Сколько въ тыхъ вЪстяхъ правды, не можемъ знати, то только видится быти певнымъ, що депутація реченна кромЪ катастральной справы имЪла певно предлагати министерству и свои пляны для будущого устроенія Галичины.

Мы, Русины, не умЪемъ корыстати зъ клопотовъ правительства, и яко люде добросердныи, кромЪ того привязаны сыновною любовью въ августЪйшой нашой династіи, не выступили теперь ни съ однимъ требованіемъ, не выслали зъ своей стороны ніякой депутаціи, изъявили только адресомь лояльности нашу непоколебимую вЪрность Его Величеству возлюбленному Императору, желаючи тЪмъ улекшити сердцю Его скорбь и болЪзнь, нанесенную гордыми завоевателями такь Его Величеству,

78

якъ и всЪмъ народамъ, которыхъ судьба связана съ Австріею и свЪтлЪйшою динаетіею Габсбурговъ. Намъ видЪлося неумЪстнымъ, a принаймнЪй предскорымъ дЪломъ, теперь, коли розлютилася война a злополучно для Австріи выпала битва подъ Кениггрецомъ и вся дЪлательность звернена ва оборону державы, дЪлати якій будь натискъ на министерію и Императора. Мы уповаемъ въ наше природное право, въ давнЪйше слово Монарха и въ праведность нашого правительства, и якъ былись-мо, такъ и есьмо того сильного увЪренія, що скоро миръ возвратится, услышанъ будетъ голосъ каждого народа австрійского, и ни одинъ изъ нихъ не будетъ пожертвованый другому, яв одинъ изъ нихъ не погибнетъ.

Такъ мы надЪялися, и не далися зъ толку збити шумными внесеніями и ухвалами польской большости въ Галицкомъ соймЪ o канцлерствЪ, o тернЪ, o языцЪ урядовомъ, o cпpaвахъ школьныхъ; были бо мы, можь сказати, певными, що Его Величество не дасть санкціи одностороннымъ, тенденційнымъ, a къ благу Австріи не конечно змЪряющимъ ухваламъ, противъ которымъ рускій народъ, якъ одинъ мужъ, черезъ своихъ заступниковъ на соймЪ, голосовалъ и протестовалъ.

Но нынЪ кто то отгадати можеть, чи добросердіе и тактъ нашъ, чи агитація нашихъ противниковъ лучшимъ увЪнчаются успЪхомъ? ВЪсти розсЪваемыи o канцлерствЪ, певность, съ якою o томъ говорятъ въ польскихъ кругахъ, переймаетъ насъ мимовольно обавою, и въ будучность вашу начинаемъ поглядати съ великою непевностью. Якъ наши послы, a именно изрядный всей Галицкой Руси любимецъ Kyемcкiй бодро и неустрашимо высказалъ въ соймЪ саму святую правду, и выложилъ тамъ, якiй нашъ поглядъ на канцлерство, такъ и мы всЪ съ мыслію тою погодитися не можемъ, a не можемъ ю ніякъ повязати съ благомъ Руси и съ благомъ Австріи. Представляемъ бо собЪ канцлера нашого будущого не яко человЪка безсторонного, умЪющого вознестися по-надъ предразсудки и тенденціи свого племени, не яко человЪка, посЪдающого довЪрье всего Галицкого жительства, но видимъ въ немъ односторонное орудіе ультрамонтаньства, мужа, одушевленного вправдЪ для римского католичества и добра своей польской народности и положившого для ней великіи заслуги, но видящого въ русокомъ человЪцЪ мятежника противъ Польщи и шизматика, которого въ имени Рима и Польщи покорити, ба уничтожити подобаетъ. Если мужъ съ такими убЪжденіями станетъ между нами и Монархомъ, если онъ возьметь въ руки свои просвЪщеніе публичное, если терно упадетъ, a духовенство русское, сей крЪпкій, но правЪ одинокій столпъ русской народности, отдасться на ласку или неласку польской шляхты и латиньскихъ ксендзовъ, если въ урядахъ и судахъ, въ радахъ и выдЪлахъ повЪтовыхъ и громадскихъ будь насиліемъ, якъ то нынЪ уже видимъ по бециркахъ и комитетахъ голодовыхъ, будь интригами и лестью введенъ будетъ языкъ польскій, яко одинъ урядовый, если мало помалу ведля незабвенныхъ словъ посла Куземского завладЪютъ Русію „родаки г. канцлера" отъ палаты министерской ажь до хаты войта и присяжного, если перевертнямъ и предателямъ Руси, якъ то нынЪ уже практикуется, отворится путь до самыхъ лучшихъ посадъ въ урядахъ и приходствахъ, a противъ вЪрныхъ русскихъ сыновъ въ житье войдетъ, якъ зa оного достопамятного десятилЪтія, хорошо обдуманый системъ гоненія, — вопросъ, чи устоитъ Русь наша въ такой неровной борьбЪ, чи не опуститъ ю надежда, чи не упадетъ духомъ, в чи въ конци не станется знова на якій часъ жертвою Польщи?!... Ничого подъ солнцемъ не ма невозможного, и хотя трудно вЪрити, щобы Русь могла еще спольщитися, доки русскій крестъ еще въ церквЪ, русска буква на престолЪ, русске слово и русска пЪснь въ устахъ, a русское чувство въ грудяхъ русского народа, то таки не можна утаити нынЪ, що передъ реченнымъ канцлерствомъ затрепетати мимовольно должно сердце всякого народолюбца.

И тутъ теперь на мЪстци другій вопросъ, который за позно нынЪ собЪ ставимъ, но разъ конечно поставити го подобаетъ, a именно теперь въ сей преважной для насъ добЪ, щобы оправдатися передъ исторіею минувшости и будущности. Чему ни одинъ другій австрійскій народъ, числящій столько душъ, що Русь наша галицка и угорска, въ такихъ певныхъ, якъ наши, границяхъ народныхъ, становлящій такую, якъ наша, масу народную, не затревожится на видъ одного мужа o свое существованiе, якъ съ горестью мы то нынЪ o собЪ сказати должны? Чи нынЪ Сербъ австрійскій или Румунъ скажетъ своимъ дЪтямъ: „дЪти, я, батько вашъ, нынЪ Сербомъ или Румуномъ, но прійшла вЪсть, що сей или оный мужъ въ слЪдствіе политики нынЪшного министерства именоватися имЪетъ канцлеромъ; — такъ вы уже не будете тЪмъ, чЪмъ есмь я, Сербами, Румунами, но станете Мадярами, отречетеся родной вашой сербской или румуньской матери?"... НЪтъ, той обавы не выразитъ нынЪ ни одинъ сербскій ни румуньскій отецъ; политика бо тыхъ народовъ была всегда ясна и отверта, и выробился y нихъ истинный народный духъ, не залежный отъ индивидуальности министровъ и канцлеровъ. Нашъ же рускій отецъ, поглядаючи нынЪ на дЪти свои, можетъ имъ сказати: „дЪти, я васъ зродилъ, a при зносимыхъ для Руси обстоятельствахъ

79

воспиталъ русскими, но нынЪ говорятъ o польскомъ канцлерствЪ;—трудно, щобы вы остали русскими, бо васъ спольщатъ, не дадутъ вамъ инакше жити въ отечестве вашомъ, скоро не выречетеся родной вашой русской матери, и не станете Поляками!" Бо политика наша была и есть не ясна a не отверта, a y насъ не выробился еще истинный духъ народный, незалежный отъ индивидуальности министровъ, канцлеровъ, намЪстниковъ. Чи мы объявили коли свЪтови, чЪмъ мы есьмо? яка наша минувшость? якіи наши историческіи права? НЪтъ. Мы бавилися и бавимся еще въ такъ званую Opportunitaetspolitik, a нынЪ приходитъ намъ вкушати ей горькіи овощи. Въ 1848 роцЪ вопрошали васъ, що мы? Мы сказали, що мы всесмиреннЪйшіи Ruthenen. (Господи! если бы праотцы наши узнали, що мы сами прозвали себе тымъ именемъ, якимъ окрестили насъ во время гоненія наши найлютЪйшіи вороги, они въ гробахъ зашевелили-бъ ся.) И якаяжь зъ того вышла консеквенція? Ото така, що выписалъ намъ ВЪденьскій жидъ-гумориста Сафиръ: Seit der Erfindung der Ruthenen zwei Jahre, a що потому сами Поляки ругалися Rutencam, Ruteńczykam. — A може вы русскiи? допрошалъ насъ Стадіонъ. Мы кляли душу-тЪло, що мы не русскіи, не Russen, но що мы таки собЪ Ruthenen, що границя наша на ЗбручЪ, що мы отвращаемся отъ такъ званыхъ Russen, яко отъ окаянныхъ шизматиковъ, съ которыми ничого вспольного имЪти не хочемь. Якое ваше письмо? допрошали насъ далЪй. Мы сказали, що письмо наше тое, що въ церковныхъ книгахъ, и знову кляли душу-тЪло отъ гражданки, що то serbisch-russische Zivilschrift, которой мы отрицаемся, яко чужой. Такъ вовсе удивляти не можетъ никого, если намъ Рутенамъ не позволено въ певномъ времени употребляти ни выраженій русскихъ ни гражданки русской, ни русской скорописи, но допущено лишь тo, щобы намъ яко Рутенамъ свободно было поданья до урядовъ и судовъ писати-друковати церковною кирилицею, a языкомъ такимъ, якимъ бесЪдуется по окрестныхъ того уряда торгахъ и корчмахъ. И для чогожь мы не сказали въ 1848р., що мы русскіи, що границею нашею народною есть Збручь но що она дальше ДнЪпра? Бо тогды настрашили бы ся насъ были, щобы мы, связаны исторіею тысячилЪтною, обрядомъ церковнымъ, языкомъ и литературою съ великимъ русскимъ народомъ, не забагли коли отъ Австріи оторватися, и не были бы насъ допустили до свободъ конституційныхъ, были бы насъ слабенькихъ тогды придушили, щобысьмо и не дыхнули дыханьемъ русскимъ. Причина тая можетъ быти увзглядненна передъ исторіею, и лесть ваша по части оправдана, хотя все оно выдается смЪшнымъ, якъ оный русскій человЪкъ, которому ктось тамъ вымЪтовалъ, чому Русскіи въ байратЪ y гр. Стадіона не сказали отъ-разу всю правду, що они не якіись тамъ Рутены, во такой Русскіи, Russen, a который на тое наивно отрекъ: А! — щобы на тое былъ сказалъ польскій Арцибискупъ?!...

Намъ видится, що Императоръ австрійскій даровавшій конституцію всЪмъ австрійскимъ народамъ, не былъ бы отъ ней зробилъ изъятія що-до галицкихъ Русскихъ, если бы мы были такими представилися по правдЪ a существу рЪчи, и пуста была и есть всегда обава, щобы связь народна вела конечно до связи политической. Коли въ 1859 роцЪ Италіяне завозвали своихъ одноплеменниковъ въ Швайцаріи, щобы прилучилися до державы италійской, они имъ отрекли, що они счастливы въ Швайцаріи, a не багнутъ того соединенія. И намъ Русскимъ, хотя не конечно счастливымъ въ отношеніяхъ съ нашами соплеменниками Поляками въ границяхъ Австріи, николи еще не приходила мысль отрыватися отъ Австрів конституційной, съ которою связала насъ судьба и вяже постоянно надежда лучшой будучности. Такъ безъосновна была тогды обава правительства, a неумЪстна политика нашихъ и взглядъ на Арцибискупа въ достопамятномъ 1848 роцЪ.

Но мало по малу рЪчи розъяснилися. Ледви одинъ, другій рокъ проминулъ, и Русь стала отживати, показалося, що ей литература безъ словаря Шмидового не успЪетъ ни на крокъ, що словарь той русскій такъ добре русскій для Петербурга якъ и для Львова, що въ немъ есть сокровище языка истинно литературного, письменного, русского. Повазалося вскорЪ, що Русскіи галицкіи, оглянувшіися въ исторіи, прійшли до того пересвЪдченія, що имъ не только языкъ вспортила Польща, но и обрядъ упалъ подъ гнетомъ латиньства. Довольно перечитати книгу: Die ruthenische (!!) Schrift-und Sprachfrage, абы въ томъ достаточно убЪдитися, що гр. Голуховскій не денунціовалъ що-то на насъ до ВЪдня, но що онъ писалъ o насъ чисту правду, що литература наша стремитъ до общой русской литературы, a обрядъ нашъ къ православію (собственно къ очищенію отъ латиньства). Мы отдаемъ ему за тое справедливость, и не такъ его, но больше неконсеквенцію нашихъ обвиняемъ. Кто бо исповЪлъ себе въ 1848 роцЪ Рутеномъ, не мающимъ ничого вспольного съ цЪлою Русію, кто отрекся свого гражданьского письма и ограничилъ свою литературу на 12 округовъ Галичины, тому передъ правомъ, даже и конституційнымъ, не свободно было пo-за тіи границы выступати, но только въ тыхъ, самымъ собою означеныхъ границяхъ розвиватися. A щожь былъ виненъ гр. Голуховскій,

80

що ему надарилася хороша способность на корысть Польщи Русь самымъ власнымъ ей оружіемъ побЪдити?

По такихъ сумныхъ опытахъ не опамяталася Русь еще и въ 1860 роцЪ и послЪ диплома зъ 20. Октоврія, который дозвалялъ всЪмъ народамъ австрійскимъ на подставЪ истoрическихъ преданій розвиватися. Мы собЪ и тогда остали Рутенами и гнЪвалися нa тыхъ, що насъ денунціовали o стремленіе до соединенія литературного съ всею Русію, мимо того, що не ма y насъ ни одного изъ лучшихъ литератовъ, который вЪрилъ бы въ блистательну будучность исключной галицко-русской литературы, a тЪмъ меньше въ будучность уніи съ ей спольщенымъ обрядомъ. И на соймЪ Львовскомъ, где была найлучша способность высказати ясно и Полякамъ и ЕвропЪ, не сказалъ никто изъ нашихъ що всЪ усилія дипломаціи и Поляковъ сотво-рити зъ насъ особный народъ рутеновъ-унитовъ оказалися тщетными, и що Русь Галицка, Угорска, Кіевска, Московска, Тобольска и пр. подъ взглядомъ етнографическимъ, историческимъ, лексикальнымъ, литературнымъ, обрядовымъ есть одна и таяже самая Русь, мимо того, що въ ГаличинЪ она вЪрно предана своему возлюбленному Монарху и Его свЪтлой династіи, a тамъ за границею она тоже предана свому Moнарху и своей династіи. На соймЪ Львовскомъ была добра способность, выповЪсти ясно и откровенно, що преданіемъ нашимъ историческимъ есть исконный отецъ нашихъ обрядъ русскій, чистый, совершенный, и що никто розумный не можетъ тому дивоватися, если Русь пламенно нынЪ желаетъ освободитися отъ узовъ іезуитизма подъ взлядомъ обряда и вЪры. Сказавши все тое смЪло и откровенно, кто бы на васъ тогды клеветалъ, кто денунціовалъ бы васъ o москвитизмъ и шизму, кто посмЪлъ бы сказати, що стремленіе наше нечистое и неправедное? Но доки мы Рутенами, ограничеными съ языкомъ и литературою нашою на сельскіи хаты дванадцяти округовъ галицкихъ, a не признающимися до цЪлости русского міра: горе намъ отъ канцлерства польского! ПишЪмъ собЪ здоровы, що хочемъ, противъ симъ такъ званымъ клеветамъ, извиняймося, кленЪмъ душу-тЪло, никто намъ не повЪритъ, бо и годЪ увЪрити въ то, що невозможное, но и никто насъ не поратуетъ, никто за нами не обстанетъ. ПишЪмъ, колько схочемъ, и якiи схочемъ адрессы до папы, и тамъ намъ не увЪрятъ, бо чей и тамъ уже начинаютъ понимати, що невозможно нынЪ Руси не быти такого Русію, якою была отъ вЪковъ. A предцЪ жіетъ въ Австріи только навЪть чисто-православныхъ, в сутъ то народы ей найвЪрнейшіи! Для того есть мнЪніемъ нашимъ, що время уже переступити нашъ Рубиконъ и сказати откровенно въ слухъ всЪмъ: Не можемъ отдЪлитися хиньскимъ муромъ отъ братей нашихъ, и отстояти отъ языковой, литературной, церковной и народной связи со всЪмъ русскимъ міромъ! Мы не Рутены зъ 1848 року, мы настоящіи Русскіи; но якъ всегда были, такъ осьмо и останемъ въ будуще непоколибимо вЪрны нашому августЪйшому австрійскому Монарху и свЪтлЪйшой династіи Габсбурговъ! Зложивши такое вЪроисповЪданіе, не будемъ потребовати боятися польского канцлерства, не будетъ намъ тое могло закинути, що языкъ нашъ неспособенъ до высшихъ училищъ, не образованый до урядовавья и пр., бо языкъ нашъ и литература наша русска давно и далеко перестигла польску, чого намъ и самы Поляки въ соймЪ и всюда заперечити не здужаютъ" (по перечитанію тои статьи продолжаетъ): Ja konstatuję że to nie jest wstępny artykuł, jest to tylko korespondencya, (звертаючись до прокуратора) czy chce pan stawić jakie pytania co do odczytanego?

Пpoк. Nie.

Д-ръ Искр. Jabym chciał skonstatować, że w akcie oskarżenia numer ten nosi datę 27 czerwca a nie 27 lipca 1866 r., i że p. prokurator wypisał to z mowy Hausnera mianej w parlamencie niemieckim (Веселость).

Пpoк. Nie widzę dokąd szanowny obrońca ze swoim wywodem zdąża; ja przyznaję że zaszła faktycznie pomyłka, a w obec tego przyznania pomyłka jest do uwzględnienia.

Пpeдc. Ma pan co powiedzieć co do właśnie odczytanego?

Mapк. Ja tego artykułu nie czytałem, i nie mogę nic o nim powiedzieć; musiałbym się namyśleć, nie mówię, przeto ani za tym artykułem ani przeciw niemu i w ogóle nie mogę z czystem sumieniem o niem wydać zdania.

Пpeдc. Paneś nam powiedział, żeś pan wystąpił z redakcyi Słowa; — co było powodem tego?

Mapк. Było założenie Prołomu; to prawdziwy powód.

Пpeдc. Jakżeż to? uważałeś pan że nie potrzeba powiększać liczbę dzienników ruskich, a sam pan wydajesz nowy dziennik?...

Mapк. Raz chciałem założyć sam dziennik, drugi raz, że ruski wiec, który się odbył we Lwowie dał mi też do tego powód, ponieważ obydwa stronnictwa tam się zbliżyły do siebie, więc żeby dać wyraz temu połączeniu się, rozpocząłem wydawać „Prołom". A zresztą byłem tylko współpracownikiem, więc jakaż mogła być moja przyszłość, albo być wiecznie współpracownikiem, albo założyć nowy dziennik. W śledztwie wprawdzie ja powiedziałem, że pan Płoszczanski mówił, że byłem radykalniejszym .....

81

Пpeдc. Otóż widzi pan, w tem...

Марковъ перериваетъ: może być...

Пpeдc. Nie proszę pana, pan Płoszczanski inaczej tłumaczy tę rzecz, mianowicie że mogły być względy utylitarne, mogło być niezadowolenie może, że pan ostrzej zacząłeś występywać, zacząłes pan krytykować, przez co nie chciał się pan Płoszczański z panem pogodzić, by nie narażać swego dziennika na konfiskatę.

Mapк. Nie przypominam sobie, żebym ja ostrzej występował, myśmy się obaj starali aby jak najmiej konfiskowali.

Пpeдc. Tu z listu do ks. Naumowicza przez pana pisanego widać, że pan miał ostro wystąpić właśnie przeciwko Słowu.

Mapк. W obec czego miałbym ostrzej występować? Jeżeli byłem radykalniejszy, to tylko w pewnych wypadkach gdy np. pewnego nauczyciela pięć tygodni trzymano w więzieniu za to, że znaleziono u niego książkę nie zakazaną; — jeżeli w obec tego wypadku Słowo za łagodnie wystąpiło, to ja musiałem być radykalniejszym...

Пpeдc. Może było potrzeba z tem gdzie się odnieść?...

Mapк. Najprzód prosił ks. tamtejszy Huzar, i odpowiedziano mu niech sobie posiedzi, to nic nie szkodzi. Dopiero prezes „Rady ruskiej" wyrobił, że się śledztwo rozpoczęło.

Пpeдc. Więc widać że był jakiś powód kiedy tak jest;—zresztą nie tylko ten jeden wypadek dał powód do radykalniejszego wystąpienia.

Mapк. Proszę mi przedstawić fakta, to ja się będę mógł tłumaczyć; na ogólne pytania nie mogę odpowiadać; w takich wypadkach, które mię do żywego tknęły, jak np. to, że w arkuszach konskrypcyjnych były nagłówki pisane po rusku i po polsku więc nas wiele było takich, np. my we Lwowie, którzyśmy wypełniali po rusku. Gmina Ponikwa wypełniała arkusze konskrypcyjne także po rusku. Starosta w Brodach pan hr. Russocki zagroził im za to egzekucyą, przeciw czemu naturalnie ostro wystąpiłem, gdyż miałem prawne powody jako człowiek który kocha wszystko swoje. Proszę panów! (свертается къ лавЪ присяжныхъ) powołuję się tu na waszego Libelta Karola wielkiego uczonego i patryotę polskiego, któremuście we Lwowie 1868 r. robili fakelcugi iluminacje, a który powiada wyraźnie że każdego człowieka boli serce jeżeli jego narodowość, jego język gwałcą!... (въ найвысшомъ волненію): każdy człowiek unieść się musi!...

Пpeдc. Niech się pan nie unosi!

Mapк. Pan przewodniczący nie zadaje pytań jakże mam się tłómaczyć?

Пpeдc. Ja panu stawiam pytania, a pan unosi się niepotrzebnie. Wczoraj wspominałaś pan żeś pan otwierając redakcyę „Пролом-а" założyłeś pan program — jaki?

Mapк. Bronić interesów ruskiego narodu w Gralicyi, Bukowinie i za Karpatami, dla tego celu żyję, pracuję, i to zawsze będę robił jako prawy Rusin choćby mię za to powiesić miano!... (въ сали браво).

Пpeдc. Za to pana niepociągają, lecz tylko konfiskują numera. Będę czytał pojedyncze numera na dowód przekroczeń.

Mapк. W „Prołomie" i „Wiezu" nie było nic nieprawdziwego, zresztą cierpieli Polacy, siedzieli w kryminałach a dzisiaj są ministrami, namiestnikami...

Пpeдc. To nienależy tutaj, proszę się uspokoić.

Mapк. Cierpieli Węgrzy, cierpieli Czesi, więc i nam trzeba cierpieć; czegoś się docierpiemy. Tę właśnie politykę wskazywano w „Prołomie."

Пpeдc. Tak, w tym duchu pisane są korespondencye do ks. Naumowicza.

Mapк. Właśnie.

Пpeдc. Pan wczoraj oburzyłyś się że jest w akcie oskarżenia podejrzenie, co do subwencyi „Prołomu"f, a właśnie jest o tem wzmianka w jednym z listów ks. Naumowicza z dnia 25 października 1881.

Mapк. Prosiłbym odczytać, abym sobie przypomiał.

Пpeдc. W porę gdy szło o zakładanie nowego dziennika.

Mapк. Jabym prosił o przeczytanie dlatego, abym sobie przypomiał przyczynę.

Пpeдc. Listy u pana przydybane od ks. Naumowicza będą później czytane, ja tylko ten ustęp panu odczytam.

Пpoк. Jaki numer listu?

Пpeдc. Nr. 3. (отчитуетъ листъ въ переводЪ польскомъ): „Niewątpliwie najlepszym planem była fuzya, Słowo tak jakiem jest teraz nie będzie miało i 500 prenumerantów. Byłbym szczęśliwym, gdybym był fałszywym prorokiem. Lecz cóż zrobić! Płoszczański nie ustąpi, nie jest także możliwem założyć komitet „Nowego Słowa" na wzór komitetu „Neue freie Presse." Trzeba się starać koniecznie o fuzyą. Ja sądzę że gdyby „Prołom" otrzymał subsydya i był wydawany 2 razy na tydzień, toby zrobiło..." Więc widzi pan ze tu właśnie jest mowa o subsydyach.

Mapк. Jeżeliby „Prołom" miał częściej wychodzić to musiałby mieć subsydya. Wszystkie dzienniki chcące częściej wychodzić, muszą mieć subsydya, a dowodem tego „Reforma". Wiadomo bowiem że jakiś polak doktor medycyny ze Styryi dał na nią 100 tysięcy, więc gdyby subsydya, wychodziłoby moje pismo codziennie, lub przynajmiej bardzo często. Ale w takich odstępach jak wychodziło, niepotrzebowało subsydyj; moje przekonania są mi święte, ani ich nie sprzedaję ani kupuję, za subwencyę przekonań nie zmienię

82

nigdy, będę chodził bosy i obdarty, ale pozostanę wierny zasadam! Zresztą pan prokurator może obliczyć, czy mogło się moje pismo utrzymać.

Пpeдc. To będzie zrobione.

Mapк. W akcie oskarżenia jest napisane „es scheint" a to nie jest oskarżenie; ranie powinno się pytać dokładnie..

Пpeдc. Pan byłeś pytany.

Mapк. W pierwszym protokole gdy inię aresztowano...

Пpeдc. Pan byłeś pytany co to za subsydya? Na toś pan odpowiedział, że gdyby częściej wychodził „Prołom" musiałby mieć subsydya. Więc pan byłeś pytany.

Mapк. Ale o wydatkach co jest właśnie „succus et sanguis" nie,—a na tem polega oskarżenie i pan prokurator powinien był przedstawić czarno na białem, jasno jak słońce, co jest... (веселость).

Пpeдc. Panu był nawet ten list pokazywany.

Mapк. Jeszcze co do subsydyj, to miałem na myśli takie subsydya które pochodzą z kraju nie z zagranicy. Wtedy właśnie częściej by pismo wychodziło, byłoby lepiej redagowane i zdobyłoby sobie publikę, podobnie jak kupiec gdy zakłada sklep musi mieć jakąś forsę, by ten interes nie upadł podczas stagnacyi.

Пpeдc. Tu jest wycięty kawałek pisma, które miało się pomieścić w „Wiczu". Powiedziano tam tak „List mój możecie zakomunikować osobom zaufanym." Proszę pana zapatrywania pańskie co do polityki są, jak w akcie oskarżenia podniesiono...

Mapк. Panslawistyczne.

Пpeдc. To widoczne z listów, konceptów, skryptów, u pana przydybanych. Jeden między innymi koncept listu własną pańską ręką pisany do ks. Głowackiego we Wilnie,—przypomina pan sobie?

Mapк. Przypominam sobie, prosiłbym odczytać.

Пpeдc. To rzeczywiście do ks. Głowackiego było pisane?

Mapк. Miał byc wysłany list z prośbą, by mi wyjednał miejsce za granicą, bo stosunki były takie; — była to ucieczka.

Пpeдc. Lecz zarazem wynurzył pan przekonanie...

Mapк. Ale naturalnie, bo tutaj musiałem tak pisać bo mi to było potrzebne a wiadomo że inaczej pisze się dla jednego, inaczej dla drugiego.

Пpeдc. Proszę czytać (авск. Илевичь читаетъ) ks. Głowacki czem jest?

Mapк. Prezesem archeologicznej komisyi w Wilniе.

Пpeдc. (свернувшись къ присяжнымъ). Ks. Głowacki był tu profesorem na wszechnicy, a teraz we Wilnie. Proszę pana czemu to pisane w trzeciej osobie?

Mapк. Bo to pan Szczerban miał pisać.

Пpeдc. Ale koncept pan sam pisał? i to jest po rosyjsku pisane.

Mapк. Ja przeczytam od razu po polsku.

Пpeдc. To już się odczyta (переводчикъ читаетъ въ польскомъ переводЪ). „Rozszerzyła się tu wieść, że w Wilnie umarł urzędnik archiwum dawnych aktów, możeby to miejsce mógł dostać Józef Andrejewicz Marków współpracownik „Słowa", służba dla niego w Austry zamknięta bo jest nacechowany z politycznych względów, (веселость). Autonomiczne władze także by go nie przyjęły, bo on ogólnie znany jako "Moskal"; przy „Słowie" niema widoków a jego miejsce w danym razie zająłby emigrant polski, jak to się już rаz zdarzyło. Polscy dziennikarze, przyjaciele osobiści a nie polityczni, proponowali mu, aby wstąpił do „Dziennika" albo „Gazety narodowej" gdzie go będą więcej poważać, i dadzą większe honoraryum, a wydawca gazety polskiej nie powie jak Benedykt Michajłowicz że mu robi łaskę, gdy mu za 8 do 12 godzin dziennej pracy 50 złr. miesięcznie płaci, (веселость). Z tych pieniędzy Józef Andreicz musi jeszcze ponosić niektóre koszta administracyjne a nawet opalać lokal redakcyjny. Pobywszy z rok w „Polskim Dzienniku" łatwo by się dostał do Wydziału krajowego lub do Banku jednak Józef Andreicz niechce tego robić bo on już za ruską sprawę nie mało cierpiał. Bo był nawet za to trzy razy z gimnazyum wypędzony (веселость), więc nie chce się kompromitować przechodząc do polskiego obozu, (листъ кончится прошеніемъ о выхлопотаніе ему мЪста при архивумъ).

Пpeдc. To jest pańskie własnoręczne pismo?

Mapк. Tak jest, jednakże list ten miał być wysłany przez Szezerbana.

Пpeдc. I tu pan przyznaje się, że jesteś pan Moskalem?

Mapк. rzecz ogólnie wiadomo że u nas kto mówi po rusku, lub okaże się, że jest Rusinein, w tej chwili już jest Moskalem. Gdy pojawiło sią u nas kilka szyldów ruskich, to już donosił krakowski „Czas" o tem, że pojawiły się szyldy moskiewskie we Lwowie; u nas nawet szyldy ruskie nie mogą być, podczas gdy są rozmaite inne n. p. angielskie, żydowskie itp a ruskich niepotrzeba!...

Пpeдc. A tu w obec ks. Głowackiego, po co się było nazywać Moskalem?

Mapк. Pisałem tak, bo mi chodziło o własny interes, bo inaczej się czasem myśli a inaczej pisze, zresztą tam nawet pisano jest wiele na p. Płoszczańskiego, a mimo to sądzę iż gniewać się za to nie będzie, gdyż w ogólności tam w dziesiątej części nie ma prawdy.

83

A co do wyrazu „Moskal", to u nas każdego twardego Rusina nazywają „Moskalem." (Beceлость.)

Пpeдc. (до публики) Proszę zachować się cicho i nie przerywać! To było co do przekonań, ale co do religii to pan wyznał w tym tu liście do ks. Naumowicza... (подаетъ ему иный листъ), widzi pan, tu jest między innymi tak: „Посланникъ" nie radziłbym wysyłać, potem dalej: ja szczerze „prawosławny."

Mapк. Ks. Naumowiez pisał jakiś artykuł o prawosławiu, a ja mu na to odpisałem że to nie na czasie, a nawet w ostatnim numerze „Prołomu" zaczął w tym kierunku polemikę, gdy ja już siedziałem w kryminale. Panowie! (свертается до лавы присяжныхъ) ja powiadam, że jeśli nas do ostateczności przyprowadzą Jezuici, to nas popchają do prawosławia. Panowie znacie historye. Polski, wiecie co oni robili, że w 16. wieku do upadku przyprowadzili Polskę. Ja zresztą konstatuję tylko że ks. Naumowicz chciał trochę postraszyć prawosławiem. Jednak ja mu odpisałem, że to nie na czasie.

Пpeдc. Ja panu przeczytam tutaj dalej korespondencyę u pana znalezioną: jest to list od Arsenicza z Moskwy, i tylko tutaj to podniosę co jest w akcie oskarżenia. Czy nieprzypomina sobie pan daty co do tego listu ?

Mapк. Koło 1880 roku.

Пpeдc. Tutaj jest list od Arsenicza z d. 23. października 1876 r. z Rosyi (читаетъ): „Ogromnie zadziwił nas rezultat wyborów ostatnich, widać że Ruś galicyjska śpi, i niezadaje sobie pracy... widać, że u was nie ma głów, tylko tułowy. Rosyjskie społeczeństwo gotowe do ofiar, lecz samo nie zrobi nic w obec waszego słuźalstwa. Społeczeństwo rosyjskie jest rozwścieklone na Austryę i czeka chwili aby ją podrzeć w kawałki. Tu robią znaczne przygotowania do wojny czy z Austryą, czy przeciw niej, niewiadomo. Dałby Bóg aby to ostatnie." Cóż pan na to?

Mapк. Ponieważ ten list pisany do mnie przez przyjaciela, to ja...

Пpeдc. Kto to?

Mapк. Arsenicz, bukowińczyk; że Arsenicz moim przyjacielem i ze mną dobrze żył, wiec pisywaliśmy do siebie często, potem jednak liście zerwałem korespondenсyę. Muszę tu zwrócić uwagę, że pomiędzy memi papierami znajduje się list, którego tu jednak pan prokurator nie raczył podać, a w którym on mię упрекаетъ, czy jak to po polsku ? (къ лавЪ присяжныхъ) wyrzuty czyni, ze do niego nieodpisuję. W tym liście on tak pisze: „Od roku pisze, do ciebie, a ty nie dajesz odpowiedzi, więc zaprzestaję wszelkiej korespondencyi." Taki list niewinny, dla p. prokuratora jest nieważny, ale dla mnie bardzo ważny, a znachodzi się on w moim kuferku, który jest u pana sędziego Lachawca. Prosiłbym otóż o odczytanie tego listu, gdyż on wystarczy na moje usprawiedliwienie. Zresztą za list Arsenicza ja odpowiadać nie mogę, bom tego nie pisał.

Пpeдc. Jeżeli jest ten list, zarządzę odszukanie.

Mapк. Jest z pewnością, bo pan Szydłowski położył go na wierzch do mego kuferka.

Пpeдc. Więc pan przeczy by się pan z tem zgadzał?

Mapк. Mojemu przeczeniu można nie wierzyć, bo ja obwiniony, a więc proszę o odczytanie.

Coв. Бyш. Za treść więc pan nieodpowiadasz?

Mapк. Nie, bo przerwałem korespondencje.

Пpeдc. (читаетъ дальше): List ten pisany w r. 1876: „що русске общество не дуже активное" (загальне содержаніе чисто приватне).

Mapк. Są i późniejsze listy, bo pisał do mnie rok lub półtora roka, a nie mając odpowiedzi, zaprzestał korespondować.

Пpeдc. To także Arsenicza list?

Mapк. Tak jest.

Пpeдc. Tu tylko ten ustęp. Pyta się ks. Naumowicz czy otrzymał książki u Kat... Mikoł... kiedy on to napisał ?

Mapк. W lecie między rokiem 1877 a 6 a może 1875—6 wówczas Arsenicz był w Wiedniu poznał się z K. M. i pojechał z nim do Rosyi. Pewnie , gdy był we Wiedniu znał i ks. Naumowicza, więc mu książki obiecał. Tak mi się rzecz przedstawia. To fakt, że nie znam co on za jeden.

Пpeдc. Więc w r. 1874?

Mapк. Nie twierdzę że tak, bo mogłem zapomnieć.

Пpeдc. Proszę pana, wczoraj pan wspomniałeś, że przyjechał w lecie w zeszłym roku p. Mir. Dobrzanski w lipcu i że pan go wtedy pierwszy raz widziałeś i że objawił cel podróży?

Mapк. W domu nic mi nie mówił, jednakże gdyśmy byli w Czerteżu, zapytałem się czego chce.

Пpeдc. W protokóle, jest wręcz przeciwne zeznanie bo nie ma tam najmniejszej nawet wzmianki byś pan mówił z Mir. Dobrzanskim o kupnie konia. W §. 14. protokołu jest dosłownie powiedziano: „не знаю якій интересъ мавъ Мирославъ Добряньскій до Трембицкого" — a na ostatniem przesłuchaniu wyraźnie pan powiedziałeś w §. 156: „я M. Добряньскому жадныхъ бЪлетовъ до Ив. Трембицкого не дававъ."

Mapк. Tak jest, bo wtedy zapomniałem. Zresztą powiedziałem, że nie przypominam sobie, nie zaś, że „nie".

84

Пpeдc. Tu właśnie nie ma napisanego, byś pan zapomniał, lecz żeś p. zaprzeczył.

Mapк. Ja sobie wczoraj przypomniałem.

Пpeдc. A co do treści biletu?

Mapк. Oddawca biletu jest p. Mir. Dobrzański.

Пpeдc. Przy rozprawie Trembicki nie mógł sobie przypomnieć treści tego listu, ale w śledztwie wyznał, że: „Мир. Добрянскій хоче ся съ Вами видЪти..." Czy to możebne? bo jeżeliby było napisano „oddawca M. Dobrzański" wiec wynikało by z tego, że chce się przedstawić.

Mapк. Ja przynajmniej zawsze tak robiłem, że dając bilet, napisałem: oddawca ten a ten a co chce, nie wiem.

Пpeдc. Co mówił panu M. Dobrzański?

Mapк. On do mnie przyszedł i powiedział, że chce poznać redaktora „Весны" czy „Пріятеля дЪтей" — on mnie nie znał, wiedział tylko, że byłem redaktorem.

Пpeдc. Przecież byłeś pan w Czerteżu, więc już przedtem była rozmowa... Czy pan pytałeś się M. Dobrzańskiego o cel podróży?

Mapк. Gdy był u mnie nie pytałem się, w Czerteżu studyowałem, bo wprost nie wypadało pytać się, więc z boku to robiłem. Mówił coś o socyalistach, mnie to nie obchodziło, dałem zatem spokój.

Пpeдc. Czy nie pytał się pan szczegółowo, czy nie ma on jakiej misyi?

Mapк. On mówił...

Пpeдc. Ale czy pytałeś się pan, czy nie przyjechał w politycznej misyi?

Mapк. On mówił, że jest urzędnikiem ministeryalnym, lecz ja temu nie wierzyłem. On mi się przedstawił człowiekiem lekkim, jak szlachcic polski...

Пpeдc. (перерываетъ): Tego nie potrzeba...

Mapк. powiedział mi, że w politycznej misyi.

Пpeдc. Jakże to jedno z drugim pogodzić, kiedy pan wiedziałeś, że nie jest urzędnikiem? jakaż to mogła być misya? może jakaś inna?

Mapк. Proszę p. przewodniczącego, nie zrozumiałem dobrze pytania.

Пpeдc. Powiedziałeś pan, że on mówił, że jest urzędnikiem ministeryalnym ale "ja temu nie wierzyłem" — więc w jakiej politycznej misyi?... musiał coś objawić, zwłaszcza, że rząd tutejszy z rosyjskim w przyjaznych stosunkach?

Mapк. Ja uważałem to wszystko, co on mówił, że jest urzędnikiem, za żart, myśląc sobie, jeśli ty blagujesz, to i ja sobie pozwolę. (Веселость) Chciałem mu podobnież się zamanifestować.

Пpeдc. Więc on powiedział, że przyjechał w misyi?...

Mapк. Mnie pan sędzia śledczy brał na łapanki — ja więc powiedziałem, że może przyjechał w misyi politycznej, ale z pewnością nie przypominam sobie.

Пpeдc. Pan tak zeznałeś w §. 97.: „Питавемъся M. Добряньского, чи онъ приЪхавъ въ якой мисіи политичной, однакожь онъ бувъ дуже осторожный въ словахъ — разъ сказавъ, що Россія мае подозрЪнье, що нигилисты суть въ ГаличинЪ и одси переходятъ до Россіи..."

Mapк. Tak jest.

Пpeдc. Więc o to właśnie chodzi.

Mapк. On mi mówił, że pisze o nihilistach, czy on chciał informacyj dla siebie, czy dla rządu, nie wiem, wiedziałem tylko, że jest przy dziennikach i dla tego sobie materyał zbiera. Że nie jest urzędnikiem, to mi wpadło w oko dla tego, że mu ojciec w r. 1880 pieniądze posyłał.

Пpeдc. To było przed rokiem , ale za rok mógł zostać urzędnikiem, i właśnie list do ks. Rakowakiego do Węgier o tem przekonywa, gdyż tam pisze, że dostał pierwszą posadę. I nie tylko pod tym względem, ale i pod materyalnym dobrze stał bo w liście do siostry pisał, że jej pieniądze przyseła i przysełać będzie — widać więc, że nie odbiera z domu, kiedy przyseła?

Mapк. Ja nie byłem wtajemniczonym w to, że był urzędnikiem i wszystko uważałem za blagę i li jako blagiera przedstawiałem go sobie.

Пpeдc. Powiedziałeś pan że M. Dobrzański miał misyę wględem socyalistów a wczoraj p. zeznałeś, że on pana prosił, żeby pan wystarał się o streszczenie procesu nihilistów krakowskich?

Mapк. Nie rozumiem...

Пpeдc. Повтаряетъ вопросъ и продолжаетъ: więс w tym kierunku, co do socyalistów w sprawie krakowskiej nic nie żądał?

Mapк. Nic.

Пpeдc. Pan powiedziałeś, że on żądał, byś pan nie tylko mu dostarczył cały proces ale także, byś pan podał, gdzie każdy z nich przebywa?

Mapк. Tak jest. Te ostatnie wyrazy właśnie były przyczyną, żem go uważał za blagiera, gdyż było to mianowanie mnie na szpicla a ja nie do tego...

Пpeдc. O to mianowicie chodzi, bo paneś powiedział, że on wtedy powiedział: „не схочу того за дармо" — i panu ta sprawa wydała się dziwną, że zaraz zapłata z góry.

Mapк. Tak, on powiedział, że zapłaci.

Пpeдc. Otóż właśnie, za co miały być pieniądze?

Mapк. Za napisanie i wyśledzenie; za jedno i drugie.

85

Пpeдc. Za jedno i drugie?

Mapк. To właściwie było żądane, gdym był w Czerteżu w wrześniu 1881. Byłem wtedy w przykrem położeniu w obec niego.

Пpeдc. Powiedziałeś pan już w śledztwie a nawet dziś, że ponieważ Rossya zostaje z Austryą na stopie pokojowej, to uważałeś pan, że misya M. Dobrzańskiego nie ma politycznego charakteru— następnie drugi raz w śledztwie powiedziałeś pan inaczej, mianowicie : „Я вже сказавъ, що побытъ М. Добрянского видавъ ми ся дивнымъ, a попередъ, що до свого характеру подозрительнымъ."

Mapк. Prosiłbym, by dla dobrego zrozumienia tej odpowiedzi przeczytano także pytanie, bo wtedy pan sędzia śledczy mię łapał, a ja myślałem gdy zaraz nie odpowiem, to będzie podejrzane, — więc mogła w odpowiedzi zajść niekonsekwencya.

Пpeдc. Dlaczego dziwnym wydał się panu jego pobyt?

Mapк. Bo mi się dziwnym wydał - nie wiem czemu.

Пpeдc. Czy wiadomo panu było, że M. Dobrzański należał do słowianofilskiego komitetu w Petersburgu?

Mapк. Nie.

Пpeдc. Wcale nic o tem nie mówił ? — bo widzi pan, on jeszcze w roku 1880, gdyś pan był przy redakcyi "Słowa", pisał tam?

Mapк. Wiem.

Пpeдc. Czy czytał pan ten list? Właśnie w liście do pana Płoszczańskiego są kwestye w akcie oskarżenia podniesione; — wiadomy panu ten list?

Mapк. To było do pana Płoszezańskiego, więc mi nie pokazywał z wyjątkiem korespondencyj, które mi udzielił jako naczelny redaktor do pomieszczenia; innych nie czytałem, bo byłem tylko współpracownikiem.

Пpeдc. Czy panu wiadomo?...

Mapк. Nie, nic.

Пpeдc. Nie wiesz pan co jeszcze?

Mapк. Nie, to o tych listach...

Пpeдc. Czy panu wiadomo, że w chełmskiem istniały jakieś nieporozumienia między księźami? Czytałeś pan te listy, które z tamtąd przychodziły?

Mapк. Miałem o tem prywatne wiadomości.

Пpeдc. W tym względzie była korespondoncya z redakcyą „Słowa"...

Mapк. Nie wiem, domyślałem się tylko coś podobnego, bo redakcya w swoim czasie ogłosiła mnóstwo artykułów co do prześladowań naszych emigrantów w Rossyi.

Пpeдc. Właśnie, tam jest wzmianka, by oni przystępowali do komitetu słowiańskiego, oznaczony wyraźnie gatunek propagandy,— otóż czy w tym względzie nie odbył M. Dobrzański swojej misyi w Czerteżu i we Lwowie?

Mapк. Mnie o to się pytał i ja mu powiedziałem ; zresztą poznawszy go, chciałem mu pokazać i moją umiejętność (весeлость); wkońcu jak mógłbym odmówiwszy mu, potem do jego domu przyjechać?

Пpeдc. Proszę pana, przed wyjazdem M. Dobrzańskiego już jego ojciec sprowadził się do Lwowa. Tutaj zajmuje takie stanowisko, że do dziennikarstwa miesza się, chce zrobić fuzyę, w towarzystwie kasynowem zostaje prezesem, w ogóle występuje tu jako osobistość wybitniejsza, więc jest w skutek tego w akcie oskarżenia podejrzenie, że to wszystko stoi w związku z przyjazdem M. Dobrzańskiego do Galicyi?...

Mapк. Ja właśnie zadawałem sobie niemało pracy, t. j. starałem się wybadać powody pobytu pana Dobrzańskiego w Galicyi i na Węgrzech dla siebie, a nie dla prokuratoryi. —Porównując to wszystko, co mogło spowodować do przyjazdu pana A. Dobrzańskiego do Galicyi wytworzyłem sobie pewne zdanie. O ile mnie się zdaje, może być, że ja się mylę, lecz to moje zapatrywanie, za które nie mogę być odpowiedzialnym (веселость). Przyjechał on do Lwowa przy końcu września, zajechał do zięcia Gierowskiego i siedział sobie spokojnie. W tydzień może później odbywało się walne doroczne zgromadzenie członków instytutu „Domu Narodnego." Członkowie, wiem nawet którzy, lecz ich me wymienię, bo się boję, żeby ich pan prokurator nie kazał zamknąć i nie wytoczył hochverrahtsprocesu, zaprosili go, aby pozostał we Lwowie i starał się wpływem swoim przeprowadzić zgodę między Rusinami t. j. między starą i młodą party ą i żeby sam stanął na czele,a to dla tego, że jako człowiek poważny, wysłużony urzędnik, zajmujący wysokie stanowisko, majątkiem niezawisły wydał się do tego najodpowiedniejszym. Tak mówili ludzie, którzy go widzieli na zgromadzeniu Domu Narodnego. Później odbywały się narady o zlaniu się „Słowa" z „Prołomem", aby się ruskie gazety ograniczyły na 3—4 dzienników i te aby wszystkie zastąpiły.

Пpeдc. Czyś pan był u pana Adolfa Dobrzańskiego częstym gościem?

Mapк. Dość.

Пpeдc. Parę razy w tygodniu?

Mapк. Właściwie później po rewizyi codziennie, bo przed jego domem stał komisarz policyjny (веселость).

Пpeдc. Czyś pan tani wprowadzał młodych ludzi?

Mapк. Może jednego albo więcej, ale zastanowić bym się musiał, by wymienić nazwisko, bo... (веселость).

Пpeдc. Także pana Łahołę? O nim powiadał pan, że jest Piotrem z Amiens?

Mapк. Napisałem tak do ks. Naumowicza; ks. Naumowicz zauważał że jego bardzo cieszy,

86

że za jego staraniem „ Академическій Кружокъ" się dobrze trzyma — a powiedzał to dla tego, że w jednym okresie zeszedł był na tory socyałistyczne i tak jak my teraz stoimy tutaj, tak oni stali przed sądem i przed tym samym trybunałem.

Пpeдc. To muszę zaprzeczyć, bo było to za co innego i nie ci sami.

Mapк. Ja wiem, że staii członkowie „Кружка" przed sądem w r. 1875 lub 1876 w procesie socyalistów. Później upadł „Кружокъ" w opinii publicznej i towarzystwo tego roku znowu nabrało sił w skutek działalności pana Łahoły. Nazwałem go Piotrem z Amiens nie w tem rozumieniu, że jak historyczny Piotr z Amiens cłiodził od chaty do chaty i zagrzewał do walki za wiarę, lecz dlatego, że chodził po uniwersytecie i zbierał członków do naszego towarzystwa (веселость).

Г-нъ Марковъ уставши на силахъ проситъ o перерванье засЪданія. ПредсЪдатель отсрочаетъ засЪданіе на полъ часа.

Въ 11 часЪ 35 мин. приступаетъ трибуналъ къ дальшому дознанію.

Пpeдc. Co pan chce powiedzieć?

Mapк. Chciałbym odwołać wyrażenie, które niedawno rzuciłem niebacznie. Nie tyczy się to samej rozprawy, jednakowoż w obec jednej warstwy społeczeństwa postawić mnie może w niekorzystnem świetle. Charakteryzując M. Dobrzańskiego wyraziłem się, że tak jest lekkim jak szlachcic polski. Słowo to wyrwało mi się niebacznie, byłem rozgorączkowany i dla tego proszę do tego wyrażenia nie przywiązywać żadnej wagi. Szlachta polska była i jest patryotyczną, przelewała krew za swoje ojczyznę, to uznaję i mam dla niej wielkie poszanowanie. Wyrażenie moje mogło by niejednemu dać podstawę do opinii, iż jestem przeciw szlachcie polskiej, ja zaś chciałem się tylko wyrazić, że Mir. Dobrzauski postąpił sobie tak jak gentleman angielski. (Beселость и браво).

ПредсЪдатель звертаетъ увагу присутствующихъ, щобы поиздержовались отъ всякихъ заявленій одобренія или неудовольствія такъ якъ будетъ принужденный салю замкнути. — Звертаетъ одновременно увагу подсудимого, що не слЪдуетъ ему опасатись, щобы того рода, ескурзіи въ его отвЪтахъ могли бы ему неприхильно успособити гг. судій присяжныхъ, такъ якъ тіи присягли только чувствомъ справедливости поводоватися.

Пpeдc. Proszę рanа, okasujo się tu, że w ostatnich czasach był ruch między Rusinami za prawosławiem — czy słyszałeś pan o tem?

Mapк. Wiem tylko o Hniliczkach.

Пpeдc. Są korespondencye i doniesienia że był ten ruch także gdzie indziej...

Mapк. W ogóle żeby rzecz tę przedstawić jasno, to ja powiem, co w tem jest. Można temu wierzyć lub nie, to nie do mnie należy. Śledziłem za tem, bo było to moim obowiązkiem jako dziennikarza. Był ruch za prawosławiem, jednakże nie był to ruch z programem. Na dowód mogą posłużyć listy ks. Naumowicza do mnie pisane. W tych listach pisze on, że o prawosławiu na seryo nigdy nie myślał, chciał tylko podłożyć torpedy, by nastraszyć Rzym i Jezuitów i to całe prawosławie. Wszystko to układa się na by się powtórzyły u nas sceny z 17 wieku!

Пpeдc. Czy w „Prołomie" nie było artykułu za prawosławiem?

Mapк. Nie przypominam sobie.

Пpeдc. Paneś wspomniał, że był w „Słowie"?

Mapк. Był, ale ściśle o prawosławiu, szyzmie nie było, tylko torpedy, ażeby niemi, gdyby kto zaczepił, nastraszyć.

Пpeдc. Paneś powiedział, że ks. Naumowicz pisał...

Mapк. Co proszę?

Пpeдc. Pisał właśnie list o prawosławiu tej treści, że trzeba rzucić torpedy; — proszę pana, gdzie on rozszerzał te torpedy?

Mapк. Nigdzie.

Пpeдc. Jakież więc ich znaczenie?

Mapк. Nie przypominam sobie przy jakiej sposobności...

Пpeдc. Czy był może jaki artykuł lub broszura?

Mapк. Napisał jakąś broszurę i wysłał ją do Petersburga.

Пpeдc. Lecz nie tylko w tym jednym liście pisze do pana o torpedach, ale jest także drugi list podobnej treści.

Mapк. Może być, ja tego nie zaprzeczam, ale sobie nie przypominam. W każdym razie pisze o inowacyach w obrządkach, które według historyi i według bul papieskich, są tylko weteracyami, bo gdyśmy przyjmowali unię, to zagwarantowano nam ten obrządek. I dziś w Rzymie księża grecko-katolickiego obrządku noszą brody. Ks. metropolita Sembratowicz będąc biskupem gr. k. w Kzymie nosił brodę, tak samo ks. kapelan Mudryk. Gdy tutaj przyjechali ogolili, bo mianowano ich zaraz „moskalami". By nie było tego podobieństwa do „moskali" ogolili się.

Пpeдc. Proszę pana, był pan pytany w śledztwie dla czego ks, Naumowicz propagował prawosławie. Na toś pan odpowiedział: „Отецъ Наумовичъ писаль артикулъ о православію и руху только въ Гниличкахъ, але для чого пропаговалъ незнаю, то ero idee fixe."

Mapк. Chciałem powiedzieć, że ks. Naumowicz, jeżeli co Jezuici zrobili w celu propagandy przeciw greckiemu obrządkowi, to zaraz wyjeżdżał z artykułami o prawoslawiu w celu postrachu, i tak pojmuję tę idee fixe. Było to tak niby coś, niby nic; — było tylko postrachem (веселость).

87

Пpeдc. Słyszałeś pan z aktu oskarżenia, i tutaj się pan dowiedziałeś, że w sprawie hnilickiej była w grze ręka ks. Naumowicza, a zatem nie było to tylko postrachem, a rzeczywistością.

Mapк. Istotnie weszło to w rzeczywistość; ale ja znam ks. Naumowicza, my stali w ścisłej korespondencyi, i choć nie zawsze, ale często wiedziałem jak ks. Naumowicz myśli. Ten ruch w Hniliczkach wywołała uchwała sejmów a o Zmartwychwstańcach, którzy do nas zaleźli jak Jezuici, — a kto byli Jezuici, i czy zgubili Polskę, niewiem, ale historya wie. Ks. Kaczała, szczery zwolennik zgody Rusinów z Polakami, wypowiedział w sejmie krajowym w tym duchu mowę, którą wszystkie dzienniki się zachwycały, mianowicie podał on powód dla czego Rusini przeciwni są udzielaniu subwencyi Zmartwychwstońcom, i powiedział jak Cato rzymski: „Pacem aut ferrum!" zawoławszy: wybierajcie albo zgodę albo Zmartwychwstańców." Pod wrażeniem tej mowy chciał ks. Naumowicz postraszyć Hniliczkami, aby wykazać, oto macie już skutki !... Ja tak tę rzecz pojmuję.

Пpeдc. Lecz skutki przez niego wywołane...

Mapк. Jabym pod wrażeniem, pod wpływem sprowadzenia Zmartwychwstańców czyli Jezuitów, bo faktycznie są nimi o czem dowiedziałem się od takiego człowieka, który był Zmartwychwstancem, a dziś nim nie jest i który powiedział mi, że mają takie same instrukcye i prawa jak Jezuici, powiedział: wybierajcie albo Zmartwychwstańców albo prawosławie!..

Пpeдc. Takie przejście zbiorowe gmin na prawosławie ma znaczenie i pod względem politycznym. U nas dozwolono jest prawem przejść z jednej religii na drugą, ale z przekonania religijnego, a tu tego przekonania nie było, lecz jak rozprawa wykaże, zachodziły tu inne pobudki i inne powody. W śledztwie powiedziałeś pan, że to wystąpienie Hniliczek mogło dla Austryi być połączone z niebezpieczeństwem, gdyby się to przejśdie na prawosławie szerzyło. Wprawdzie pan to potem zmienił...

Mapк. Mnie się pytał sędzia śledźczy czy byłoby niebezpieczeństwo dla Austryi, gdyby przeszli Rusini na prawosławie?

Пpeдc. (Отчитуетъ изъ протокола запросъ судіи слЪдчого): „Чи видЪлисте въ той пропагандЪ небезпеченьство для Австріи, a корысть для Россіи?"

Mapк. Ja nie widział i tu jak się okazuje, zaszło tylko nieporozumienie między mną a sędzią śledczym.

Пpeдc. Nieporozumienia nie mogło być, a na dowód odczyta