|
Стенографическiй отчетъ изъ судовой росправы по дЪлу Ольги Грабарь и товарищей |
|||||||||
| Главная | Движения | Регионы | Деятели | Ссылки | Отзывы | Форум | |||
| |||||||||
| 388 |
|
Przedewszystkiem pozwalam sobie uroczyście zaprotestować przeciw zarzutowi, który i mnie uczynił szan. p. prokurator, jakobym ja działał nie z przekonania, nie dla jakiej wyższej narodowej idei, a tylko za judaszowe srebrniki — ruble. Można mi uczynić jakie inne zarzuty, jednego tylko uczynić mi nikt nie jest w stanie, t. j. łakomstwa. Moją właśnie bardzo, bardzo słabą stroną jest, że bardzo mało umie cenić grosz, z wielką szkodą dla mojej rodziny. Gdybym był chciał rubli, mógłbym ich był czerpać pełnemi garściami w samej ojczyźnie rubla. W życiu mojem nieszczęścia prześladowały mnie nieustannie; w roku 1861 straciłem przez pożar całe swoje mienie, biedowałem ciężko a były to właśnie czasy, kiedy starano się o duchownych do Chełrmu, i mnie uśmiechało się tam bardzo korzystne stanowisko. Ja nie poszedłem, znosiłem największy niedostatek li tylko dla tego, że postanowiłem sobie służyć mojej ciaśniejszej ojczyźnie, halickiej Rusi, wszystkiemi mojemi siłami. Nadarzyła się i druga sposobność iść w ojczyznę rubla, gdy zaproszono mnie na etnograficzną wystawę do Moskwy, była i trzecia sposobność, lecz nie korzystałem z niej, bo nie mogłem i pomyśleć o tem, aby opuścić rodzinną ziemię. Rubli, nazwanych srebrnikami judaszowymi, było u mnie tylko 26, jak już mówiłem: 25 od p. Lewickiej, a l rubel od ks. Terleckiego za książki, a co do 50 rubli, które mój syn otrzymywał, ja dowiedziałem się aż przed samem uwięzieniem. Sześć miesięcy przesiedziałem w więzieniu, i wciąż pytałem siebie i tych, którzy mnie badali: za co też ja siedzę? Czując się zupełnie niewinnym, było to istotnie wielką dla mnie zagadką, i aż teraz po przemówieniu p. prokuratora dowiedziałem się, jak to czytam czarne na białem, że najbardziej obciąża mnie koncept listu przez p. Hrabarową jakoby do mnie pisanego, w którym wzywa mnie Mirosław Dobrzański do Petersburga. Pominąwszy, że nie jest pewnem, czy list ów istotnie był do mnie pisany, a gdyby nawet był do mnie pisanym, że nie mogę być za to odpowiedzialnym, i przyjmując go, jakoby do mnie był istotnie pisanym, cóż to za dowód zbrodni mieści się w nim? Już poprzednio powiedziałem, że gdy Mirosław był u mnie, i zgadaliśmy się o nihilizmie, zwróciłem uwagę jego na potrzebę oświaty między ludem, na ludowe pisma w kierunku religijno-moralnym, które u nas w Galicyi wielce przyczyniły się do podniesienia bogobojności, pracowitości i trzeźwości ludu. Właśnie na tem polu pracowałem od dawnych lat i jest to moją dumą, że wiele złego wykorzeniłem i mojemi pismami intellektualnie i moralnie podniosłem naród. A mając taką praktykę, nie mogłem nie zwrócić uwagi Mirosława, aby i w Rossyi wzięto się do oświaty ludu, a mając jakich 2000 egzemplarzy „Nauki" z dawniejszych lat, prosiłem go, aby postarał się o pozwolenie przedaży tejże za granicą |
| 389 |
między małoruskim ludem. On obiecał, lecz długo nie odpisywał, a gdy pisałem do niego o wizę dla paszportu, napisałem mu, że zamyślam sam udać się do ministerstwa rossyjskiego o debit dla „Nauki", właściwie o pozwolenie przedaży starych roczników. I cóż dziwnego, że Mirosław uświadamia nmie przez p. Hrabarowe, że „dieło prekrasno idiot", to znaczy: nie piszcie nic, nie potrzeba, moglibyście tem popsuć sprawę, a ja wam wszystko zrobię. I oto właśnie, że li tylko p to chodziło, jest dowód w ręku Wys. Sądu, list p. Pobiedonoscewa, prokuratora świętego synodu, tu niedawno odczytany, który stwierdza, iż „Nauka" moja miała być poruczoną rossyjskiemu duchowieństwu. Nie pojmuję tedy, co by to mogło mnie tak strasznie obciężać. Wszak każdemu w Austryi wolno swój towar gdzie może zbyć, a towarem tym są moje książki, pominąwszy tedy już moralne pobudki, mnie przysłużało w zupełności prawo sprzedać moje książki w Rossyi, uzyskawszy do tego pozwolenie. Jeżeli zaś to jest najcięższym zarzutem , a on równa się zeru, to czymże są zarzuty lżejsze? Ale p. prokurator zarzuca mi jeszcze zdradę własnego narodu! W tym względzie mogę upewnić wszystkich, że sumienie moje jest zupełnie spokojne. Może nie wiele zdziałałem dla narodu, ale zdziałałem tyle, ile sił mi starczyło, a najlepszym świadkiem tego jest właśnie sam naród, który nigdy jeszcze nie czynil mi wyrzutów zdrady. Chjba za zdradę mógłby uważać to, że tu w tej sali przemawiam po polsku. Jest to istotnie odstępstwo od zasady, albowiem jako Rusin powinienem mówić nie inaczej, tytko po rusku. A nie czynię tego z bojaźni przed przysięgłymi, lecz są wypadki, w których i od zasady odstępywać wolno z potrzeby, a właśnie tu ona zaszła, bo chciałem być jak najlepiej zrozumiałym wszystkim pp. przysięgłym, a wiem, iż są między nimi tacy, którzy nie mieli sposobności nauczenia się języka ruskiego. Bawić się zaś tu przekładami niezrozumiałych wyrazów, przedłużyło by tę rozprawę w nieskończoność, z tej przyczyny i ja, jak koledzy moi, zrobiłem ofiarę dla utylitaniości aby czem prędzej skończyła się ta tak uciążliwa rozprawa. Zarzucono mi nienawiść dla polskiej narodowości. Odpieram to już tem samem, że jako Słowianofil nie mogę czuć nienawiści do żadnego szczepu słowiańskiego. Świętym prawda nie jestem; w gorącej walce, która u nas jest na dziennym porządku, może upaść czasem i namiętne słówko, tak bywa wszędzie, gdzie zachodzą różnice narodowe. Lecz z przeciwnego obozu więcej jest objawów nienawiści, dochodzącej już do ostateczności, nie chcę jednak wywlekać tu przykłady w chwili tak uroczystej. O nienawiści du polskiego języka nigdy nikt mnie jeszcze nie pomówił. Mówię z Polakiem po polsku, piszę po małorusku, dla inteligencyi językiem wykształceńszym ruskim, jak to u nas dzieje się w ogóle, iż my Rusini kochając swoje, szanujemy obce. Pod religijnym względem należę do tych, którzy kochają i wysoce cenią swój obrządek, przeciwne mi są naleciałości łacińskie, które go deformują i poniżają i są znamionami nie unii, ale niewoli. Pojmuję, że każdy język, obrządek jest sam dła siebie całością i pięknością; jak nie można Iliadę lub Odyseę tak przeistoczyć, aby powyrzucawszy z nich greckie wyrazy zastąpić łacińskimi, tak samo nie można nic ująć z pierwobytnego oryginalnego greckiego obrządku, by go zastąpić łacińskim. Wielką wagę kładzie p. prokurator na list mój. pisany z więzienia do żony, widzi w nim przyznanie się do winy, do zbrodni. Przykro mówić o listach, nie przyznaczonych dla publiczności, a pisanych pod wpływem smutnych okoliczności, które uwzględnić by wypadało. Mnie porwano wraz z synem lekarzem z domu tak, iż nie mogłem wcale nic w domu rozporządzić, pod nieobecność mojej żony, która wtedy była w Warszawie. Nie było czasu pożegnać się z małoletniemi dziećmi, poruczyć ich czyjej opiece. Tej minuty kazano nam jechać, nie uwzględniono prośby mojej, by mi choć pod strażą pozwolono przenocować do rannego pociągu. Prosiłem pana starostę, aby zatelegrafował do sądu, że nie możebnem jest w takiem położeniu nas natychmiast odstawić, gdyż dzieci, same dziewczęta, i gospodarstwo wymagają choć kilka godzin, aby je komu oddać w opiekę. Prośbie tej odmówiono, aresztowanie nastąpiło tak nagle, jakby każda minuta groziła jakim niesłychanem nieszczęściem dla kraju. Opierać się nie mogłem, nie chcąc, aby żandarm zrobił użytek ze swego żelaza i aby tak nie prowadzono mnie przez miasto pośród ludności, która przerażona masami wystąpiła. Odjechaliśmy — zostawiając wszystko na Boską Opatrzność i z myślą, jaka ciężka boleść przygniecie żonę, gdy wróci do domu i zobaczy, że nas dwóch żywicieli rodziny, a później jeszcze i trzeciego z Wiednia uwięziono. Takie myśli między tymi ponurymi murami i brzękiem tych kłódek więziennych mogą złamać i największy hart duszy. Prócz tego ja od wielu lat cierpię peryodycznie na histeryę i pod jej wpływem właśnie napisałem ten list. I cóż w nim jest? Czy przyznałem się w nim do zdrady stanu? Gdzie? któremi to słowy? Że napisałem, że dawniej byłem lojalniejsaym, że mogłem pochwalić się czystym patryotyzmem. Tak cała nasza Ruś faktycznie była dawniej, gdy mieliśmy jeszcze więcej narodowych praw, lojalniejszą, dziś cała ona stoi w opozycyi i ja z nią, chociaż i ta opozycya nie jest nielojalną, ale oponujemy, bo oponować musimy, |
| 390 |
bo trudno cieszyć się dzisiejszem położeniem naszej narodowości tak, jak cieszyliśmy się w pierwszych latach jej odrodzenia, trudno chwalić to, czego chwalić sie można. Pan prokurator zgorszył się tem, że ten list jest dowodem, iż upadłem na duchu. Nie tacy zwyczajni jak ja ludzie, ale wielcy geniusze pod wpływem więzienia miękną, cóż dziwnego, iż ja, jako ojciec licznej rodziny, oderwanej od niej i napiętnowany mianem zbrodniarza, pogiąłem się na chwilę? Ten wielki geniusz, który nauczył ludzkość teleskopem mierzyć niebieskie przestrzenie, Galileo Galilei, czy nie ugiął się także pod wpływem więzienia i wychodząc z ciemnych murów, nieśmiało tylko, po cichu, wypowiedział swoje historyczne e pur si muоve! Ze polityka mi obrzydła, to prawda, lecz komuż z naszych patryotow ona nie obrzydła, walczyć i walczyć bez końca i nadziei? Pisałem, że w moich latach chciałbym już spocząć po tej długoletniej walce w zaciszu, na łonie rodziny i istotnie wielkie czuję do tego pragnienie, lecz nie ma ono tak rozumieć się, że odciągnąłbym się od obowiązku, gdyby mnie wezwano do dzieła. W tem rozumieniu odwołuję to, co pisałem w chwili słabości i oświadczam, że do ostatniego toku życia nie przestanę pracować dla narodu i ojczyzny, jeśli ta zażąda mej pracy. Jeszcze jeden zarzut. Pewien pan świadek wyrzekł o mnie, jakobym miał kiedyś, pięć lat temu, wyrazić się, że religia to głupstwo. Ile świadkom tego pokroju, choć nawet zaprzysiężonym, wierzyć można, dostatecznie przytoczyć tylko fakt, że alter ego tego pana świadka pan Ksawery Hickiewicz zaświadczył tu w obec całej publiczności, iż ja wychwalałem Rossyę za tot że tam jest konstytucya! Pan przewodniczący był tak łaskaw, aby nie wydawało się, że to był może tylko lapsus linquae, powtórnie go zapytać: czy istotnie mówił ks. Naumowicz, że w Rossyi jest konstytucya, a on stanowczo zatwierdził, że mówiłem. Mnie się zdaje, że w tej sali i w kraju nie znajdzie się nikt z inteligencyi, któryby mnie posądzić mógl o to, bym istotnie wychwalał nieistniejącą konstytucyę rossyjską i każdy już tem samem będzie mógł osądzić, jakiej wartości są podobne świadectwa takich panów turkofilów. Już tedy z tej przyczyny nie myślę dalej zbijać pomienionego zarzutu dowodami, że cenię religię bardzo wysoko jako chrześcianin i duchowny, i że o tem świadczą i moje pisma i moje życie. — Tak nie myślę zbijać i innych zarzutów, aby nie powtarzać tego, co już było mówiono. Pozwolę sobie tylko jeszcze kilka słów: Proces niniejszy, bardzo dnwny w swojem założeniu, dziwny w swoim przebiegu, i w towarzyszących mu okolicznościach. Nie raz myślałem nad tem, jak dziwnie tu wszystko sprzęgło się wyjawieniem rozlicznych dokumentów, aby w tę salę wprowadzono ze strony naszej Rusi reprezentantów wszystkich stanów. Nie mogę przypuścić, aby to stało się li tylko przypadkiem i wierzę, że tu zrządziła Opatrzność, a zrządziła nie bez celu. Żyją w kraju naszym obok siebie i pomieszane z sobą dwa narody, obydwa chrześciańskie i słowiańskie, jednoplemіеnnе, żyją tak już wyżej 500 lat, przechodziły rozliczne i krwawe dzieje historyi, a jeszcze do dziś dnia, w wieku humanizmu i oświaty nie przejęli się duchem miłości i braterstwa. I era dzisiejsza w Austryi nazywa się pojednawczą, już i między samymi Niemcami tworzy się stronnictwo ludowe, przyznające prawa Słowianom, czyż nie czas, aby Słowianie Słowianom ich nie zaprzeczali? Cnyż nie czas, po tylu cierpieniach obu tych najliczniejszych i najdzielniejszych słowiańskich narodów, aby już raz wzniosły się do kolarowskiej idei „vseslavosti?" Dziś przychodzi już, choć zwolna, ludzkość do przekonania, jak okropną klęską dla ludów jest wojna, w której pod śmiertelnymi pociskami żelaza i ołowiu pada najpiękniejszу kwiat narodów. Dziś na widok obrazów Wereszczagina, któż nie znienawidzi wojny i nie pochwali kongresów i sądów pokoju, godnych rozumnych stworzeń, mianujących się ludźmi. A jeżeli wstrętnę nam są spustoszenia, które idą wślad za wojną, czyż małe są spustoszenia, które wypływają z nienawiści narodów? Zacofanie w oświacie, ubóstwo i nędza z wszelkimi zgubnymi nałogami, czyż nie bywają skutkami takiej nienawiści, ciągnącej się całymi wiekami? Dosyć poglądnąć na nasz kraj, aby się o tem naocznie przekonać. I czymże jest taka walka, jak nie stratą drogich sił i drogiego czasu? Czyż nie późny już czas, aby w chwili, w której inaugurowana już jakaś zgoda innoplemieńców: Niemców z Czechami, Słoweńców z Niemcami — aby i tu, w tym grodzie Lwa, gdzie stykają się dwa bratnie słowiańskie narody, przyszło raz do tego, aby można rzucić zasłonę na stare wiekowe waśnie i zacząć nowy żywot na podstawie prawdziwej wolności i równości! Z naszej strony, ze strony Rusi, nie ma żadnej przeszkody. Ruś nigdy nie była przyczyną waśni, zawsze była gotową podać dłoń do zgody, a że do tego nie przyszło, nie ona winna, ale takie ciemne żywioły w kraju, którym z tą niezgodą dobrze, i życzą sobie jej, bo w mętnej wodzie dobrze łowić ryby... Co do mnie, jakby i ukończył się ten proces, tyle mogę mieć zadowolnienia, że wypowiedziane tu słowa słowiańskiego braterstwa i miłości i wszyscy my mielibyśmy się za szczęśliwych, gdyby to oskarżenie nasze i te sądy nie przeminęły bez śladu, dla dobra obu bratnich narodów, abyśmy osądziwszy się wzajemnie, |
| 391 |
i objęli się wzajemnie na radość całej słowiańskiej braci. Gdybyśmy byli tak szczęśliwi, że głos ten nie zostałby głosem wołającego na puszczy, to pewnie wszyscy, jak tu siedzimy, nie pożałowalibyśmy tych sześciu miesięcy więzienia i ruinę naszego mienia, chętnie, z zadowolnieniem złożylibyśmy jako ofiarę na ołtarzu naszej wspólnej ojczyzny! — Skończyłem. Одобреніе въ авдиторіи. Прок. Na wstępie do mojej repliki na wywody pp. obrońców, uważam za stosowne odpowiedzieć poprzód na wywody dwóch oskarżonych. Zwracam uwagę, że p. Adolf Dobrzański ograniczył się zaledwie do kilku słów w swojej obronie, i to tylko odnośnie do Mazura; ks. Naumowicz mówił dłużej i poruszył także listy pisane do Olgi Hrabar i list pisany do żony. Zdaje mi się, że właśnie w tem, co obaj poruszyli, szukać należy wytłómaczenia całej poniekąd sprawy. Adolf Dobrzański odczuł od razu, gdzie punkt ciężkości jego winy leży, a to jest właśnie sprawa Mazura, która w ostatniej chwili wyszła na jaw. Z tego tam odczytanego listu dowiedzieliśmy się o jego prawdziwem wyznaniu wiary, o jego działalności i o stosunkach jego do tego człowieka. Ks. Naumowicz zaś upatrzył, iż w liście pisanym do Olgi Hrabar mieści się pocisk śmiertelny przeciw niemu. Jego tłumaczenie tego listu nie jest prawdziwe i sprzeciwia się jego treści. Gdyby M, Dobrzański tak samo się był zapatrywał, byłby list wprost posłał do Naumowicza, nie potrzebowałaby go Olga Hrabar przepisywać i nie potrzebowałaby pisać: „na mój rachunek przyjeżdżajcie. Sprawa idzie wybornie." To samo też i co do listu pisanego do żony. Ustęp z przemówienia jego, który powiada : "rozstrzygnięcie tego procesu posłuży do rozstrzygnięcia sprawy zgody między dwoma narodami" mogę sobie tylko tłumaczyć, iż ks. Naumowicz uchodzić pragnie za męczennika sprawy narodowej. Następnie zbija prokurator niektóre tylko zdania obrońców. Obrońcy nie osłabili oskarżenie, przeciwnie poparli je, nie zdołali zbić zarzutów, okoliczności przezemnie naprowadzonych — dowodu niewinności nie dostarczyli. Dr. Lubinski mówił, że Olga Hrabar musiała przyjechać do Lwowa, bo w Czerteżu sama pozostać nie mogła; — tak nie rzecz nie miała — w Czerteżu była matka i pozostało całe gospodarstwo. Co do twierdzenia, iż Marków musiał tak redagować swój „Prołom," bo smak narodu jest zepsuty i tego wymaga, zaprzeczam temu. Zarzut obrony, że do popełnienia zbrodni stanu potrzeba pewnego związku zorganizowanych stowarzyszeń i że jednostki zbrodni stanu popełnić nie mogą, zaprzeczam również. Ustawa pod wyrazem „Verbindung" nie rozumie całego stowarzyszenia (eine Gesellschaft), wystarczy porozumienie kilku osób. Taki swiazek istniał tu w tym wypadku, wszyscy byli w porozumieniu, a nici zbiegały się w Petersburgu. Twierdzenie obrony „że podsądni, jeżeli zbłądzili względem Rusi, niechaj Ruś ich sądzi," albo że „całe stronnictwo podziela zapatrywanie podsadnych, przeto za winę wszystkich jednostki sądzić nie można" podnoszę, co już odpierając dr. Iskrzyckiemu powiedziałem, że solidaryzowanie oskarżonych z narodem ruskim nie jest na miejscu, ruska narodowość z tymi oskarżonymi nie ma żadnej styczności (въ авдиторіи: усиленное oгo! ПредсЪдатель звонитъ). Są oni oskarżeni o zbrodnię stanu, a solidaryzować ich z całem stronnictwem, ja nie miałbym odwagi. Podsądni zawinili w obec państwa, dlatego całe społeczeństwa domaga się sprawiedliwości. Tu nie sadzi Polak Rusina, tu nie ma różnic wyznań, tu nie jest arena ani forum polityczne, tu rozstrzyga sprawiedliwość z zawiązanemi oczyma. Powiedział dr. Łubiński: panslawistów nie zwalczycie werdyktem, lecz bateryami; przeciwnie trzeba zawczasu przeszkodzić, aby nie potrzeba było wyprowadzać baterye. Co do uwagi tego obrońcy, o pamięci ks. Kossaka, to istotnie nie była ona tak czystą. Apel p. obrońcy do sędziów przysięgłych, aby brzęk kajdan nie przygłuszył głosu wołającego o zgodę i żeby werdykt wasz nie stworzył wiecznego rozbratu pomiędzy narodowościami, nie możecie panowie przysięgli uwzględnić. Wyrok wasz, z głębi przekonania wydany, da porękę, że stała się sprawiedliwość i wsławi sądownictwo w kraju, przekona wszystkich, że sąd nie jest stronniczym i nie daje się powodować względami politycznymi. Upraszam was panowie, abyście stanęli na tej wyżynie na której by was chciał widzieć kraj cały i cała monarchia. Wydajcie bez uprzedzenia werdykt sprawiedliwy, sami oskarżeni, gdyby werdykt wypadł zasądzająco, powiedzą: sędziowie byli sprawiedliwi. Защ. д-ръ Луб. называеть цЪлое обжалованье фантомомъ и возразивъ прокурору подробно на eгo реплику, обращаетъ вниманіе на генезисъ процесса сказавши: O ile wiem, proces niniejszy wywołała naprzód nota ministra Tiszy, wystawiająca A. Dobrzańskiego jako rossyjskiego agenta. Minister Tisza wiedział, jeżeli to prawda, dawniej o tem, dlaczego nie pociągnął Dobrzańskiego do odpowiedzialności u siebie? Dlaczego mnę osoby w Węgrzech nie mają procesu podobnego? Dlaczego Dobrzańskiego oddano w nasze ręce? Czemuż Węgrzy nie zabrali się sami do tego procesu, lecz przekazali go nam? Być może, iż p. Tisza miał powody do niewystępywania — te same powody zachodzą i u nas. Proces ten dalej rozdmuchały sprawozdania starostów, którzy się bardzo omylili, ale których relacye były powodem, że opinia w kraju została |
| 392 |
zaniepokojoną w mniemaniu, że te sprawozdania są prawdziwe. Jeżeli tedy w dziennikarstwie poważnem, objektywnie rzeczy traktującem, pojawiło się jakie słowo podsądnym niechętne, to stało się to wskutek powyższych sprawozdań. Był czas, kiedy obwinionym podsuwano myśl proszenia o delegacye innego sądu. Odrzucili ją, bo czując się niewinnymi zarzutów poczynionych, nie chcieli się usuwać z pod sądu współbraci. Ks. Naumowicz wypowiedział tu słowa zgody — uważam je za wyrzeczone bez obłudy. Obaj starsi podsądui mają liczną dziatwę. Pamiętajmyż, aby to potomstwo nie potrzebowało sobie z nienawiścią przypominać, iż ojcowie ich w tej sali byli uważani za zbrodniarzy. Защ. д-ръ Дул. поясняетъ недорозумЪніе между нимъ и прокуроромъ, говоря: Ustawy zasadnicze i konstytucyjne zrobiły wyłom w obowiązującym kodeksie karnym co do §§ tyczących się zdrady stanu, a zrodzonych w czasie największego absolutyzmu. W odparciu zdania p. prokuratora, jakoby za oskarżonymi nie stała pewna warstwa Rusinów, zwrócę jego uwagę na objaw protestu przeciw temu zdaniu właśnie podczas mowy jego i twierdzę dalej, że wszyscy Rusini, jakiegokolwiek odcienia, w razie zasądzenia mieliby żal. A zwracając jeszcze raz uwagę na donośność werdyktu dla stosunków krajowych, kończę wezwaniem: „Passa e guarda!" Bo всей залЪ громкіи рукоплесканія и браво! браво! Пpeдс. (звоня) Proszę się cicho zachować. Tu nie ma żadnego widowiska. Дo6p. въ нЪсколькихъ словахъ выказываетъ, що въ дЪятельности обжалованныхъ не было ніякой связи и злого намЪренія, высказываетъ убЪжденіе, що присажныя судьи совЪстно розберутъ дЪло и завзываетъ ихъ къ справедливому, хотя-бы и безпощадному приговору. Предс. заявилъ затЪмъ розбирательство конченнымъ и закрылъ засЪданіе въ 9 часовъ вечера. |
| ||||
| Украинские Страницы, http://www.ukrstor.com/ История национального движения Украины 1800-1920ые годы |
||||
|
| ||||