Óêðàèíñêèå Ñòðàíèöû
èñòîðèÿ íàöèîíàëüíîãî äâèæåíèÿ Óêðàèíû 
Ãëàâíàÿ Äâèæåíèÿ Ðåãèîíû Âîïðîñû Äåÿòåëè Ññûëêè Îòçûâû Ôîðóì
Ñìîòðèåòå òàêæå ðàçäåëû:
   Äâèæåíèÿ --> Õëîïîìàíû (Õëîïîìàíû)

 


O h l a s z e n y j e

Mychaila Popela

do

W S I C H   R U S Y N I U

wo Samborskoj radi na 25 (hreczysk. kal. 13) maja 1848 r. po Chr.


Bratja selane !

Zapewne zdaje wam sia dywnym toje, szczośmo i was do toho soboru  do
toho   zhromadzinia,  hde tylko Paniu, Didyczyu, Urjadnykiu i jenszych ucze-
nych ludyj, Miszczaniu a nawet Jewrejiu zasidaje, szczośmo i was  Chłopiu za-
wizwały, i wam ni lipsze  ni hirśze mijsce w toi radi jak sobi przyznajemo. Dy-
wnym zdaje wam sia toje, ne dlatoho, jakoby  wyste ne mohły radyty nad
dobrom waszym i naszym, ne dlatoho  — bo tylko rozumu i piznania treba,
aby osudyty, szczo dobre a szczo złe, szczo prawda, a szczo brechnia, obłuda
a toho piznania i toho rozumu wy bratja  moji i susidy! pidostatkom majete;
ale dlatoho   toje wam sia dywnym wydaśt,  że to do teper nihde nikto chłopa
ne pytauo radu, ne dopustyu do rady, ne pytau, czy choczesz łebo ni, ino kazau,
ino brozyu a ty chame rausysz.   Oj bratja moji! znaju ja nużdu waszu, ja Rusyn
tak jak wy, ja sia w Cerkwy krestyu tak jak wy, ja ne maju piddanych, szczob'
my pańszczynu robiły — ja ne poberaju pensyj cisarskych z waszych hroszyj po-
datkowych — taja sukmana, szczo w nij chodżu, tom sobi. swoimy rukamy,
swojeju  hołowoju zarobyu. Dlatoho ja wam wytlumaczu, szczo to znaczyt, że
nyni lude dobri, lude uczeni, pany, didyczi i nas chłopiu do rady pryzywajut,
a wy meni uwiryte, bo ja ne mowlu do was za zapłatu jak toj najemnyk, szczo
toszczo misiać kilkadesiat rymskich srybnych z kasy tiahne, aby was bałamutyu,
aby wam neprawdu tworyu; ja z czystoho sercia do  waszoho sercia, do waszo-
ho  rozumu promowlu, a wy słuchajte,  a wy sudit, bośte lude,  bo majete ro-
zum, bo majete serce!


—2 —

Znajete dobre, że wsi lude, pany i chłopy wid jednoho czołowika, wid Ada-
ma pochodiat, a dlatoho sut wsi bratja meże sobou. — Ałeż ludę rozrodywszy
sia na zemły, zaczało im buty za tisno, bo świt wełykyj. Neszczastia naszoho
rodu, że meże dobrymy wse sut i łychi nepoctywi lude — a łychi wziały do-
brymy kołotyty. I zaczało jedno pokolinia na druhoje, jeden narid ha druhyj
napadaty, i to widty poczatok wijniw, zabystw żounirszczyny. Narid napada-
juczy wysyłau zbrijnych mużiu, żouniriu; narid napadnenyj zbyrau dla oborony
takoż takych żouniriu.

Kto   sia na   wijnach dobre  popysuwau, tomu dawau narid sam, czy tam
kniaź,  czy kril, czy cisar grunta, pola  douhi  szeroki, a nawet seła. Toj takyj
żounir obdarowanyj wełykimy łanamy, osadżuwau bidnych ludyj na jednu czast-
ku tych łaniu, a ony mu druhu czastku, kotru sobi łyszyu darmo obrabiały; i to
ta poczatok pańszczyny i paniu.

Taka pańszczyna uwijszła dali wprawo: wnuk perszoho didicza schotiw
dali prodaty swoje seło, a kto mau hrośzi, kupyu seło, ałe zapłatyu ne ino za
łany pański, łesze i za pąńszczynu. I to tak buło na ciłym świti ne ino u nas.
Ot jak to znajete, wse buły lude bidni i bohati, bohatym wse buło lipsze, a bi-
dnym wse hirsze, ałeż hodi!! — I buło piddaństwo na świti, aż wkilka tysiacz lit
wid początku świta zyjszou do nas Chrystos, Pan nasz, i rik do myru: „Wsiśte
bratja meże soboju, a synowe jednoho Otca na nebesach." Znajete dobre bra-
tja Chrystyjany, że faryzeji to jest obłudni lude, okrycźały Chrysta Pana za bunto-
wnyka, rekły: Win lud buntuje; rekły do myru: Zjimajte toho Chrysta, przystaw-
te do nas, a my wam zapłatymo. I znajete bratja szczo sia stało. Sipaky z uriadu
zjimały. Chrysta Pana, swoho Dobrodija, swoho Spasytela, zamknuły do aresztu,
a lud hłupyj tak namowyły, że sam toj myr kryczau: My choczemo wydity
krou Isusa Chrysta. A któż Ho na smert' wydau, kto dekret na smert' pidpisau?
Oto Starosta Cisarskyj — tak, tak Starosta Cisarskyj, kotoryj sia nazywau Pyłat
Pontyjskyj; kazau zabyty tiło, ale durnyj Starosta, ducha, słowo Boże nezabyu.
Wiky hołosiat słowo toje, tuju nauku, wiky ona pereżyła, tysiaczy Starostiu
pochowała, a wse żyje, i dneś, dneś w ciłoi syli swytaje meże namy. Dneś ona
je i budę na wiky, tak jak Chrystos kazau,: Wsiśmo bratja, nema Pana, nemą
Chłopa; wsiśmo riwni, wsi Pany, wsi Chłopy!

Zastanowim sia teper nad rodom naszym. Naszi prapradidy zameszkały sej
kraj wełykyj i krasnyj wid tych hir aż po Moskwu, wid moria do moria, i toj
kraj   nazywau sia jednym słowom: Polszcza i Ruś. Nema Polsky, nema Polakiw,
lesze sut: Mazury,  Szlozaky, Łytwaky, Rusyny, Ukrajeńci, Wołyniaky, Podolaky,
Hirnajka i t. d.


— 3 —

Taja  zemla,   kotoruju toty wsi  pokolinia  pobramtymczi   zameszkały, i
na kotryj w zhodi pid jednou zwerchnosteu jak bratja w swoji chati żyły; taja ciła
zemla nazywała sia i nazywaje po knyhach i w pyśmach Polsźcza, a tyi wsi na-
rody zowjut sia Polaky, abo Rusyny, jak choczete.

Ot tak wydyte, jak sad krasnyj, hde obik hruszi cwyle jablin', czeresznia, bro-
skwyna sływa. A de sad? Nema sadu, łesze sut: jabłinky, hruszi, sływy, cze-
reszni. A żeby kto toje chotiw jenaksze nazwaty, nebyłyżby prototo jabłinky
jabłinkamy, hruszi hruszamy? ałe wsio razom jednym slowow nazywajem: Sad.
A żeby my nyńka rekły, ńaj sia ne nazywaje Polszcza, ne tra nam Polakiw, a my
prototo wse budem tam Mazuramy, tut Rusynamy, tam Łytwakamy, tam Woly-
niakamy, a wse ridnymy bratmy. A de sut Polaky? Nema Polakiw. A de sut
Polaky? Wsiśmo Polaky, czy Rusyny, jak choczete. Uważteż bratja! żeby de-
rewa mohły chodyty, i zajszly w kolotniu, i jablin wyzywała na hruszu, na sływu:
A to ty sad, zabyj ho, i dali w czuby! Oj ne bułoby ni hyla, ni cwitu, ni
owocu, i derewa by poschły. Ależ my lude, my majem rozum i ruch; a pre-
ci bezumni idem w s war i kryczomo: A to Polak - byj, zabij ! Worohy to,
worohy naszi takych skwernych słow nas nauczyły, a myż jak douho szcze damo
sia łudyty? Wsich nas ony hnobljat, i szczujut jak psiw jednych na druhych,
aby powasnyty, aby pokołotyty z wsich skiru zderaty. Dobre to jeden chłop
skazau komisarewy, szczo jeho judyw na Polakiw: „Dwa chłopy poswaryły sia
za korowu toj kazau, że jeho a toj, że jeho, jak sia wziały pereczyty jeden
trymau za rohy, a druhyj za chwist, a sobaki pryjszły taj korowu zjiły, a tym
szczo sia pereczyły chwist i rohy łyszyly; o to także i my sia pereczymo, a
Nimci miaso jidiat.

Wyśte zwykły tych wsich, szczo sukmany nosiat nazywaty Lachamy, Pola-
kamy i wydete na mńi krasna sukmana, a ja tak Rusyn jak wy, a ne boli-
lożby tebe serce, słyby twij syn wyuczyu sia i mau sukni, abo ty buw bohatyj
i ubrau ho ładno, ażeby tohdy druhyj Rusyn kryczau na moho: Żaby, imaj

Lacha!

Wyśte zwykły tych, szczo do łatyńskoho obrjadku nałeżut, Lachamy, Po-
lakamy nazywaty; a żebym ja zautra pryjmyu w kosteli Koniuniju światu, tom

nyni Rusyn, a zautra uże Lach? Ażeby ja mau żinku, a ona szczoś sobi jak to
kobita uroiła, i prosyt mene, abym detynu dau ochrestyty w kosteli łatynskim,
to ia Rusyn, a mij syn uże bude Lachom? A czyż to ne jeden Boh nad namy ?
Wszak to nasz ruskyj obrjadok pochodyt z Carohradu hreczyskoho mista, a latynskyj
obriadok pochodyt z Rymu Rymskoho mista, jedna wira, jeden Boh. A dez to Po-
lak, de Rusyn? Wsiśmo bratja, wsi Chrystyjany. Tak wydyte, że i pany i di-


— 4 —

dyczi sut tak Rusyny jak i my, tak naszi bratja i naszi susidy, czy ony do
Cerkwy, czy do Kosteła chodiat, bo kto na toji zemły polskoj i ruskoj urodyu
sia, toj jest prawdywyj Rusyn, wraz i Polak.

Wże raz kazawem wam, szczo to naszi prapradidy zameszkały sej kraj,
szczo sia Polszczou w knyhach i pysmach zwau i zowe. I buły tam pany i piddani,
i rozmaite nam sia powodylo; de buu dohryj pan, dobre buło piddanym, a de
buu łychyj pan, buło łycho. Ałe pamiatajte bratja, szczo to tak buło na ciłym
świti, wsiuda buły pany i piddani, u Nimciu, u Francuziu, u Moskaliu szcze
hirsza bula pańszczyna, szcze desiat raz hirsza newola, bo tam buu chłop ne-
wolnykom, u nas tylko piddanym. Ałe breszut, breszut tyji, szczo to howoriat,
że za polskych czasiu wilno buło za kilka rymskich chłopa zabyty; ja znaju dawni
prawa naszi, to u Nimciu wilno bało newolnyka nawet bez opłaty zabyty, ałe
w Polszczy toho nykoły ne buło. Może tam de jakyj szlachtycz, rozbijnyk i zabyu
chłopa, a chłop, rozbijnik, mih zabyty szlachtycza, a czyż teper tak sia ne tra-
fyt? U nas prawo ne dozwalało chłopa zabyty. Nawet toje słowo szlachtycz
jest nimeckie, i wydno, że my wid Nimciw nauczyły sia diłyty narid na
szlachtu i chłopy, a toje słowo nimeckoje, szlachtycz, znaczyt: wojownyk, abo
źounir. Dla toho to szlachtycz musiu za polskych czasiu ity na wijnu, rubaty
sia z Turkamy, a chłop sydiu doma i orau zahin. — Ne dla toho ja toje mowliu
jakobym boronyu dawnych praw polskych, my dawnoji Polszczi ne choczem,
my na wiky pohrebały dawni prawa, szczo to rekły: Pan z inszoji hłyny, a
chłop z inszoji — nechaj spóczywajut prawa tyji pid mohyłou, a my podajmo
sobi ruky, i skazim, jakiśmo skazały: Wsiśmo bratja, jedno prawo dla wsich,
nema pana, nema chłopa, wsiśmo pany, wsi chłopy.

Ależ toj ruskij i polskij kraj buu żyznyj, lude bohati, chłopy w horciach
hrośzi zakopowały, dla toho łychi susidy Nimci zawydowały nam nasżoho ma-
jetku, namowyły szcze Moskaliu, zaczały sijaty nezhodu meże nas,  a dali gwau-
tom w kraj nasz sia wipchały i na try czasty rozderły. Rozbij! gwaut!  susidy,
tak, jakby ja do twoji wpau stodoły z dwoma szcze hajdamakamy, tebe zwiazau
i wybyu, a twoje zbiże zabrau do sebe.  I strach opanowau wsioj myr Chry-
styjanśkyj —ne buło rady. Urjadnyky, strażnyky, komisari pereszpiły ciłyj kraj
i wziły werchowodyty. Nemożna buło reczy słowa prawdy,  bo zaraz Nimci
wiazały w łańcuchy i do kazni, a nasz myr odurenyj słuchau, szczo tyji obłud-
hyku howorily i uwiryu  powoły.  Ony to nabrechały tyji hlupstwa, że Polaky
nas rizat jf choczut, że ćiłyj świt łychyj ino Nimci dobri! Bude nam toji do-
broty! Zważte' śusidy, nawet za dawnych polskych czasiu malyśmo pana, ależ
jednoho pana; źa nimeckych majem ich po sto: starosta pan, komisar pan,


— 5 —

maindatar pan, folwarter pan, jeger pan, oficer pan, a każdyj skube, każdyj
kruty t, i podatki i szlabanty i sztempli i tiutiun i sil i rekruty, a didycz
jak buu, tak jest panom. Zważteż susidy, szczo to za szczastia Nimci nam do
naszoho kraju prynesły.

Ależ naszi urjady mały wse ludyj wirutnych, i tyji i urjadnyky objawszy
panowanie w naszym kraju tak sobi rekły: „Treba nam mnoho wojska, aby naszi
wijny toczyty, treba nam mnoho podatkiu. Jak my takyj wełykyj podatok na
chłopiu nałoźym, to wsi dali kryknut: „A po czorta wy tu zawołoky pryjszły,
tak nas skubaty, a ruszajte do swoho kraju. I wyżenut jak ne pysznych." — I tak
ułożyły: „Nechaj Pan robyt chłopamy, a nam naj za tuju pańszczynu dobre
płatyt, naj nam naszoho mandatora utrymuje, naj nam za podatky chlopiu wid-
powidaje, naj nam rekruty stawyt." A naszi didyczi buły tohdy tak hłupi,
jak teper chłopy, i wsio pryjały, i bida sia siała. Bo toje treba wam znaty,
ze pered rozborom Polszczy, wie buły naszi didyczi postanowyły, wsich chłopiu
zrabyty sżlachtou, aby pańszczyny ne robyły.

I zważteż samy, ktoż to pidpisanyj na waszych inwentarach pańszczynia-
nych? Starosta cisarskyj. Kto nakazau prawom robyty pańszczynu? Prawo ci-
sarskoje. Tadże znajete dobre, że za pańszczynu pan platyu wełykyj podatok:
„Urbarialnyj, Domestykalnyj, krom Gruntowoho i Domowoho, tak jak wy pła-
tte." A kto płatyu Mandatora? Oto tak je:

Ty jidesz na wozi, powni drabynjy sina, a ja wozmu dobru palyciu, i
tras teve po holowi; palyciu nactawiu, a sam sia schowaju za wiz, a ty ze
zlosty drapaj, kusaj, siczy palyciu. Ja czuju twij, wylizu z za woza i
reku tobi: A to szelma pałycia, ona tebe krywdyt, ja tobi zrobiu sprawu, ino
prynesy darunok. — A szczoż to pałycia wynna? To toj wynen, szczo pałyceu
byu, a potomu szcze tia oszukau. Otoż to tota pałycia to pan, a toj oszust
z za woża, szczo pałyceu byu, a potomu sprawu robyu, to urjady, cyrkuły,
komisari. Tak to ony wziąwszy pana za ucha nym was hołomsziat, a tohdy
niby sudiat. Aż dali pany piszły do hołowy po rozum i rekły sobi: „A na
szczo to meni pańszczyny, aby chłop mene mau za woroha, koły ja mało szczo
z neji maju, bo tylko podatkiu za niu opłaczaju, że my sia łedwe na niuch
tabaky łyszyt." Rekły i jenszi lude: Hej szczo to! chłop także czołowik, dajte
mu prawo, kotre mu Boh dau sotworywszy ho czołowikom riwnym nam,
ne zderajte ho! I szczoż sia stało? Sipaky doszpiły toho, i tych to Rysyniu
prawdywych okuły w kajdany, zamknuły do kryminału, a jak sia lud zbihau i
pytau, szczo toje znaczyt? za szczo berete tych mołodenkych Rusyniu do kry-
minalu ? Urjadnyky widpowiły: To Polak - ony was chłopiu rizaty choczut.


— 6 —

Tak, tak bratja susidy, podywit sia w protokuła kryminalni, a uwydyte, za szczo
czerez 14 lit urjadnyky naszych mołodciu po kryminałach woloczyły. Oto za
toto, szczo rekły: I chłop czołowik, i chłop brat nasz, naj ne robyt pańszczyny,
naj maje swoje prawo. A wy samy, czyż ne znajete takych mużiu, szczo
za was douhi lita terpiły, za waszi prawa, a wy ich nazywały Polakamy,
szczo was rizaty choczut. Ta my was rizaty bratja! my, szczośmo z małeńku
nad nedołeu waszou płakały, i bilsze wam bidnym, jak sobi szczastia ży-
czyły, szczośmo za was, za was mołodeńki lita w kazni, w temnyci peresidiły?
Ale darmo — nam ne wilno buło howoryty, nam ne wilno buło nawet ho-
łośno płakaty, ino tychońko de w kuti otyrałyśmo lycia z śloz rewnych, bo
urjadnyk cisarskyj stojau jak kat z nahajkou i kijom nad namy.

Tomu dwa roky pirwałyśmo sia z hniwu i z żałośty, i chotiłyśmo gwautom
prawa naszi sobi uziskaty, my i wsi dobri pany, wsi dobri chłopy. Ałe nas buła
małeńka żmenia, myr odurenyj czerez urjadnykiu, czerez szataniu ne usłuchau
słaboho hołosu naszoho, bo sipaki kryknuły: "To Polaky, choczut was wyrizaty,
ne wirte im, my wam wsio damo, my i Cisar." I leła sia krou naszych naj-
lipszych ludyj, i zapounyły sia wsi kryminały najpoctywszymy synami zemli toji,
a wy jich samy wiazały, wy zabywały, bo urjadnyky was namowyły, że my
bunty na waszu zahubu knujem, a po za płeczy sami tyji urjadnyki smijały sia
z was i howoryły: „Durna chlap." Bo wyśte za namowoju worohiu naszych,
worohiu waszych, wyśte wiązały, zabywały dobrodijiw swoich, pryjateliu swoich.
Naj wam Boh widpustyt, tak jak my wam widpuszczajem, i wo wicznuju nepa-
miat' wypadki seji pohrebajem.

I tak to wże tohdy pany gwautom chotiły sia pańszczyny pozbuty, ale po-
byti, pozamykani ne mohły toho uczynyty. I zastraszyły sia Ministry Cisarski,
kotori to buły łychi lude, pohanoji wiry czołowiky, i zrobyły radu, aby chło-
pom chot' połowynu pańszczyny ulżyty, i rekły sobi; „Prawda naszi urjadnyky
pohubyły, ponewołyły szlachtu, ałe, aby lud oduryty, obyciuwały, że Cisar
pańszczynu znese. Jakże my ne znesem pańszczynu, to szczo chłop powist?
A tu szkoda podatkiu, bo jak ne bude pańszczyny, ne bude tych hroszyj, szczo
pan za niu płatyt," Otoż uradyły, aby znesty połowynu robotyzny, a pan naj
platyt podatok jak płatyu. I toje to znaczyt tota regulacyja rik tomu. A sły
Ministri Cisarski wam radi, czomu ony wam ne dadut tiutium sijaty, czomu ony
sil zakopojut i tańsze jej ne pustiat? I nikto ne mih słowa ręczy, bo zaraz Nimci
do aresztu brały.

Aż oto w tim roci Hospod Boh zmylowau sia nad narodamy, krou naszych
muczennykiu do neba o pimstwu   wolajucza,   naszi    ślozy, wasza  nużdu


— 7 —

perebłahały hniw Jeho strasznyj i reczw Pan na nebesach do tych honyteliu, do tych
faraoniu: „Wże dosyt." Powstau myr na zachodi, powstau myr we wełykim
misti Widny, hde Cisar peresiduje. I ne pómohły ni wojska, ni regimenta, ni
harinaty — wsio musiło sia ukłonyty pered myrom, pered wełykim myrom. Raz
striłyły żouniry, a druhyj raz wże ne buło czasu. Lud prypau do Cisara, Cisar
wyjszou na pered ludu, i lud skazau tak: Cisare! majeż łychych ludyj Ministriw
u twoho boku, widżeny tych ludyj, i Cisar widohnau z hańbou tych, szczo wczora
szcze piu świtom trjasły — utekły aż za more.

Tohdy rekły lude: Cisare! pidpyszy nam prawo, aby nam wilno buło pra-
wdu wsiuhda howoryty, i daj nam konstytucyju. — I Cisar pidpysau.

I wydyte, ja wam teper tylko, prawdu każu, a kilka nedil tomu bułyby mene
urjadnyky za tuju szczyru prawdu na ohny spałyły. Naj nas Boh boronyt wid
takych ludyj, wid takych praw. I skoro wist' pryjszła, zaraz wo misti Lwowi
wypysaty Pany, Miszczany, Chłopy i Żydy wełykoje pyśmo do Cisara, aby ne
buło pańszczyny, aby nasze wojsko ne iszło za hranyciu czort znaje hde, abys-
mo bilsze podatkiu ne płatyły, ino kilko treba na koneczni wydatky, abyśmo samy
sobi prawa nadawały i t. d.

Cisar wżiau tyji riczi pid rozwahu, ale pany bojuczy sia jakoji prowołoky,
zaczały samy bez Cisara pańszczynu darowuwaty, a znajete, jak sia tohdy Nimci
krutyły, panam pereszkadżuwały, zakazuwaly pańszczynu darowaty— aż dli i Mmistry
wydiczy ze nema rady musiły potwerdyty. Wydyte bratja! któż to wam daro-
wau pańszczynu? Oj ne wirte płatnym jazykom, szczo to was duriat, bo to pany
samy pańszczynu zńesły, a naszi ślozy, naszi muky, nasza krou do toho sia pry-
czynyły.

Ne mowiu ja, aby wsi pany buły dobri, i aby wsi buły z sercia z wamy sia
bratały bo sut i pany hłupi i mudri, łychy i dobri, ałeż mudri i dobri hłupych
i łychych peremohły. A wy bratja chłopy kochajte, myłujte wsich paniu, tadze
ony nyni wże ne pany waszi ino susidy, ich interes waszym interesom, ich
dobro waszym dobrom. Ne wirte, żeby pany mały wolu znou was na pańszczynu
honyty, koły wże prawo was choronyt, o kotre ony samy prosyły, ne bijte sia
paniu, ne bijte sia jakychś Polakiu, kotorych nawet na świti nema.

Oj tiażko buło pryjty do toho prawa, ałe toje prawo zakasowaty nikto ne
potrafyt. Wid teper ne budut Nimci samy urjadnykamy i oficyrykamy, szczo
nawet, krest światy pry nas, jednoho słowa po Chrestyjanskij wymowyty ne
umije, ino jazyk łomyt, że aż pfe, ałe waszi dity wyuczyuszy sia pidut na komi-
śariu, na oficyriu, i bude haraźd.


— 8 —

Bo to susidy! narid ridyt sia sam takym sposobom: Ot sambirskyj cyrkuł
maje n. p. 200 seł, toty seła dilat sia na powity po 50 seł, z ciłoho powitu schodiat
sia plenipotenty, i obyrajut sobi jednoho czołowika uczenoho i poctywoho na
starszoho płenipotenta ciłoho powitu, toby nasz cyrkuł dau czotyrych takych
starszych plenipotentiu, a cilyj kraj de dwajciat cyrkuliu, dauby 80 takych ple-
nipotentiu abo deputowanych.

Wsi toji deputowani schodiat sia razom wi Lwowi i ony razom majut naj-
bilszu mić, taku mic, jaku kril maje, pered nymy nawet Gubernator szapku a
Jenoral kapeluch zniaty musyt, a Starosta—to furda — z daleka stojet. Toty
deputowani stanowiut prawo, nakładajut abo zraenszujut podatok, wipowidajut
wijnu i t. d.

To je wsioje robyu do teper Cisar z Ministramy, ale ony wse dobri prawa
dawaly dla sebe lesze, ne dla nas. Ale lade wybrani czerez nas ne oszukajut
nas, bo jakby chotily oszukaty, tobyśmo ich ukarały. I takich praw, kotorych
wze majem, abo majem maty, życzym wam, susidy i sobi z ciłoho sercia i w bra-
terskoj miłosty i riwnosty. Dla toho podajte ruku, piznajte, kto wasz woroh, a
kto brat susid, widdajte cześt' i pokłon najpersze Bohu, a potomu wsim
dobrym panam, wsim dobrym ludiom, czy Polakam, czy Rusynom a
waroham nakywajte, naj nam w proso ne lizut, naj sia do naszoji mysky
ne pryswatujut: i toto znaczyt Koństytucyja, szczo to wid teper Papy, Cłopy i
Żydy razom o swoich sprawach radyty budut, szczo dla wsich dobre uchwalat,
a szezo lyćhe ne pozwoliat...

Dla toho bratja! prychodit wse do seji rady, kto was de skrywdyt, podajte
siuda swoju skarbu, a wsi wspilne naradymo sia, szczo zrobyty i jak sobi po-
czaty — bo znajete, że wid teper nema Pana, nema Chłopa—wsiśmo Pany,
wsiśmo Chłopy.

(Z Drukarni M.Poremhy we Lwowie.)


Óêðàèíñêèå Ñòðàíèöû, http://www.ukrstor.com/
Èñòîðèÿ íàöèîíàëüíîãî äâèæåíèÿ Óêðàèíû 1800-1920ûå ãîäû.
Mezhregionalnyj Sojuz organow mestnogo samouprawlenija Ukrainy anti-orange.com.ua - ÀÍÒÈ-ÎÐÀÍÆ - àíòèîðàíæåâàÿ èíòåðíåò-ãàçåòà Locations of visitors to this page

Óêðàèíñêàÿ Áàííåðíàÿ Ñåòü

Îòåëè â Ñî÷è ãîñòèíèöû â ñî÷è îòäûõ Ñî÷è.; ôîðóì ñòóäåíòîâ; ïåðåïëàíèðîâêà êâàðòèð Ìîñêâà; Ñâåòîïðîïóñêàåìîñòü äëÿ ïðîçðà÷íîãî îðãñòåêëà ñîñòàâëÿåò 93 %.; ïàðôþìåðèÿ avon